Kraina za mostem, czyli pełna tajemnic baśń w klimacie retro

 

„Kraina za mostem” Mary Chase po raz pierwszy została wydana w 1958 r., jednak czas okazał się dla niej łaskawy. Klimat retro, specyficzny styl i język są ogromną zaletą powieści, która ma szansę oczarować wszystkie dzieciaki.


Życie Colina Masona zmienia się diametralnie w chwili, kiedy dziesięciolatek dowiaduje się, że nie jest najstarszym z czwórki rodzeństwa. Niespodziewana wiedza zaczyna łączyć się w całość z zagadkowymi wyjściami mamy, a rezolutny chłopak szybko odkrywa rodzinną tajemnicę. Ale to nie koniec osobliwości, bo już wkrótce niesforna Loretta wprowadza się pod ich dach i całkowicie zmienia domowy porządek oraz przynosi ze sobą wielki sekret.

Przejście przez szafę do tajemniczej Krainy za mostem jednoznacznie kojarzy się z Narnią i obiecuje równie wielką, choć zupełnie różną przygodę. W tym świecie na opak rządzi piękna Hrabina, która uwielbia Lorettę i prowokuje ją do niewłaściwego zachowania. A im bardziej dziewczynka jest niegrzeczna, tym większy podziw okazują jej mieszkańcy. Koniec z konwenansami, wymuszoną uprzejmością, mówieniem prawdy dorosłym. W Krainie za mostem dzieci mogą w końcu porzucić bycie „grzecznym” i robić co im się żywnie podoba. Czy to nie wspaniałe? Cóż, niekoniecznie, bo im dłużej Loretta przebywa pod opieką mamy, która chce widzieć w dziewczynce tylko to, co najlepsze, im dłużej wtłacza się w domowy schemat i zaczyna przestrzegać reguł Masonów, tym bardziej docenia ciepło i porządek domowego ogniska. Za to czwórka młodszego rodzeństwa coraz bardziej wpada w sidła Hrabiny.

„Kraina za mostem” to ciepła i ponadczasowa opowieść o miłości i pragnieniu akceptacji. Napisana z konkretnym morałem i przesłaniem. I choć spojrzenie na dziecko odbiega nieco od współczesnego rodzicielstwa bliskości, to Mary Chase w sympatyczny sposób pokazuje, że domowa dyscyplina też jest po coś. Rodzice, którzy niczego nie wymagają, a nawet pozwalają swoim podopiecznym na całkowitą swobodę wcale nie są tacy dobrzy, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. W końcu osobą, która walczy o swoje dzieci jest ta sama mama, która wcześniej wymagała i w oczach dzieci stawiała im pewne ograniczenia.

„Kraina za mostem" to też wspaniały przykład na to, że mama zawsze jest po stronie swojego dziecka, bez względu na to, co będzie się działo i zawsze widzi w dziecku jego najlepsze cechy. A także powieść-ostrzeżenie, że zło i niebezpieczeństwo potrafią się świetnie maskować i przybierać różne, czasem bardzo ładne i atrakcyjne formy, żeby zwabić w swoje sidła. Podoba mi się ten morał podany w przygodowej formie. Bardzo dobra lektura, serdecznie polecam.

♥ ♥ ♥
Mary Chase, Kraina za mostem (tyt. oryg. Loretta Mason Potts), tłum. Katarzyna Rosłan, wyd. Kropka, Warszawa 2022.

Komentarze