Leśne śliczności, czyli „Historia małej popielicy, która nie chciała się obudzić” Sabine Bohlmann

Kiedy razem z Ignasiem czytaliśmy tomik „Historię małej popielicy, która nie mogła zasnąć” Sabine Bohlmann byłam pewna, że na nic bardziej uroczego i śliczniej zilustrowanego nie uda nam się trafić. A jednak! Mamania wydała drugą część przygód małej popielicy i teraz zamiast jednej śliczności – są dwie! „Historia małej popielicy, która nie chciała się obudzić” jest równie czarująca fabularnie i wizualnie, a czytanie obu bajeczek to radość w najczystszej postaci.


Po dłuuugiej zimie nareszcie nadeszła wiosna. Cała przyroda budzi się do życia, wszystkie zwierzątka już wstały, tylko nasza mała popielica wciąż smacznie pochrapuje. Leśni przyjaciele (tym razem w innym składzie) znów pędzą z pomocą i wymyślają najróżniejsze sposoby, żeby obudzić małą bohaterkę. Podglądanie zabieganego zwierzyńca i ich pomysłów to radość w najczystszej postaci. Lekturze towarzyszy dużo śmiechu i czułości, bo też trudno nie rozpływać się nad urokiem leśnych bohaterów. Szata graficzna to prawdziwe mistrzostwo, chciałabym każdego zwierzaka w formie plakatu, a wtedy chyba obkleiłabym nimi cały dom, a nie tylko pokój Ignasia. W ogóle dwa tomiki o popielicy to chyba najładniejsze książeczki jakie widziałam od lat. 
 
 


Nie ma co przeciągać i zachwalać, to po prostu trzeba przeczytać. „Historia małej popielicy, która nie chciała się obudzić” jest przepięknie zilustrowana i sympatycznie napisana, a rozbrajające zakończenie gwarantuje głośne wybuchy śmiechu. Całość grzeje serducho i jest najszczerszą dziecięcą radością zamkniętą na papierze. Niezmiennie uwielbiam i polecam oba tomiki, które okazały się naszym osobistym tegorocznym hitem.

💚💚💚
Sabine Bohlmann, Historia małej popielicy, która nie chciała się obudzić (tyt. oryg. Die Geschichte vom kleinen Siebenschläfer, der nicht aufwachen wollte), tłum. Jowita Maksymowicz-Hamann, wyd. Mamania, Warszawa 2020.

 

Komentarze


Photobucket        

Mój instagram ♥