Szalona zamiana miejsc, czyli „Dziewczyna i chłopak, czyli heca na 14 fajerek” Hanny Ożogowskiej

„Dziewczyna i chłopak, czyli heca na 14 fajerek” to jedna z książek mojego dzieciństwa. Czytana latem smakowała wspaniałe, jak oranżada z butelek na kaucję i lody na patyku panda. Prześmieszna, łobuzerska i przewrotna. Byłam bardzo ciekawa jakie wrażenie zrobi na mnie ta historia po latach. I wiecie co? Takich emocji się nie spodziewałam.


Tosia i Tomek to rodzeństwo, które fizycznie jest do siebie bardzo podobne. Za to mentalnie to całkowite przeciwieństwa. Dziewczynka jest spokojna, ułożona i grzeczna aż do przesady. Za to jej brat to postrzelony wariat, który najpierw działa, a później myśli. Rodzina ma zaplanowane całe wakacje, które początkowo dzieci będą spędzać w rożnych miejscach. Jednak kiedy Tomek jak zwykle wpada w tarapaty, Tosia postanawia ratować skórę brata i dzieciaki są zmuszone zamienić się miejscami. Dzięki temu chłopiec trafia do cioci, gdzie musi nosić sukienki i opiekować się gromadką młodszych kuzynek, a Tosia przebrana za brata zostaje wysłana na surwiwalowy wyjazd do wujka.

W dzisiejszych czasach powieść wymyślona przez Hannę Ożogowską trąci już trochę myszką, szczególnie relację rodzinne oparte na silnym patriarchacie są tak bardzo niedzisiejsze, a momentami nawet przerażające. Matka, zarobiona po łokcie, jest wiecznie w biegu, a do tego kiedy tylko może schodzi z oczu mężowi, który jest zwykłym furiatem i tyranem. I to kontrastowe ukazanie różnic między chłopcami i dziewczynkami śmieszy, bo przecież płeć nie jest żadnym ograniczeniem. Jednak musimy pamiętać, że „Dziewczyna i chłopak...” mają już prawie 60 lat, więc ta historia to też świetny przykład tego, jak zmienił się świat. W końcu kiedyś oczekiwano od mężczyzn, że będą trzymać wszystko silną ręką, kobiety miały dbać o dom i bez pyskowania znosić humory pana domu, dziewczynki miały być grzeczne, a chłopcy przecież musieli się wyszumieć. Ale na to zwrócą uwagę przede wszystkim dorośli czytelnicy, bo współczesne dzieciaki, będą się po prostu dobrze bawić.

Perypetie rodzeństwa wciąż wywołują uśmiech, wciągają w wir przygody i zaskakują szalonymi zwrotami akcji. A przy tym w lekki sposób pokazują jakie zmiany zaszły w świecie i naszym postrzeganiu rodziny. To też świetny materiał do prowadzenia rozmów na temat ról jakie przyjmujemy w życiu i jakie są nam odgórnie narzucone, choćby że względu na płeć. Ledwie 180 stron, a tyle zabawy, emocji i przemyśleń. Nie sądziłam, że będę przeżywać tę lekturę na tylu płaszczyznach i tak bardzo rozmyślać nad tematami ogólnożyciowymi. A przede wszystkim ocierać łezkę wzruszenia, bo dla mnie „Dziewczyna i chłopak, czyli heca na 14 fajerek” okazała się fantastyczną okazją do sentymentalnych wspomnień z dzieciństwa. Warto wracać do dawnych literackich olśnień. 

💗💗💗
Hanna Ożogowska, Dziewczyna i chłopak, czyli heca na 14 fajerek, wyd. Akapit Press, Łódź 2018.

Komentarze

  1. Fajne są takie powroty do książek z dzieciństwa. Może i ja wrócę do jakiejś książki, którą zaczytywałam się za dzieciaka...

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza


Photobucket        

Mój instagram ♥