Mroczna przygoda w samym sercu Pragi, czyli „Truchlin” Vojtěcha Matochy

wydawnictwo Afera

„Truchlin” szalenie wciąga, intryguje i nie pozwala na spokojne odłożenie lektury na półkę. To ten rodzaj książki, z którą się chodzi po pokoju, je obiad, zasypia pod poduszką, nosi w torbie, żeby móc przeznaczyć każdą wolną chwilę na lekturę. Jeśli szukacie naprawdę dobrej przygodówki dla starszych dzieciaków lub sami jeszcze tak do końca nie dorośliście (choćby duchem) to możecie brać powieść Vojtěcha Matochy w ciemno.


Truchlin to mroczna dzielnica Pragi, w której czas zatrzymał się sto lat temu. Nie wiadomo dlaczego nie działa tam elektryczność – wszystkie sprzęty na prąd odmawiają posłuszeństwa, a komórki nie łapią zasięgu. Ogólnie miejsce upiorne, zaniedbane i pustoszejące coraz bardziej. Jirka chodzi tam tylko dlatego, że na Truchlinie mieszka jego dziadek, który podczas nieobecności rodziców jest pod swego rodzaju opieką chłopaka. Pewnego dnia okazuje się, że truchlińska ciemność zatacza coraz większe kręgi, a obszar dzielnicy powoli się powiększa. Cała stolica jest w niebezpieczeństwie i wszystko wskazuje na to, że tylko Jirka wraz z dwójką przyjaciół mogą powstrzymać mrok i ocalić Pragę.

Jirka, jego najlepsza przyjaciółka En i jej kuzyn Tonda to trójka zwyczajnych nastolatków. En, jako jedyna dziewczyna w paczce, trochę góruje nad chłopcami. Jest bystra, wyszczekana, odważna. Oni dwaj próbują za nią nadążyć, ale widać, że dzieciaki weszły już na ten etap dojrzewania, gdzie mentalne i emocjonalne różnice między dziewczętami i chłopcami stają się coraz bardziej widoczne. Nie zmienia to faktu, że młodzi bardzo się lubią i nadają na tych samych falach, dlatego kiedy Jirka przypadkowo wpada w tarapaty i wplątuję się w tajemnicze wydarzenia na terenie Truchlina, przyjaciele nie wahają się stanąć po jego stronie i razem ruszają na spotkanie z przygodą.

 wydawnictwo Afera
 
Powieść Vojtěcha Matochy zachwyca nie tylko pomysłowością, ale też świetnym wykonaniem. Czeski pisarz przez cały czas trzyma w ryzach emocje czytelnika, fantastycznie stopniuje napięcie, mnoży pytania dając niewiele odpowiedzi, a przede wszystkim rzuca młodych bohaterów w wir niebezpiecznych wydarzeń. Fabuła bywa brutalna, pierwszy trup pada szybko, a czarne charaktery faktycznie są bezwzględne. Nikt tu nie patyczkuje się z dziadkiem Jirki, ani z samymi dzieciakami. Na Truchlinie trudno spotkać przyjazne dusze, a i sama dzielnica zdaje się żyć własnym życiem i robić wszystko, żeby jej tajemnice pozostały ukryte. Matocha traktuje poważnie młodych czytelników i wierzy w ich inteligencję, dlatego nie upraszcza fabuły, nie jest przesadnie łagodny, ani łopatologiczny w swojej opowieści. Jego „Truchlin” to rasowe połączenie opowieści detektywistycznej z mroczną przygodówką, która zaciekawi wciągnie również dorosłych odbiorców.

Gęsta atmosfera grozy, szybkie tempo akcji i zagadka do rozwiązania napędzają fabułą i nie pozwalają na chwilę wytchnienia. Zamiast nowoczesnych technologii bohaterowie muszą używać inteligencji i sprytu. Przyjaźń, lojalność i rodzące się uczucie między bohaterami również nie są bez znaczenia i mają wpływ na wybory i motywacje dzieciaków. Sama historia płynie wartko i wciąga bez reszty. Jeśli dodamy do tego klimatyczne ilustracje Karela Osohy szybko okazuje się, że dostajemy książkę, która robi wrażenie pod każdym względem.

Wydawnictwo Afera ma nosa do dobrych książek, dlatego nie dziwią mnie wszystkie entuzjastyczne recenzje „Truchlina”. Jeśli macie na stanie wymagającego nastolatka to bez wahania możecie podsunąć mu powieść Vojtěcha Matochy, a najlepiej sami po nią sięgnijcie. Doskonała rozrywka na wysokim poziomie gwarantowana.

💙💙💙
Vojtěch Matocha, Truchlin (tyt. oryg. Prašina), tłum. Anna Radwan-Żbikowska, wyd. Afera, Wrocław 2020.

Komentarze


Photobucket        

Mój instagram ♥