Niezwykły dokument pisany dziecięcą ręką, czyli „Widziałem pięknego dzięcioła” Michała Skibińskiego

„Rozpoczęła się wojna.” Takie zdanie dokładnie 80 lat temu zapisał w swoim zeszycie ośmioletni wówczas Michał. Zwykłe zadanie na wakacje, mające na celu ćwiczenie kaligrafii, dało początek banalnym dziecięcym zapiskom, które z perspektywy czasu i historii stanowią niezwykły dokument ostatnich beztroskich tygodni przed wybuchem II wojny światowej. 

„Widziałem pięknego dzięcioła” Michała Skibińskiego, bo o tej książeczce mowa, to niecodzienna publikacja, obok której trudno przejść obojętnie. Jej autor żyje do dziś i nadal przechowuje swój szkolny zeszyt, którego reprint możemy zobaczyć na własne oczy. W wyraźnych, starannie i równo stawianych literkach oraz drobnych błędach i skreśleniach jest coś wzruszającego. Tym bardziej jeśli czytelnik uświadomi sobie jak waży musi być ten zeszyt, skoro pan przed 90-tką nadal o nim pamięta. Zapiski ośmiolatka stanowią niejako kronikę chłopięcych zachwytów. „Byłem samochodem na wycieczce.” „W Aninie zgasła elektryczność.” „Nad Aninem leciał balon.” „Byłem z tatusiem na wesołym spacerze.” Proste zdania, ale każdy, kto ma potomstwo dostrzeże drzemiące w nich dziecięce emocje. Radość płynącą z przejażdżki samochodem, ekscytujący niepokój związany z brakiem prądu, zaparty dech na widok balonu, uciechę, podskoki i niekończącą się paplaninę podczas spaceru. Drobiazgi, które dla młodego człowieka stają się wielkim przeżyciem.

Dziecięce notatki Michała zostały uzupełnione o malownicze ilustracje Ali Bankroft, na których powtarza się większość zdań zapisanych przez chłopca (miejscami niepotrzebnie zmienionych, ale załóżmy, że taki był artystyczny zamysł). Na obrazkach malowanych farbami dużo się dzieje, szczególnie pod względem kolorów. Można się czepiać, że tematyka wymagałaby skromności, minimalizmu i wyciszenia, a nie mocnych pociągnięć pędzlem. Ale wystarczy sobie uzmysłowić, że „Widziałem pięknego dzięcioła” to książka napisana przez dziecko, żeby zrozumieć, że malunki również powinny być dziecięce. Przecież żaden małolat nie żałowałby sobie ani farb, ani kolorów. Dlatego artystka doskonale uchwyciła w swoich ilustracjach smarkatą radość i beztroskę letnich dni. 
Ala Bankroft wie jak za pomocą barw kierować emocjami czytelnika, szczególnie, kiedy przykrywa mrokiem dotychczasową sielankę. W każdym malunku jest coś wartego uwagi, ale ten z datą 28.9.1939 i podpisem „Odwiedził mnie tatuś” robi największe wrażenie. Jest w tej ławeczce pod drzewem jakiś niewytłumaczalny smutek i samotność. Dopiero z informacji od redakcji zamieszczonej na końcu dowiadujemy się, że tego dnia Michał widział swojego tatę po raz ostatni. Ojciec zginął 9 września w katastrofie lotniczej. I nagle emocje towarzyszące ilustracji nabierają sensu. Równie mocne jest zdanie z 3.9.1939 r. „Chowałem się przed samolotami.”, jeśli uprzytomnimy sobie, że w wakacyjnym dzienniku chłopiec wcześniej dwa razy wspomniał o samolotach w zupełnie przeciwnym kontekście. Ale to było przedtem. W innym życiu. W innym świecie.

Tomik „Widziałem pięknego dzięcioła” opublikowało wydawnictwo dla dzieci, ale ta książka nie jest dla małolatów. Potrzebna jest znajomość historii i wiedza z niej wynikająca, a także odrobina wrażliwości, żeby docenić wagę dokumentu Michała Skibińskiego. Oczywiście można go podsunąć młodym czytelnikom, wyjaśniać, tłumaczyć, nawiązywać. Czy dzieci docenią niezwykłość tej niepozornej książeczki? Nie wiem. Za to jestem przekonana, że dorośli, dla których ważniejsze jest czucie niż mędrca szkiełko i oko będą wstrząśnięci i wzruszeni jednocześnie. Bo lektura wzbudza mnóstwo emocji, tylko, że wynikają one przede wszystkim z wrażliwości, uczuć i domysłów czytelnika.

💚💚💚
Michał Skibiński, Widziałem pięknego dzięcioła, il. Ala Bankroft, wyd. Dwie Siostry, Warszawa 2019.

Komentarze


Photobucket        

Mój instagram ♥