Ciepła i na wskroś optymistyczna opowieść dla nieśmiałych, czyli „Srebrny dzwoneczek” Emilii Kiereś


Bardzo żałuję, że nie znałam „Srebrnego dzwoneczka” wcześniej. Wówczas mogłabym polecać powieść Emilii Kiereś przed rozpoczęciem roku szkolnego dla wszystkich nieśmiałych dzieci, które boją się zmian i z niepokojem myślą o tym co przyniesie im nowa rzeczywistość.


Siedmioletnia Marysia jest wyjątkowo nieśmiałą dziewczynką, którą już w najbliższym czasie czekają poważne zmiany. Po wakacjach nie tylko pójdzie do pierwszej klasy, ale przede wszystkim zostanie starszą siostrą. I choć Marysia już nie może doczekać się brata, to jednak trochę jej przykro, że z jego powodu nie wyjedzie z rodzicami na coroczne wakacje. Żeby zapewnić małej atrakcje mama i tata wysyłają dziewczynkę do cioci Ani. Ekscentryczna siostra mamy jest nie tylko miłym towarzystwem dla Marysi, ale również pozwala siostrzenicy na swobodne odkrywanie zakamarków starego ogrodu. Pewnego dnia siedmiolatka poznaje tajemniczą Panią Wróżkę, która zawiesza na czereśni srebrne dzwoneczki. Kim tak naprawdę jest starsza pani? I jaki wpływ będzie miała na Marysię oraz dwójkę innych bohaterów, którzy pojawią się w życiu dziewczynki? Przekonajcie się sami, naprawdę warto!

Powieść Emilii Kiereś to samo dobro. Ciepła i na wskroś optymistyczna opowieść grzeje serducho i pozostawia czytelnika z szerokim uśmiechem na twarzy. Spokojna, leniwa narracja pachnie ciepłem letniego wieczoru i smakuje słodkimi czereśniami. Tu wszystko jest na swoim miejscu i doskonale do siebie pasuje – baśniowa atmosfera, tajemniczy domek, w którym podobno nikt nie mieszka, mądra i dobra Pani Wróżka, która zawsze wie co podpowiedzieć, żeby pocieszyć, podnieść na duchu i dodać odwagi. Z kolei mała Marysia to uosobienie dziewczęcego wdzięku i nieśmiałości. Tak sobie myślę, że skoro ja – dorosła czytelniczka po 30. poczułam z nią pokrewieństwo dusz, to tym bardziej w marysinych dylematach odnajdą się młodzi czytelnicy.

„Srebrny dzwoneczek” to niezwykle sympatyczna opowieść o rodzinie, przyjaźni, stawianiu czoła temu co nieznane, wychodzeniu poza własne ograniczenia, a także o zaufaniu i trosce o drugiego człowieka. Może brzmi to nieco poważnie, ale tak naprawdę powieść Emilii Kiereś ma w sobie coś z beztroski wakacyjnych dni. Pod czereśnią obwieszoną srebrnymi dzwonkami cały świat zdaje się być miejscem pozbawionym zmartwień. Nawet smutki są tu tylko tymczasowe, bo przecież nawet zza najciemniejszych chmur w końcu musi wyjść słońce. Gdzieś pomiędzy kolejnymi zdaniami pisarka ukryła mnóstwo uczuć i emocji, o których nie mówi wprost, a które odbiorca przyjmuje intuicyjnie. Ta ulotność ma w sobie coś z magii, której drobinki zostają już na zawsze w sercu czytelnika, napełniając je nadzieją i optymizmem. Prawdziwe cudo. W końcu nie bez powodu „Srebrny dzwoneczek” został wpisany na listę Białych Kruków.

PS

Klasyczne ilustracje Małgorzaty Musierowicz są wisienką, w tym przypadku czereśnią, na torcie tej wspaniałej opowieści.

💚💚💚
Emilia Kiereś, il. Małgorzata Musierowicz, Srebrny dzwoneczek, wyd. Akapit Press, Łódź 2015. 
 

Komentarze


Photobucket        

Mój instagram ♥