Słodko-gorzkie lata 90-te, czyli „Papierowe Samoloty” Dawn O'Porter

Dawn O'Porter, brytyjska pisarka, prezenterka telewizyjna i projektantka, napisała powieść dla nastolatek, którą oparła na wspomnieniach ze swoich lat szczenięcych. „Papierowe samoloty” nie są ani zachwycająco błyskotliwe, ani nawet oryginalne. To wszystko już gdzieś było, albo w innych książkach, albo w filmach. A jednak lektura nie nudzi ani przez moment, a Flo i Renée stają się bliskimi przyjaciółkami czytelniczek.


Akcja powieści rozgrywa się na Guernsey, czyli małej brytyjskiej wyspie u wybrzeża Francji. Jest rok 1994, właśnie rozpoczyna się nowy rok szkolny, więc uczennice prywatnej szkoły dla dziewcząt, spotykają się ponownie na szkolnych korytarzach. Piętnastolatki Flo i Renée chodzą do jednej klasy, ale nie są dobrymi koleżankami. Właściwie nigdy nawet nie próbowały się zaprzyjaźnić, bo Renée ma zbyt luzackie podejście do życia, a Flo tkwi w toksycznej przyjaźni z Sally. Dopiero tragedia w życiu Flo zmieni wszystko, bo tylko Renée rozumie z jakimi uczuciami zmaga się jej koleżanka.

Od śmierci mamy Renée ukrywa się za maską wesołka i błazna, jest bezczelna, pyskata i bezpośrednia. Tą wersję przyjęła i tej będzie się trzymać. Babcia z dziadkiem są surowi, młodsza siostra Nell popada w anoreksję, a ojciec zwiał do Hiszpanii i tam układa sobie nowe życie. Dziewczynka nie ma bliskiej przyjaciółki, ale ogólnie wszyscy ją lubią. Co innego Flo, która przyjaźni się z Sally. Ale ich relacja jest toksyczna, bo Sally traktuje koleżankę jak popychadło. Flo nie potrafi się buntować, jest zahukana i słaba psychicznie, kłopoty w domu tylko ją dobijają, a próby zwierzenia się przyjaciółce zawsze kończą się tak samo. W pewnym momencie te dwie samotne nastolatki dostrzegają, że mają ze sobą dużo wspólnego, a lekarstwem na ich zranione dusze może być tylko przyjaźń.

Dawn O'Porter opowiada o czasach kiedy nie było komputerów, portali społecznościowych i komórek, a na lekcjach rzucało się liścikami, a nie pisało na messangerze. Jej powieść ma swój specyficzny urok, który przypomina smak oranżady w butelkach i gum do żucia Donald. Nie wiem czy „Papierowe samoloty” spodobają się współczesnym nastolatkom, ale jestem pewna, że czytelniczki , które dorastały w latach 90-tych docenią klimat powieści oraz dostrzegą w Flo i Renée pokrewne dusze.

W powieści buzują hormony, głupie pomysły i szczeniackie popisy są na porządku dziennym, a pierwsze doświadczenia miłosne przeplatają się z domowymi i szkolnymi problemy. Gdzieś pomiędzy tym wszystkim dwie wrażliwe dziewczynki odkrywają, że jak człowiek ma piętnaście lat, to wyrozumiała przyjaciółka jest najcenniejszym skarbem. Jestem bardzo ciekawa, czy Renée i Flo udało się ocalić szkolną przyjaźń. Moje nie przetrwały próby czasu (ale mam problem z relacjami międzyludzkimi) i życiowych turbulencji, ale dzięki Dawn O'Porter wróciłam na chwilę do lat szczenięcych i pomyślałam ciepło o kilku koleżankach ze szkolnych ławek.

💜💜💜
Dawn O'Porter, Papierowe Samoloty (tyt. oryg. Paper Aeroplanes), tłum. Urszula Drabińska, wyd. YA!, Warszawa 2014.

Komentarze


Photobucket        

Mój instagram ♥