Lalka dla chłopca? Jestem na tak, czyli kilka słów o zaletach zabawy lalkami

Jeszcze kilka lat temu widok chłopca bawiącego się lalką pewnie by mnie zdziwił. Dopiero kiedy sama zostałam mamą zrozumiałam, że że sztywne podziały na zabawki dla chłopców i dziewczynek już dawno odeszły do lamusa. A opieka nad lalką, to przecież zabawa ponadczasowa, która doskonale wpływa na rozwój małego człowieka. Dlaczego więc miałabym zabraniać jej mojemu synkowi?


Ignaś lubi pluszaki, ale bawi się nimi rzadko. Co innego w przypadku lalki, którą babcia przyniosła ze strychu jako „spadek” po mojej młodszej siostrze. No i się zaczęło, bo mój trzylatek pokochał lalę całym sercem, nazwał ją Lenką i od tamtej pory nie przestaje się nią opiekować. Kiedy powiedziałam w kilku miejscach, że mój syn bawi się lalką wprowadziłam w konsternację kilka starszych koleżanek (takich w wieku mojej mamy). Czyli jednak chłopiec z laką wciąż jest pewnego rodzaju tabu. Czekałam na głupie pytania w stylu „Nie boisz się, że wyrośnie na geja?”, ale się nie doczekałam, choć czułam, że niewypowiedziane słowa zawisły w powietrzu. Widać daleko nam jeszcze do krajów skandynawskich, gdzie nikt się na stereotypy nie ogląda, a widok chłopca przebierającego lalki nie jest czymś niezwykłym.

Wystarczy poobserwować malca opiekującego się swoim bobasem, żeby zobaczyć jak wiele płynie z tego korzyści. Taka zabawa rozwija wrażliwość, uczy troskliwości i empatii, a także pomaga w wyrażaniu uczuć. Codziennie wieczorem przed zaśnięciem tulę synka i szepczę mu do ucha, że go kocham. Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam, że mały robi dokładnie to samo ze swoją lalą, to aż mi brodą zatrzęsło ze wzruszenia. Połykałam łzy i pękałam z dumy. W sumie pękam do tej pory.

Poza tym dzięki małej przyjaciółce dziecko może przepracować rożne scenariusze i oswoić emocje. Lalka bez gadania przyjmuje na siebie napady zarówno czułości jak i złości dziecka. Mamy za sobą (i przed sobą) mnóstwo wizyt u rożnych lekarzy, które dla Ignacego są zawsze dużym przeżyciem, podejrzewam, że dlatego synek tak bardzo lubi bawić się w doktora (leczymy naszą lalę codziennie), bo dzięki temu może poukładać sobie wszystko w swojej małej główce, oswoić strach i kotłujące się emocje. Każda taka zabawa kończy się na tym, że mój chłopczyk pociesza i mocno tuli swoją Lenkę, bo w końcu wszystkie „zabiegi” nie były aż tak straszne.

Dodatkowo przebranie, rozbieranie, zakładanie czapeczki, czesanie włosów, karmienie i wszelkie zabiegi pielęgnacyjne ćwiczą małe rączki, a gadanie z lalką, wymyślanie nowych scenariuszy i rożnych scenek wspomaga rozwój mowy i rozwija wyobraźnię. Dlatego trochę bawi mnie zaskoczenie naszej pani od wczesnego wspomagania rozwoju, która zawsze dziwi się tym, że trzylatek tak pięknie potrafi bawić się tematycznie. Potrafi, bo mu tego nie zabraniamy. I w równym stopniu budujemy z klocków, jeździmy autami, gramy w piłkę, układamy puzzle, gotujemy w dziecięcej kuchni, rozkładamy mebelki w domku dla lalek (również spadek po mojej młodszej siostrze) i opiekujemy się naszą Lenką. A przede wszystkim nie widzimy w tym nic dziwnego i towarzyszymy synkowi w zabawie.

A jak jest u was? Czy wasze dzieciaki lubią zabawę lalkami?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz