Bawimy się w szpital, czyli multifunkcyjny ambulans z pacjentem i sprzętem medycznym

Od jakiegoś czasu bawimy się w szpital. Codziennie leczymy lalkę i jeździmy ambulansem. Naszą multifunkcyjną karetkę wypatrzyłam zupełnie przypadkiem w hurtowni zabawek. Przyszłam po coś zupełnie innego, a wychodziłam w podskokach z ambulansem pod pachą, bo tak mi się spodobał pomysł na tę zabawkę. I faktycznie jeśli macie w domu małego wielbiciela samochodów typu ioioio lub wasze dzieciaki uwielbiają medyczne klimaty, to ta karetka będzie strzałem w dziesiątkę.


Autko jest całkiem duże (20x13x12 cm) i porządnie wykonane, działa na trzy baterie typu AA. W zestawie znajdują się dwie figurki – kierowcy i pacjenta, a także cztery narzędzia lekarskie: skalpel, otoskop, termometr i strzykawka. Karetka jeździ sama, a po zderzeniu się z przeszkodą zmienia kierunek jazdy. Przy tym mruga światłami i wydaje trzy dźwięki – odpalany silnik, klakson i klasyczne ioio. Wszystkie te atrakcje można wyłączyć, wtedy napęd chowa się do środka i dziecko może swobodnie jeździć autkiem po dywanie, a także zabrać się do leczenia pacjenta. 
 
Po otwarciu tyłu karetki dostajemy się do leżącego pacjenta. W bocznych skrzydełkach chowają się proste narzędzia lekarskie. Najfajniejsza jest strzykawka, która ma wewnątrz sprężynkę dzięki temu tłoczek jest ruchomy i faktycznie pozwala bawić się w robienie zastrzyków. Z kolei termometr ma guziczek do zmiany temperatury, więc możemy zdecydować jak bardzo chory jest nasz pacjent i sprawdzać czy działają leki, które mu podajemy. Skalpel i ortoskop nie mają żadnych udziwnień. Póki co skalpel służy nam jako szpatułka do zaglądania do gardła, bo mój synek nie ma chirurgicznego zacięcia. 
 
W ambulansie znajdziemy kilka interaktywnych atrakcji, które nawet na mnie zrobiły spore wrażenie i ostatecznie przekonały mnie do zakupu zabawki (wiecie, ja takich fajnych gadżetów nie miałam, więc zabawa sprawia radość nie tylko dziecku, ale i mamie). I tak nasz pacjent leży pod ruchomą klamrą, którą można przesuwać nad ludzikiem (niby taki tomograf) i otwierać, żeby wyjąć człowieczka po wyleczeniu (przy okazji posłuchać trzech nieco irytujących melodyjek). Dodatkowo mamy trzy guziczki: 
- żółty po lewej stronie to rentgen głowy lub ręki, widoczny na obrazku po lewej stronie nad głową ludzika,
- środkowy zielony - EKG serca z odgłosem pulsu i widokiem na małym monitorku nad głową chłopca,
- żółty po prawej stronie odpowiada za pomiar ciśnienia z dźwiękiem i widokiem na opadający słupek - odpowiednio po prawej stronie nad głową pacjenta.

Trzy kolorowe przyciski ze służbą medyczną po lewej stronie przypominają odgłosy bicia serca (zielony), kaszlu (czerwony) oraz niby burczenia brzucha (żółty), choć właściwie bardziej brzmi to jak bekanie. 
 

Leczenie pacjenta z zestawu jest fajne, ale prawdziwa zabawa zaczyna się dopiero kiedy dziecko jest na tyle duże, że uruchamia wyobraźnię i przez interaktywny szpital na kółkach zaczynają przewijać się chorzy znalezieni w całym pokoju – ludziki z lego, najróżniejsze figurki, misie i lalki, a także rodzice :-) Szczególnie nasza laczka bobas choruje często, dlatego narzędzia lekarskie są u nas w ciągłym użytku.

Na koniec najważniejsze pytanie – czy warto kupić ten ambulans? Moim zdaniem tak! Świetna zabawka za nieduże pieniądze (producent to Huile Toys), dobrze i solidnie wykonana (u nas zjechała nawet po schodach z pięta na parter i działa bez zarzutów), ciekawie wymyślona i dająca duże możliwości zabawy. Lubimy i szczerze polecamy. 
 

Komentarze


Photobucket        

Mój instagram ♥