I gra muzyka, czyli „No to gramy! Muzyczna awantura od Little Richarda do Björk” Marianny Oklejak

Kolejny tytuł z serii ART Egmont i kolejne olśnienie. Marianna Oklejak stworzyła błyskotliwy i czarujący album dla wszystkich, którzy nie mogą żyć bez muzyki.


Każda rozkładówka publikacji „No to gramy! Muzyczna awantura od Little Richarda do Björk” to osobna, muzyczna przygoda. A zaczyna się niewinnie, bo państwo wychodzą na koncert, zostawiając w domu psa, fretkę i małego króliczka miniaturkę. Stare wygi postanawiają wziąć w obroty puchatego uszaka i serwują mu szybką lekcję muzycznej historii, skupiając się na najpopularniejszych dźwiękach XX i XXI wieku. Tym samym w zabawny i przewrotny sposób dostajemy przegląd kilkudziesięciu najbardziej znanych muzyków i zespołów, którzy mieli nieprzeciętny wpływ na rozwój muzyki rozrywkowej. 
 
Utrzymana w komiksowej konwencji publikacja „No to gramy!” bawi, cieszy oko i mocno uderza w sentymenty. Ponadto tej książki nie da się spokojnie przeczytać, bo kolejne utwory aż proszą się o uwagę, przypomnienie czy poznanie. Właściwie przed lekturą należało odpalić ulubiony muzyczny serwis, żeby później nie szukać w rozgorączkowaniu, bo prędzej czy później prowokacja zadziała i konkretne kawałki zadudnią w głośnikach. Autorka zaczyna muzyczną wycieczkę od bluesa i ojców rock’n’rolla (cytat do zapamiętania: „Z bluesa powstałeś, w blues się obrócisz!”), a kończy na Björk. Pomiędzy jest jedna wielka impreza, przez którą przewijają się najznakomitsi muzyczni szaleńcy i buntownicy. 

Treść składa się z anegdotek, ciekawostek, sarkastycznych żarcików i czytelniczych poszturchiwań pełnych nawiązań do konkretnych utworów i albumów. Cudo! Do tego ilustracje Marianny Oklejak to jakiś fenomen. Specyficzna kreska artystki nie ulega przymusowi podobania się (że pozwolę sobie pożyczyć to stwierdzenie od Mariusza Szczygła), a jednak ma w sobie hipnotyzujący urok. Artystka pokazuje swoich bohaterów w krzywym zwierciadle, ale dzięki charakterystycznym elementom czytelnik nie ma problemu z rozpoznaniem poszczególnych muzyków. Wypięty tyłek Igiego Popa, wąski Freddiego Mercury'ego, usta Micka Jaggera, czoła Nicka Cave’a wywołują szczery uśmiech oraz zachęcają do wystukania w youtubowej wyszukiwarce ulubionych nazwisk. 
 
Album „No to gramy! Muzyczna awantura od Little Richarda do Björk” sprawi dziką frajdę wszystkim, którym w duszy gra, w żyłach oprócz krwi płynie również muzyka, a dzień bez przesłuchania ulubionych kawałków, jest dniem straconym. Publikacja Marianny Oklejak może pełnić funkcję edukacyjną lub emocjonalną. Lektura pomoże wyrobić muzyczne ucho u młodych czytelników, a starym wyjadaczom zakręci łezkę w oku, bo ileż to wspomnień wiąże się z ukochanymi kawałkami The Beatles, Niemena czy Bowiego. Całość prezentuje się obłędnie, ale mimo wszystko trochę żal, że tak mało tutaj polskich akcentów. Ale nawet dla maruderów autorka przewidziała jeden dymek, w którym możemy wyrazić swoje oburzenie i dopisać nazwiska oraz zespoły, których zabrakło.

💙💙💙
Marianna Oklejak, No to gramy! Muzyczna awantura od Little Richarda do Björk, wyd. Egmont Polska, Warszawa 2019.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz