Typowa młodzieżówka z tragedią w tle, czyli „Chmury z keczupu” Annabel Pitcher

Czy w temacie miłosnego trójkąta (dwaj bracia zakochani w tej samej dziewczynie) można napisać coś nowego i oryginalnego? Nie można. Anaabel Pitcher też się nie udało. Chwała jej za to, że chociaż próbowała, jednak jej „Chmury z keczupu” nie wychodzą poza ramy typowej młodzieżówki.


Brytyjska pisarka zadebiutowała powieścią „Moja siostra mieszka na kominku”, która na polskim rynku ukazała się w 2016 r. I to było coś. Świeża, przejmująca i trafiająca prosto w serce opowieść o życiu po stracie, o niszczącej sile rozpaczy oraz o miłości i przyjaźni, które są w stanie wypełnić dziury w sercu. Przy okazji Annabel Pitcher w świetnym stylu rozprawiła się z uprzedzeniami i nietolerancją, które siedzą w ludziach głęboko, i dla których łatwo znaleźć usprawiedliwienie. Dlatego oczekiwania wobec najnowszych „Chmur z keczupu” były ogromne. Niestety tym razem autorka nie przeskoczyła samej siebie. Choć pomysł miała dobry, to w samej fabule zabrakło uniwersalnych rozwiązań, które zaciekawiłyby również dorosłych czytelników.

Całość zaczyna się intrygująco, bo nastoletnia Zoe wysyła list do więźnia skazanego na karę śmierci. Nie ma w tym altruistycznych pobudek, ani nawet dziwnej fascynacji człowiekiem, który zabił swoją żonę. Dziewczyna chce powierzyć obcemu mężczyźnie swoją tajemnicę. Zrzucić ciężar z serca, przyznać się do tego, że przyczyniła się do czyjejś śmierci i nie poniosła żadnych konsekwencji. Mocne wejście, po którym napięcie zamiast rosnąć stopniowo opada, aż do mocno naciąganego finału. Cóż, tajemnica Zoe wcale nie jest taka straszna, to raczej nastolatka nie może sobie poradzić z wyrzutami sumienia i sytuacją, w którą wplątała się na własne życzenie.

Pisarka serwuje swojej bohaterce prawdziwą karuzelę emocji. Problemy w domu, szkolne perypetie i młodzieńcze zauroczenie do dwóch chłopców sprawiają, że dziewczyna żyje w ciągłym stresie i szybko gubi się w swoich uczuciach. Wątek miłosny wyjątkowo irytuje, bo też do Zoe trudno poczuć nić sympatii, a jej pogrywanie z braćmi nie jest ani fajne, ani emocjonujące. Prawdopodobnie Anaabel Pitcher chodziło o to, żeby pokazać jak tragiczne mogą być skutki zwykłych wyborów. Jednak udramatyzowana fabuła i sztucznie napompowane napięcie prowadzą jedynie do rozczarowującego zakończenia, które można podsumować niezbyt eleganckim, ale szczerym westchnieniem – meh.

„Chmury z keczupu” to powieść epistolarna, w której autorka porusza sprawy bliskie sercu każdej nastolatki. Na młode dziewczyny to działa (testowane na kilku piętnastoletnich czytelniczkach, które odebrały historię Zoe zgodnie z intencjami pisarki), ale w końcu to grupa docelowa. U starych czytelników lektura sprowokuje co najwyżej wzruszenie ramion i strzykanie w kręgosłupie. Jeśli nie chcecie poczuć się jak stare pryki, to zostawcie „Chmury z keczupu” w spokoju. Niech się młodzi zachwycają, ich prawo, bo starych, książkowych wyjadaczy powieść Annabel Pitcher raczej nie ruszy. 

💚💚💚
Annabel Pitcher, Chmury z keczupu (tyt. oryg. Ketchup Clouds), tłum. Donata Olejnik, wyd. Papierowy Księżyc, Słupsk 2018.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz