Rebeka rządzi - „Ernest i Rebeka - Szkoła wygłupów”, Guillaume Bianco, Antonello Dalena

Drugi tom z serii „Ernest i Rebeka” znów bawi i chwyta za gardło. Sześciolatka, no prawie siedmiolatka, i jej kumpel mikrob wracają z nową energią, szalonymi pomysłami i odwagą, żeby stanąć naprzeciw kolejnych życiowych problemów.


W drugiej części swoich przygód mała bohaterka i jej starsza siostra jadą na wakacje do taty. Rodzice rozstali się definitywnie i teraz ich córki muszą odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Obie przeżywają rozwód na swój sposób. Rebeka całkiem po dziecięcemu, z emocjami jak na dłoni i małą aferą w zanadrzu. Z kolei Koralia jest wycofana i zamknięta w sobie. Nastolatka nie potrafi zbudować żadnej relacji z młodszą siostrą, z mamą coraz trudniej jej się dogadać, a jakby domowych problemów było mało, to dziewczyna przeżywa jeszcze miłosno-przyajcielskie rozterki, typowe dla tego wieku. Zderzenie dwóch dziewczęcych światów w konfrontacji z ojcem daje czytelnikom okazję do uśmiechu i zadumy. Po powrocie z wakacji Rebeka idzie do szkoły – tam to dopiero jest jazda bez trzymanki! Natomiast w ostatnim epizodzie mała bohaterka rusza na ratunek dziadka Owadka, który z powodów zdrowotnych wylądował w szpitalu.

Pomysł z wymyślonym przyjacielem, który pojawia się kiedy Rebeka wpada w tarapaty i nie radzi sobie z emocjami jest genialny i nadal nie przestaje mnie zachwycać. Problem w tym, że samego Ernesta jakoś nie mogę polubić. Niby jego postać fajnie współgra z wybuchową sześcioletnią kombinatorką, ale komediowe wstawki są dla mnie zbyt przytłaczające i niepotrzebnie odciągają uwagę czytelnika od tego, co w komiksie duetu Bianco/Dalena najcenniejsze. Warstwa obyczajowa opowieści o chorowitej dziewczynce to prawdziwe mistrzostwo. Scenarzysta doskonale rozumie dziecięce rozterki Rebeki, dlatego w prosty, błyskotliwy i wzruszający sposób tłumaczy czytelnikom świat, w którym rodzice czasem muszą się rozstać, bliskich dopadają choroby, a szkoła jest miejscem, w którym wszystko może się zdarzyć. Niby to komiks dla dzieci, a wciąż mam poczucie, że powinni go przeczytać przede wszystkim dorośli, żeby przypomnieć sobie swoje szczenięce lata, kiedy człowiek więcej czuł niż rozumiał.

„Ernest i Rebeka” to ciepła, zabawna, mądra i śliczna wizualnie seria, która zachwyci małych i dużych komiskomaniaków. Guillaume Bianco nie moralizuje, nie poucza, ale zamienia emocje w piękne kadry (to akurat zasługa Antonello Dalena) i wesołe historie z subtelnym morałem, który czytelnicy przyjmują intuicyjnie. Dzięki Rebece świat zdaje się być odrobinę bardziej przyjaznym miejscem. Przeczytajcie koniecznie, zapewniam, że warto.

💚💚💚
Guillaume Bianco, Antonello Dalena, Ernest i Rebeka - Szkoła wygłupów, tłum. Maria Mosiewicz, wyd. Egmont Polska, Warszawa 2018. 

Komentarze


Photobucket        

Mój instagram ♥