Kup dziecku komiks, czyli "Ptyś i Bill", "Ernest i Rebeka " oraz "Lou!"

Guillaume Bianco, Antonello Dalena, Ernest i Rebeka - Mój kumpel mikrob

„Komiksy są super!” to nowa seria wydawnictwa Egmont, która ma przekonać młodych czytelników do sięgania po opowieści graficzna. Sama zakochałam się w komiksach zbyt późno, bo moja obrazkowa przygoda trwa zaledwie od dwóch lat, dlatego całym sercem wspieram warszawskiego wydawcę. Bo komiksy naprawdę są super, bawią, wzruszają, chwytają za serce, czego najlepszym przykładem są Ptyś i Bill, Rebeka oraz Lou. 


Pytś i Bill to para nierozłącznych przyjaciół. Chłopiec i jego czworonożny towarzysz kumplują się z rozbrykanym Piotrkiem i żółwicą Karoliną. Cała czwórka ma mnóstwo szalonych pomysłów, a każdy dzień jest dla nich okazją do świetnej zabawy. Dzieciarnia co chwila wpada w tarapaty, z których zawsze wychodzi obronną ręką. W trakcie lektury trudno zachować powagę, bo psoty i wybryki przyjaciół prowadzą do różnych komicznych sytuacji, które rozłożą na łopatki nawet dorosłych czytelników. 
Komiks duetu Veys/Verron to tak naprawdę jednostronicowe skecze luźno powiązane fabularnie. Króciutkie historyjki ociekają humorem i prowokują głośne wybuchy śmiechu, a domowe perypetie bohaterów są doskonałym przykładem na to, że odrobina wyobraźni wystarczy, żeby zamienić szarą rzeczywistość w wielką przygodę. I choć całość ma w sobie mnóstwo uroku oraz radości, to dla mnie najfajniejsze są prztyczki autorów w kierunku bohaterów. Rodzinka Ptysia została przedstawiona w krzywym zwierciadle, ze wszystkimi swoimi wadami, słabostkami, gapiostwem i pechem. W równie ciepły i humorystyczny sposób możemy podejrzeć relacje między rodzicami. I ta scenka kiedy mama i tata w końcu mają chwile dla siebie, planują kolację przy świecach, ale oczywiście nie jest im dane zjeść w spokoju, bo syn, który oczywiście już spał, natychmiast materializuje się obok rodziców. Czy kogoś dorosłego to dziwi? Jestem pewna, że nie :)
„Ptyś i Bill” to komiksowy klasyk, który doskonale sprawdzi się jako pierwszy komiks waszych dzieciaków. Jestem pewna, że nikt nie oprze się łobuzerskiemu urokowi chłopca i jego wiernego spaniela, a wspólna lektura rozbawi całą rodzinę i pozwoli miło spędzić czas.

💚💚💚
Pierre Veys, Laurent Verron, Ptyś i Bill. Do ataku. Tom 1, tłum. Magdalena Miśkiewicz, wyd. Egmont Polska, Warszawa 2018.

Również komiks „Ernest i Rebeka - Mój kumpel mikrob” utrzymany jest w komediowej konwencji, chociaż nie brakuje w nim poważnych, życiowych tematów, trudnych rozmów i szczerych rozmów.
Rebeka ma sześć i pół lat (to pół jest dla dziewczynki bardzo ważne) i jest bardzo chorowitym dzieckiem. Jednak słaby system odpornościowy nie jest dla małej wielkim problemem, bo właśnie na jej oczach rozpada się jej rodzina. Rodzice często się kłócą i coraz poważniej myślą o rozwodzie. I wtedy w życiu Rebeki zjawia się mikrob Ernest, który staje się jej powiernikiem, przyjacielem i kompanem do psot, a także cichym głosikiem, który podpowiada dziewczynce jak radzić sobie z codziennymi kłopotami. Motyw wymyślonego przyjaciela, który wspiera dziecko nieradzące sobie z emocjami jest fajny, ale szczerze mówić Ernest jest najsłabszym ogniwem komiksu Guillaume Bianco. Humorystyczne wstawki z mikrobem w roli głównej mają rozładować napięcie i nadać tej historii lekkości, ale trochę za bardzo odwracają uwagę od warstwy obyczajowej i tematów podejmowanych przez komiksiarza. 
Fabularnie Bianco odwalił kawał dobrej roboty, bo z wrażliwością i nutą humoru opowiada o rozpadzie rodziny, która musi odnaleźć się w nowej sytuacji. W przejmujący sposób pokazuje nam dziecko, któremu zawalił się świat oraz nastolatkę, która dodatkowo musi poradzić sobie z burzą hormonów i problemami koleżeńsko-miłosnymi. I choć całość zasługuje na uznanie, to sceny z szalonym Dziadkiem Owadkiem to prawdziwe mistrzostwo. Można ryczeć ze wzruszenia, bo dopiero dobry dziadek i kochana babcia są dla sióstr azylem. I choć dziewczyny muszą radzić sobie ze wszystkim po swojemu, to dopiero u dziadków mogą choć na chwilę przypomnieć sobie, że życie może być pięknie i szczęśliwe. A scena z pieskiem jest tak genialna, że wymyka się wszelkim ocenom.
„Ernest i Rebeka - Mój kumpel mikrob” to słodko-gorzka, a przede wszystkim mądra opowieść dla dzieci o rozpadającej się rodzinie. Śliczne, kreskówkowe ilustracje Dalena Antonello mają w sobie mnóstwo dziecięcego uroku i niczym nieskrępowanej radości, a jednocześnie odbijają się na nich wszystkie wszystkie emocje płynące z tej wyjątkowej historii. Przeczytajcie, choćby po to, żeby zobaczyć jak wygląda rozwód oczami dziecka.

💙💙💙
Guillaume Bianco, Antonello Dalena, Ernest i Rebeka - Mój kumpel mikrob, tłum. Maria Mosiewicz, wyd. Egmont Polska, Warszawa 2018. 

Z całej serii „Komiksy są super” to właśnie Lou jest moją ulubienicą. Dziesięcioletnią dziewczynkę wychowuje samotna mama – pisarka i miłośniczka gier Nintendo, która ma wyjątkowo luźne podejście do rzeczywistości. Ogromna więź między matką i córką została pokazana trochę w krzywym zwierciadle. Można odnieść wrażenie, że to Lou wychowuje matkę, jest jej powierniczką, przyjaciółką i głosem rozsądku. Obie bohaterki przeżywają mnóstwo zabawnych przygód, a ich szalona codzienność komplikuje się jeszcze bardziej, kiedy po sąsiedzku wprowadza się sympatyczny przystojniak.
Julien Neel patrzy na swoje bohaterki czułym okiem, dlatego jej komiks aż ocieka ciepłem i pozytywnymi emocjami. Nie znaczy to, że życie Lou to bajka. Dziewczynka dorasta na naszych oczach, przechodzi proces przemiany z dziecka w nastolatkę i nawet czytelnikowi robi się trochę żal, że Młoda i jej przyjaciółka już nie potrafią się bawić, bo dziecinna fantazja przestała działać. Ale Lou potrafi się cieszyć z tego co ma i doceniać prozę życia. Dlatego o jej perypetiach czyta się z szerokim uśmiechem, a kolejne epizody zostawiają po sobie przyjemne ciepło w okolicach serca. 
 
„Lou. Codziennik” to zabawna, mądra i pełna uroku opowieść o dorastaniu, przyjaźni, miłości i codziennych perypetiach dorastającej dziewczyny. Pod komediową maską kryje się nuta goryczy, której ucieleśnieniem staje się babcia Lou. Kobieta szorstka i oschła, która cały czas krytykuję swoją córkę, jej metody wychowawcze i styl życia, a w głębi serca jest nie mniej zagubiona i potrzebująca miłości co jej córka i wnuczka. Mądra rzecz, zarówno dla dzieci, jak i dorosłych. 

💛💛💛
Julien Neel, Lou! Codziennik, tłum. Elżbieta Dybcio-Wojciechowska, wyd. Egmont Polska, Warszawa 2018.

Komentarze


Photobucket        

Mój instagram ♥