Artystyczne perełki dla dzieci, czyli „Zwierzyniec. Okazy wybrane” i „Czarna Książka”

Picturebooki i artbooki cieszą się coraz większą popularnością wśród małych i dużych czytelników. Książki, które docelowo powstały z myślą o dzieciach, często goszczą w domowych biblioteczkach dorosłych odbiorców, doceniających doskonałe zestawienie obrazu i tekstu. Ostatnimi czasy Dwie Siostry wydały dwa śliczne i niegłupie tomiki, których nie może zabraknąć na półkach wielbicieli oryginalnych i zadziwiających publikacji.


 
„Zwierzyniec. Okazy wybrane” to książeczka absolutnie wyjątkowa i wspaniała. Niesłychanie piękna, garściami czerpiąca z polskich dzieł sztuki oraz rzemiosła. Opowiadająca o zwierzętach w sposób nietypowy i porywający. Odpowiedzialna za opracowanie graficzne Ewa Stiasny skupia się na drobiazgach, wyciąga na wierzch szczegóły, które nawet wyrwane z kontekstu zapierają dech w piersi. Szczególnie widać to w przypadku malarstwa, kiedy uwaga czytelnika koncentruje się na maleńkim wycinku wielkiego dzieła i nagle okazuje się, że obraz, który dobrze znamy zyskuje zupełnie nowy wydźwięk. 
 
 

Teksty napisane przez Macieja Byliniaka doskonale współgrają z wizualną stroną publikacji, hipnotyzują i wciągają bez reszty. Każda część to zupełnie inna opowieść, czasami przypominająca romantyczną balladę, innym razem ludowe podanie albo humorystyczny wierszyk. W czasie lektury czytelnikowi przez cały czas towarzyszy poczucie, że właśnie wydarzyło się coś wyjątkowego. Bo „Zwierzyniec. Okazy wybrane” to prawdziwa perełka, którą czyta się z uwagą, przejęciem i cichym westchnieniem zachwytu. Niby dla dzieci, ale też dla dorosłych, którzy nie mają zbyt wielu okazji do obcowania ze sztuką.

💛💛💛
Maciej Byliniak, Zwierzyniec. Okazy wybrane, oprac. graficzne Ewa Stiasny, wyd. Dwie Siostry, Warszawa 2018.

Drugą wyjątkową i nieoczywistą publikacją jest niepozorna „Czarna książka” Rity Kaczmarskiej. Tekst książeczki przypomina trochę dziecięcą wyliczankę. To powtarzanie słów „czarny, czarny” w połączeniu z klimatycznymi ilustracjami tworzy atmosferę grozy i poczucie jakby za chwilę miało wydarzyć się coś strasznego. To tak jak w horrorach, kamera pokazuje grupkę skaczących na skakankach dziewczynek w białych podkolanówkach, a odbiorca podświadomie wie, że w tym obrazku nie ma nic sielankowego, a bawiące się dzieci prowokują złe przeczucie. Tutaj niepokój nie jest aż tak intensywny, ale napięcie rośnie z każdą stroną aż w końcu stajemy przed ogromną szafą. Co znajduje się w jej wnętrzu? Z pewnością coś równie nieoczekiwanego jak przejście do Narni! 
 


Nagle całe napięcie opada, bo końcówka bawi i zdumiewa jednocześnie. W ten przewrotny sposób autorka pomaga małym czytelnikom oswajać lęk przed ciemnością. Bo po zgaszeniu światła, pośród mroku i czarnej nocy, to co znajome nabiera groźnych kształtów. Z każdego kąta zaglądają potworności, a dom zaczyna wydawać dziwne dźwięki i zdaje się żyć własnym życiem. Rita Kaczmarska doskonale rozumie dziecięce obawy, dlatego z taką łatwością bawi się fantazją czytelnika. Poszturchuje go mentalnie i świadomie wywołuje ciarki na karku, żeby zaskoczyć miłym i ciepłym zakończeniem. Bo nocne strachy to tylko iluzja, którą można okiełznać siłą wyobraźni.

💚💚💚
Rita Kaczmarska, Czarna książka, wyd. Dwie Siostry, Warszawa 2018.