Oswajacz wieczornych strachów - „Potrzebuję mojego potwora”, Amanda Noll, il. Howard McWilliam

Dzieci lubią się bać. Ignaś przepada za historyjkami o duchach, smokach i rożnych straszydłach, choć słucha ich mocno wciśnięty w moje ramiona, przykryty kołderką i ukradkiem zerkający na obrazki. Z resztą doskonale pamiętam, że sama uwielbiałam bajki o przygodach Scobby Doo. Z tego powodu tomik „Potrzebuję mojego potwora” Amandy Noll okazał się dla nas lekturą idealną. Tym bardzie, że głównym bohaterem książeczki jest imiennik mojego synka. 

 

Ignaś musi mieć potwora pod łóżkiem, żeby zasnąć. Problem w tym, że Gab, jego stały potwór, wybrał się na krótki urlop. Na zastępstwo przysłane zostają inne straszydła, ale żaden z nich nie spełnia ignasiowych kryteriów straszności. Czy potworom uda się nastraszyć rezolutnego chłopczyka? A może Grab jest kimś więcej niż tylko podłóżkowych lokatorem? Przekonajcie się sami!

Lektura książeczki Amandy Noll ma pomóc maluchom pokonać ich wieczorne strachy i ułatwić zasypianie. W końcu to, co dobrze znane nie jest już takie przerażające. Ignaś boi się Gaba, ale to taki pozytywny strach, bo obaj bohaterowie czują do siebie coś w rodzaju przyjaźni (choć trzeba przyznać, że to specyficzna znajomość). Dlatego nowi goście spod łózka raczej bawią chłopca i malec bez skrępowania wytyka im niewystraszający poziom straszności. Każdemu czegoś brakuje, a tak naprawdę chodzi o to, że żadne z nich nie jest starym, dobrym Gabem. 
 
Ilustracje Howarda McWilliama to prawdziwe mistrzostwo. Jego ekspresyjna kreska, trochę w stylu Disneya, doskonale oddaje emocje oraz dynamizm postaci. Mały Ignaś to słodycz sama w sobie, a wszystkie jego ruchy, gesty i mimika pozwalają uwierzyć, że chłopiec za moment zacznie się ruszać. Zresztą przy każdej ilustracji efekt jest ten sam, bo autorka w umiejętny sposób buduje napięcie, a ilustrator doskonale wizualizuje atmosferę grozy i humoru. Dzięki temu czytelnik niemal słyszy szuranie oślizgłego ogona po podłodze i głośny oddech potwora spod łózka. 
 
„Potrzebuję mojego potwora” to trochę straszna i jednocześnie przezabawna opowieść, która pomaga oswoić dziecięce lęki. W końcu to Ignaś decyduje przy którym potworze chce zasypiać i jaki rodzaj strachu mu odpowiada. Śmiech jest najlepszym lekarstwem na wieczorne lęki, a dobrze znany dreszczyk emocji jest swego rodzaju rytuałem, który pozwala małemu odpłynąć w objęcia Morfeusza. Dlatego jeżeli macie w domu strachliwego malca, to ten tomik będzie dla was idealny. Zresztą jestem przekonana, że opowieść wymyślona przez Amendę Noll spodoba się wszystkim przedszkolakom i ich rodzicom.

💙💚💛
Amanda Noll, Potrzebuję mojego potwora (tyt. oryg. I Need My Monster), il. Howard McWilliam, tłum. Tomasz Panas, wyd. CzyTam, Warszawa 2014.