Owieczka z pozytywką od Canpol Babies, czyli testowa paczka z czerwcowej Blogosfery

Miś pozytywka od Canpol Babies był moim zabawkowym hitem kiedy Ignaś był jeszcze dzidziusiem. Niestety plastikowy klips do mocowania zabawki okazał się za słaby i straciliśmy naszego przyjaciela gdzieś na spacerze. Żal mi było okrutnie, bo mój synek wyjątkowo lubił swojego misia. Owieczka, którą dostaliśmy od Canpola w ramach czerwcowej blogosfery działa dokładnie na tej samej zasadzie. Po pociągnięciu ogonka (który może służyć również jako gryzak) uruchamia się pozytywka. Spokojna melodia działa kojąco i zwraca uwagę dziecka na zabawkę.


Sama owieczka ma tak śliczny pyszczek, że natychmiast wzbudza ciepłe emocje. Ignaś tuli ją do siebie z rozkosznym piskiem (ten sam dźwięk wydaje np. przy spotkaniach z małymi pieskami i kotkami), a we mnie powoduje wybuch macierzyńskich uczuć, bo przy każdym zerknięciu coraz bardziej marzę o dzidziusiu. Zabawka wykonana została z materiału imitującego owczą wełnę z dodatkami gładkiego pluszu. Swoim rozmiarem idealnie wpasuje się w rączki kilkumiesięcznego szkraba. Natomiast do zaczepiania owieczki służy zwykły sznureczek. Dla mnie to nie problem, bo przy małym dziecku mamy w domu kilka luźnych plastikowych kółeczek, które wystarczy przewlec przez pętelkę i zaczepiać gdzie popadnie.

Jeżeli rozważacie zakup misia z pozytywkę, to z całego serca polecam Wam rozkoszną, białą owieczkę (w wersji z niebieskimi lub różowymi dodatkami) lub innego misia z bogatej oferty Canpol Babies. Dla mnie tego typu zabawka to prawdziwy strzał w dziesiątkę. 

Do zestawu z pluszakiem dołączony był gryzak owieczka. W okresie ząbkowania taki gadżet jest niezbędny w domu, bo pomaga maluszkowi koić ból dziąsełek. Ten prezentowany na zdjęciu wykonany został z miękkiego silikonu, który idealnie dopasowuje się do dziąseł. Baranek jest mały i lekki, dzięki temu dziecko nie będzie miało problemu ze swobodnym manipulowaniem gryzaczkiem. Ponieważ mój synek już nie ząbkuje, to trudno mi stwierdzić jak sprawdzi się akurat ten model, ale zdążyłam się już przekonać, że to dziecko musi dokonać wyboru i zdecydować jaki gryzak będzie dla niego najlepszy. W przypadku Ignasia najlepiej sprawdził się gryzak kauczukowy i silikonowy właśnie. Za to drewniany i wodny odpadły po jednym ciumknięciu. Dlatego moim zdaniem najlepiej kupić kilka rodzajów i dać dziecku możliwość wyboru. Albo przynajmniej szukać rożnych rodzajów gryzaków, kiedy widzimy, że akurat ten, który jest w domu maleństwu nie odpowiada. 

Ostatnim gadżetem, który znaleźliśmy w paczce od Canpola był smoczek do uspokajania z kolekcji „Pastelove”, a także pasujące do niego pudełeczko. Smoczek ma silikonową gumkę i jest taki sam jakich używaliśmy przed odsmoczkowaniem synka. I choć przetestowaliśmy smoczki z kilku rożnych firm, to te najprostsze i zarazem najtańsze z Canpola okazały się najlepsze. Przede wszystkim plastikowa tarcza składa się z jednego kawałka i nie ma żadnych rowków, w których mógłby się gromadzić brud, a które byłby trudne do wyczyszczenia. Do tego silikonowa gumka jest na tyle solidna, że w konfrontacji z gryzącym maluchem Canpolowe niuniusie miały szansę przetrwać najdłużej nieprzegryzione. Dla mnie smoczki tej marki są numerem jeden pod każdym względem. 

Natomiast pudełeczko z nowej kolekcji jest odrobinkę większe niż stare wersje pojemniczków na smoczki. Poza tym pudełko ma dodatkowy bajer jakim jest regulowany uchwyt, ułatwiający przymocowanie do wózka, łóżeczka lub fotelika samochodowego. Fajna sprawa, tym bardziej, że taki pojemniczek jest niezbędny jeśli wasz maluszek używa smoczka, bo chroni przed zabrudzeniem i zgubieniem. Krótko mówiąc praktyczna i wygodna rzecz. 
 
Polecam serdecznie, szczególnie, że cały zestaw sprawdzi się jako świetny prezent z okazji narodzin Waszego lub bliskiego Wam Maluszka.