Dwa cudeńka, czyli lipcowe zapowiedzi z wydawnictwa Aksjomat!

Cześć! Przychodzę dziś do Was z szybkim przeglądem zapowiedzi dwóch niezwykłych książeczek, które już niebawem (a dokładnie 20 lipcu) ukażą się nakładem wydawnictwa Aksjomat. Obie książeczki zostaną wydane z kwadratowym formacie, z twardą oprawą i mnóstwem bajecznie kolorowych ilustracji. Patrzcie jakie cuda!

Anna Jankowska, pedagog z wieloletnim doświadczeniem, stworzyła książeczkę, która „rozmawia” z dzieckiem i wciąga je do wspólnej zabawy. Tomik „Jestem kreską” jest interaktywną edukacyjną zabawką bez elektroniki. Zwykła kreska – bohaterka książki – ma wiele zabawnych pomysłów, w które angażuje nie tylko małego czytelnika, ale również wciąga dorosłych. A zabawa jest przednia, a przy tym edukacyjna – uczy logicznie myśleć, liczyć, rozróżniać kształty i kolory, ćwiczy cierpliwość i oddech, rozwija wyobraźnię i kreatywność oraz usprawnia motorykę dziecka. Z kreską maluch zgaduje, wymyśla, skacze, dmucha, klaszcze… Sporo nauki dzięki prostej zabawie z książką! Do tego wesołe ilustracje Anny Gensler zaczarują małych i dużych czytelników. Zresztą zobaczcie sami!





Limeryki to doskonały sposób na poznawanie świata, wzbogacanie słownictwa oraz okazja do wspólnego spędzania czasu dzieci i dorosłych. Wiedzą o tym doskonale Bogusław Michalec (pisarz) i Diana Karpowicz (ilustratorka), którzy stworzyli tomik „Odkrycie Limeryki, czyli zbiór dobrze umiejscowionych wierszydeł dla dzieci”.

Większość z nas lubi przebywać z ludźmi, którzy mają dobre inteligentne poczucie humoru. To są przede wszystkim ci, którzy potrafią śmiać się i z siebie, i z drugiego. A śmiejąc się z innych, nie obrażają przy tym nikogo. Zrozumienie dowcipów wysokich lotów wymaga ćwiczenia zarówno logicznego, jak i abstrakcyjnego myślenia. Warto więc, by dziecko ćwiczyło je od najmłodszych lat na żartobliwej absurdalności. Książka ta - zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych – jest świetnym edukatorem dobrego lekkiego dowcipu.

Co to będzie? Co to będzie? Będzie niczym nieskrępowane przemieszczanie się między najodleglejszymi punktami na mapie świata – jak to w limerykach. Będzie humor, wyzierający niby ciekawski sąsiad zza płotków kolejnych wersów – jak to w limerykach. Będzie chimerycznie i limerycznie, a na dodatek zoologicznie. Słowem – istne szaleństwo, w którym autor wyszaleje się autorsko, ilustrator ilustratorsko, a czytelnicy czytelniczo. Jak to w limerykach.




Przyznaję, że jestem bardzo ciekawa obu książeczek i już nie mogę się doczekać kiedy zagoszczą w Ignasiowej biblioteczce. A jak Wasze wrażenia?