Pyszna książeczka na każdy dzień tygodnia - „Pyszna środa”, Iva Procházková

Iva Procházková, czeska pisarka, której kryminały podbiły serca polskich czytelników, znów zaskakuje. Tym razem nie chodzi o kolejną sprawę prowadzoną przez podinspektora Mariána Holina, ale o grupkę uroczych dzieciaków z domu dziecka Słonecznik. Tak! Wydawnictwo Afera opublikowało wspaniałą powieść dla dzieci, która rozgrzeje serducha nie tylko młodych czytelników, ale również ich rodziców.


Konduktor sprawdzający pociąg znajduje w jednym z wagonów porzucone niemowlę. Maleńka dziewczynka zostaje nazwana Hesią i już wkrótce okazuje się, że jest niezwykłym dzieckiem. Co prawda nie jest szczególnie ładna ani wyjątkowo bystra, ale jej obecność działa na każdego kojąco. Kiedy mała trochę podrasta i już na dobre zadomawia się w domu dziecka, pewnego dnia mieszkańcy Słonecznika zauważają, że na jej głowie rośnie… jabłko (a nawet japko - używając słów Hesi)!

„Pyszna środa” to wesoła, a także nieco absurdalna opowieść o uroczych łobuzach z domu dziecka, których beztroskie harce zostają nagle przerwane przez nowego dyrektora, który chwilowo zastępuje panią Pralinkę. I cóż z tego, że jest dobrym człowiekiem i chce dla dzieciaków jak najlepiej, skoro za nic nie może zrozumieć dotychczasowych zasad działania Słonecznika. Rosnące na głowie Hesi jabłka również wzbudzają jego niepokój, bo coś takiego zwyczajnie nie mieści mu się w głowie, choć dorośli i dzieci z otoczenia dziewczynki akceptują ją taką jaka jest i z przyjemnością korzystają z chrupiących owoców. Tym sposobem Pan Bury staje się głosem rozsądku, tak typowym dla nas - nieco starszych czytelników, którzy lubimy trzymać nad wszystkim kontrolę i narzucać dzieciom swój światopogląd.

Swoją zabawną bajeczką Iva Procházková daje prztyczka w nos dorosłym, którzy zupełnie jak Henryk Bury najczęściej zapominają o tym jaka frajda płynie z chaosu. Oczywiście nie chodzi o to, żeby porzucić dbanie o dom, nie naprawiać domowych sprzętów i pozwolić dzieciom na całkowitą swobodę, bo wychowanie nie polega na samowolce. Ale czeska pisarka w przewrotny sposób przypomina, że to nie perfekcyjnie posprzątane mieszkanie daje dzieciom szczęście, ale ciepła atmosfera panująca w domu. Zabawy, śmiechy, wygłupy, czas spędzony przy wspólnym stole, nawet kosztem nieumytych garów czy nieuprasowanego prania. W końcu to jedyny tak beztroski czas w życiu człowieka, dlatego nie wolno go zmarnować. 

„Pyszna środa” to pełna humoru, ciepła, rozkoszna i pachnąca szarlotką opowieść o chaotycznej sielance i pełnych entuzjazmu szaleństwach, czyli po prostu o byciu dzieckiem. Ilustracje Kasi Michałowicz-Hansen są obłędnie urocze i mają w sobie iskrę łobuzerstwa, czyli doskonale pasują do wesołej treści. Pomimo absurdalnego humoru i ogólnego rozbrykanie, które wypływa z lektury, historia Hesi nie tylko bawi, ale również zmusza do myślenia. Bo bajka o małej dziewczynce z jabłkiem na głowie to również niebanalna opowieść o akceptacji. Czeska pisarka potwierdza trochę wyświechtaną, ale bardo prawdziwą frazę, że liczy się wnętrze. Czyste i jasne serce, które sprawia, że inni lubią przebywać w naszym towarzystwie. I to jest dar cenniejszy niż uroda, a nawet inteligencja.

Dodatkowo Iva Procházková zmusza dorosłych do przewartościowania swojego światopoglądu. Bo czy przypadkiem nie jest tak, że większą uwagę skupiany na porządku i modnej obecnie perfekcyjnej organizacji, niż na zwyczajnym byciu razem, okazywaniu miłości i spontanicznych zabawach? Na to każdy z nas musi odpowiedzieć sobie sam. Na koniec dodam tylko, że od czasu lektury porozrzucane po domu zabawki i góra prania czekająca na prasowanie nie wzbudzają już u mnie takich wyrzutów sumienia. Ech, kolejna czeska bajka i kolejny sukces! Afera ma nosa do dobrych książek, a podejrzewam, że tym razem zwabił ich zapach szarlotki.

💛💚💛
Iva Procházková, Pyszna środa (tyt. oryg. Středa nám chutná), tłum. Julia Różewicz, wyd. Afera.