O byciu razem - „Małżeński labirynt”, ks. Piotr Kieniewicz

Bycie razem w związku małżeńskim jest trudne. Szczególnie kiedy po ślubie opadnie kurz, pojawiają się dzieci, a proza życia zagląda z każdego kąta. Zakochanie jest proste, ale miłość wymaga wysiłku. Szczególnie jeśli traktujemy poważnie słowa przysięgi małżeńskiej: „i że cię nie opuszczę aż do śmierci”. Dlatego czasami lubię sięgnąć po jakiś poradnik, który da mi do myślenia i pozwoli zrobić szybki rachunek małżeńskiego sumienia. Tym razem padło na tomik „Małżeński labirynt” ks. Piotra Kieniewicza.

 
Swoje rozważania podzielił autor na sześć części:
  1. Jedność dwojga, czyli zdefiniujmy pojęcia,
  2. Małżeństwo dwojga, czyli wizja z Humanae vitae
  3. Porozmawiajmy, czyli o małżeńskim dialogu,
  4. Za zamkniętymi drzwiami,
  5. Rodzicielstwo,
  6. Niepłodność.
W kolejnych rozdziałach ks. Piotr rozwija myśl przewodnią i opowiada o wszystkich aspektach bycia razem. Od pierwszej poważnej deklaracji jaką są zaręczyny, przez ślub, nasze wyobrażenia o małżeństwie, a konfrontacje z tym jak jest w rzeczywistości, po prozę życia, wzajemną bliskość, sprzeczki, nierozumienia, powiększanie rodziny i problemy związane z niepłodnością. Sporo tego, ale dzięki temu „Małżeński labirynt” to publikacja, z której garściami będą czerpać zarówno narzeczeni, nowożeńcy, jak i pary ze sporym stażem i bagażem doświadczeń.

Wszystko, o czym pisze ks. Kieniewicz jest sensowne, a z lektury faktycznie można wyciągnąć coś dla siebie. Szczególnie część o małżeńskim dialogu była dla mnie cenna. Pozaznaczałam mężowi fragmenty, które chciałam żeby przeczytał, bo autorowi udało się ubrać w słowa moje uczucia. Mój M. nie pozostał mi dłużny i zaznaczył fragmenty dla mnie, ale szczerze mówić dobrze nam to zrobiło i myślę, że nasze relacje uległy znaczącej poprawie, a przynajmniej skłoniły nas do pracy nad sobą.

Publikacja została bardzo ładnie wydana, szczególnie gruby papier sprawia bardzo eleganckie wrażenie (trochę mi żal, że okładka nie jest twarda), dzięki temu świetnie nadaje się na prezent z okazji ślubu lub tak zupełnie bez okazji dla pary, która potrzebuje duchowego wsparcia. W swoich tekstach ks. Kieniewicz odwołuje się do swojego duszpasterskiego doświadczenia, podaje konkretne przykłady z życia i przez cały czas trzyma stronę czytelnika. Ale to nie znaczy, że jego książka nie ma wad. A właściwie ma tylko jedną – ton publikacji jest tak górnolotny i uduchowiony, że kojarzy mi się z listem pasterskim Episkopatu Polski. Serio! Mnie taki nienaturalny ton odrobinę razi. Gdyby napisać to wszystko w lekkim, zwyczajnym stylu, to wydaje mi się, że słowa ks. Piotra miałyby jeszcze większą siłę rażenia.

Oczywiście nie każdy musi zgadzać się ze światopoglądem ks. Kieniewicza, ale wydaje mi się, że każda chrześcijańska rodzina nie powinna dyskutować z powszechnie przyjętymi normami, które narzuca nam nasza wiara. „Małżeński labirynt” to poradnik, który można czytać osobno, ale jeszcze lepiej, jeśli przeczytamy go we dwoje i razem postanowimy wziąć sobie do serca porady autora. Przerobiłam kilka z nich na własnym przykładzie i mam bardzo pozytywne doświadczenia. Czego i Wam życzę!

♥ ♥ ♥
ks. Piotr Kieniewicz, Małżeński labirynt, wyd. PROMIC, Warszawa 2018.