Jurassic Park w wersji dla najmłodszych – gra „Park dinozaurów” od Egmont Polska

Maluchy uwielbiają dinozaury. Przez lata nie rozumiałam tej dziecięcej fascynacji, dopóki w nasze ręce nie wpadła świetna publikacja „Opowiem ci, mamo, co robią dinozaury” niezastąpionej Emilii Dziubak. Wkręciłam się na tyle, że dino motywy zaczęły mnie cieszyć, a już gra „Park dinozaurów” od Egmont Polska okazała się prawdziwym strzałem w dziesiątkę!


„Park dinozaurów” to czwarty tytuł z egmontowej serii „Rodzinka wygrywa”. Jest to gra kooperacyjna, czyli taka, w której gracze muszą współpracować, żeby wypełnić zadanie i ostatecznie wygrać. Wspólne rozgrywki oswajają maluchy z tą formą zabawy, uczą przestrzegania reguł i panowania nad emocjami (wiadomo, że nie zawsze się wygrywa). A przy okazji jednoczą rodzinę, wzmacniają poczucie bliskości i oczywiście sprawiają gigantyczną frajdę!

Gra przeznaczona jest dla dzieci od 3 roku życia, może się w nią bawić od 2 do 6 osób, jej autorem jest Stefan Kołecki, natomiast za bajeczne ilustracje odpowiada Zofia Burkowska. W pudełku znajduje się:
  • 1 dwustronna plansza parku,
  • 1 kostka,
  • 1 meteoryt,
  • 8 żetonów obiektów,
  • 8 żetonów tyranozaurów,
  • 4 dinozaury. 

Tyle jeśli chodzi o informacje techniczne. Natomiast sama zabawa (czyli to, co najważniejsze) jest przednia, bo każda rozgrywka wzbudza mnóstwo emocji. Zasady gry są proste i nie powinny wzbudzać żadnych wątpliwości. Chodzi o to, żeby doprowadzić dinozaury do ich wybiegów (każdy dinuś musi raz okrążyć całą planszę, czyli pokonać trasę 20 pól), zanim rozpęta się kosmiczna burza i meteoryt uderzy w ziemię (jakkolwiek makabrycznie to brzmi).

Ale po kolei. Rozkładamy planszę, która idealnie pasuje do spodu pudełka, dzięki temu tworzy się fajne podwyższenie, a boczki udają krzaczki i zarośla. Pod względem estetycznym wygląda to świetnie. Na miejscach startowych ustawiamy pionki, czyli urocze figurki dinozaurów. Na środku planszy rozkładamy żetony z obrazkami do dołu, a meteoryt, który będzie odmierzał czas ustawiamy na początku trasy. 
 

Pierwszy z graczy rzuca kostką, po czym, zgodnie z ruchem wskazówek zegara, przemieszcza wybranego dinozaura o tyle miejsc, ile wypadło na kostce. Jeśli dinuś zatrzyma się na polu z obiektem, to odkrywamy wybrany żeton. I teraz wersje są dwie:

- obrazek na żetonie zgadza się z tym na polu planszy – ufff, udało się, bezpiecznie gramy dalej,

- obrazek na żetonie jest inny niż ten na planszy- ups, dinuś zostaje na swoim miejscu, ale meteoryt przesuwa się o oczko do przodu.

Następnie odwracamy odkryty żeton i kolejny gracz rzuca kostką. Część z żetonami przypomina klasyczne memory, więc po pewnym czasie zapamiętujemy gdzie są poszczególne kafelki i łatwiej nam tak kierować grą, żeby wygrać. Jednak przesuwający się do przodu meteoryt i presja czasu mogą sprawić, że gracz „przy kostce” będzie popełniać głupie błędy. Dlatego należy działać razem, żeby wygrać i ocalić dinusie.

Pierwszy wariant gry sprawdza się najlepiej w przypadku najmłodszych graczy, ale kiedy już maluchy są ograne, oswojone i potrafią dobrze kombinować, to możemy utrudnić rozgrywkę i pomiędzy żetony z obiektami domieszać obrazek z tyranozaurem (lub kilka, ale wówczas jest jeszcze trudniej). Jeśli któryś z graczy trafi na złego dino, wówczas kładzie żeton z tyranozaurem na pierwszym wolnym polu (nie może to być pole startowe) za dinusiem, który właśnie się ruszył. Tym samym to pole zostaje zablokowane i kolejne pionki nie mogą się na nim zatrzymać, ale mogą przez nie przejść. Natomiast wszyscy spragnieni ekstremalnych wrażeń proszeni są o odwrócenie planszy, gdzie znajdą drugą planszę z wydłużoną trasą (28 pól!). 
 

„Park dinozaurów” to świetna i pełna emocji gra familijna. Co prawda planszówka powstała z myślą o wspólnych rozgrywkach dzieci i rodziców, ale myślę, że dzieciaki będą się bawić równie dobrze w rówieśniczym gronie. Mamy tutaj wyścig z czasem, ślepy los i ćwiczenie pamięci. Dodatkowym plusem jest to, że gra rośnie razem z dzieckiem, czyli kiedy wszystko mamy już opanowane, to możemy utrudnić sobie zadnie i nieco skomplikować zasady. Nic, tylko się bawić!