Bajka o kłamstwie, czyli „Maskarada” Lotty Olsson


„Everybody lies” powtarzał dr House w każdym odcinku serialu i miał świętą rację. Każdemu zdarza się minąć z prawdą, ale najczęściej ma na swoje drobne oszustwa altruistyczne usprawiedliwienia. Nie inaczej jest w przypadku orzesznicy i mrówkojada z bajki „Maskarada” autorstwa Lotty Olsson.



Fabuła historyjki wymyślonej przez szwedzką pisarkę jest prosta, ale dość kontrowersyjna. Jeżozwierz organizuje bal przebierańców, na który zaprasza wszystkie zwierzątka z lasu, łącznie z orzesznicą i mrówkojadem. Jednak mała bohaterka nie chce brać udziału w zabawie, dlatego namawia przyjaciela, żeby powiedział gospodarzowi, że orzesznica nie może przyjść, bo jest chora. Przekonuje, że to tylko niewinne białe kłamstwo, dzięki któremu jeżozwierz nie poczuje się urażony. Mrówkojad przyjmuje tłumaczenia, ale tak sprytnie manipuluje okolicznościami, że w końcu przyjaciele trafiają na imprezę. Na miejscu okazuje się, że orzesznica świetnie się bawi i nawet zaczyna żałować, że nie założyła żadnego kostiumu. I znów sytuację ratuje mrówkojad, który wmawia wszystkim uczestnikom przyjęcia, że bohaterowie przebrali się za siebie wzajemnie.

W swojej opowieści Lotta Olsson unika taniego moralizowania. Właściwie unika jakiegokolwiek moralizowania, a to stawia przed rodzicami trudne zadanie. Bo w miejscu gdzie powinno być miejsca na jakieś wnioski urywa się tekst. Jeśli odczytamy go dosłownie, to okaże się, że bohaterowie bajki jawnie namawiają do kłamstwa. Nie tylko robią w balona wszystkich swoich znajomych, ale również wmawiają sobie, że te kilka niewinnych oszustw nikomu nie wyrządziło krzywdy. A na samym końcu pękają z dumy, że udało im się wyjść zwycięsko z całej przygody. Wniosek z tego jeden – kłamstwa, które gwarantują dobry humor i powodują osiągnięcie osobistych korzyści nie są złe. W tym momencie na scenę muszę wkroczyć rodzice, którzy w mądry sposób poprowadzą dyskusję i każą zastanowić się nad zachowaniem pary bohaterów, uczuciami innych zwierząt i scenariuszem, w którym prawda wychodzi na jaw.

Ilustracje Marii Nilsson Thore są śliczne, wesołe i kolorowe. Samo wydanie również robi wrażenie – gruby papier, twarda okładka z odznaczonym na różowo grzbietem. Cudeńko, które spowoduje szybsze bicie serca u każdego bibliofila. I wszystko byłoby świetnie, gdyby nie wzbudzająca zbyt wiele wątpliwości treść. Bo co w przypadku, gdy dziecko przeczyta książeczkę bez udziału osoby dorosłej? Czy wówczas mały czytelnik wysnuje odpowiednie wnioski? W idealnym hygge, slow i fit świecie takie rzeczy się nie zdarzają, ale nie oszukujmy się, spora grupa dzieciaków nie może liczyć na bajkę na dobranoc. Może przedszkolakom uda się namówić rodziców na lekturę, ale dzieci, które potrafią już czytać często muszą radzić sobie same. „Maskarada” z pewnością nie należy do klasycznych bajek z morałem. O tym, czy tomik Lotty Olsson wpisuje się w nurt mądrych książek z przesłaniem, czy jest jedynie przejawem mody na wszystko co szwedzkie, musicie zdecydować już sami.

💙💙💙
Lotta Olsson, Maskarada (tyt. oryg. Något lurt), tłum. Agnieszka Stróżyk, il. Maria Nilsson Thore, wyd. Zakamarki, Poznań 2018.

***
Recenzję opublikowano również na portalu:

http://dzikabanda.pl/