Styczeń z wydawnictwem Aksjomat


Cenię małe, niezależne wydawnictwa, które konsekwentnie wydaja dobre i wartościowe książki, dlatego od pewnego czasu odkrywam urocze tomiki z oferty krakowskiego wydawnictwa Aksjomat. Styczeń mija nam z Ignasiem pod szyldem klasyki dziecięcej, dobrych manier i zabaw autkami. Zapraszam na przegląd naszych ostatnich aksjomatowych zachwytów.


Popularne i lubiane utwory dla dzieci - Jedzie pociąg z daleka, Wlazł kotek na płotek

Podobno klasyka broni się sama. Niby tak, ale w przypadku literatury dziecięcej nawet najlepszą klasykę można zepsuć koszmarnymi ilustracjami. W końcu książeczki dla małych czytelników powinny tworzyć harmonijną całość, która zachwyca treścią i cieszy oko stroną graficzną. Z tego powodu rozważnie dobieram synkowi lektury i stawiam na najlepsze tytuły. W ten sposób chcę kształtować jego poczucie piękna oraz rozwijać zmysł estetyczny. Dlatego ucieszyłam się, że wydawnictwo Aksjomat zaprosiło do współpracy Magdalenę Kozieł-Nowak, której ilustracje znam i cenię od dawna. Owocem jej pracy są trzy prześliczne i zapierające dech w piersi tomiki - „Wlazł kotek na płotek”, „Jedzie pociąg z daleka” oraz „Jan Brzechwa. Najpiękniejsze wiersze dla dzieci”.

Już tytuły sugerują, że w przypadku trzech wspominanych wcześniej książeczek mamy do czynienia z tradycyjnymi tekstami literatury dziecięcej. Gwarantuję, że wszystkie utwory zamieszczone w tomikach doskonale znacie z własnego dzieciństwa. Mimo upływu wielu lat przytoczone wierszyki, rymowanki, wyliczanki i piosenki nie straciły na aktualności. Nadal bawią, rozbudzają wyobraźnię, skrzą się humorem i grzeją serducho. No bo jak tu się nie uśmiechnąć czytając o chorym kotku, kominiarzu na drabinie, baloniku czy biedronce i żuku? Dla mnie to podstawa, którą nie tylko wypada, ale i trzeba znać.






Najlepsze w tych książeczkach jest to, że zostały doskonale przemyślanie i nienagannie wydane. Ilustracje Magdaleny Kozieł-Nowak są radosne, kolorowe, dynamicznie i dowcipne. Treść i obrazki zostały świetnie dobrane i skomponowane, wierszyki często są częścią ilustracji, a tekst jest rozstrzelony w zabawny sposób. Tym sposobem słówka skaczą po zebrze, wspinają się po drabinie, kręcą się w kółeczko i zachęcają do wspólnej zabawy. Klasyka w perfekcyjnym wydaniu. Jak dla mnie rewelacja (cena również bardzo przystępna)!


Kolejną wartą uwagi nowością z wydawnictwa Aksjomat jest tomik „Dobre maniery, czyli savoir-vivre dla dzieci” Grażyny Herbst. Książeczka, napisana w formie poradnika, ma przybliżać małym czytelnikom zasady zachowania się w określonych sytuacjach. I nie chodzi tylko o ułożenie sztućcy na talerzu po skończonym posiłku, używanie magicznych słów takich jak  „przepraszam”, „proszę”, „dziękuję”, ale też np. przyjmowanie prezentów czy nie obgadywanie koleżanek i kolegów.

W każdym króciutkim dziale autorka porusza problem w formie zabawnego wierszyka. Następnie temat zostaje rozwinięty, a dziecko dostaje konkretne wskazówki i wytyczne. Poradnik napisany został prostym i przystępnym językiem, Grażyna Herbst nie przedłuża, ale porusza tylko najistotniejsze kwestie i posiłkuje się przykładami, które dziecko zna z własnej codzienności. Dodatkowo zabawne ilustracje nadają całości lekkości, przyciągają uwagę i pomagają w zapamiętywaniu przeczytanej treści. 



„Dobre maniery” to pozycja obowiązkowa dla każdego przedszkolaka. Mali bohaterowie pokażą dziecku jak odnaleźć się w każdej sytuacji i pomogą budować dobre relacje z innymi ludźmi. Taka wiedza procentuje w przyszłości, bo dobrze wychowane dziecko wyrośnie na kulturalnego dorosłego. A z tą uprzejmością u ludzi naprawdę bywa równie. Szczerze mówiąc znam kilku dorosłych, którym przydałby się taki prosty kurs dobrego wychowania.


Dzieci kochają naklejki. Mój synek z radością oblepia szafki, drzwi, ściany i nawet moją torebkę, a my z rozkoszą kupujemy mu kolejne tafle z naklejkami (dobrze, że klej na nich jest na tyle słaby, że bez problemu schodzą ze wszystkich powierzchni). Dla takich małych naklejkowiczów Aksjomat przygotował bardzo fajne książeczki, w których naklejkowa zabawa łączy się z rozwiązywaniem prostych zadań rysunkowych.

Mamy w domu dwa tomiki w wersji zdecydowanie chłopięcej, bo są to „Pojazdy na budowie” i „Pojazdy w drodze” (co nie oznacza, że ta tematyka nie zainteresuje dziewczynek). Widziałam na stronie wydawcy, że z tej serii są jeszcze dwa zeszyty o zwierzątkach. Ogromną zaletą publikacji jest sprytne wykonanie, czyli poręczny format i specjalny papier, który pozwala na wielokrotne użycie książeczek. Strony są sztywne i pokryte śliskim laminatem, po którym można pisać i mazać, a tym samym poprawiać mniej udane linie i szlaczki. Same naklejki również możemy do woli odklejać i przeklejać. Szkoda, że nalepki nie są sztywniejsze, bo wtedy maluchom łatwiej byłoby nimi operować oraz zachowałyby dłuższą żywotność.


Rozwiązywanki ze środka są bardzo proste, dlatego doskonale nadają się jako pierwsze książeczki z zadaniami dla dwu i trzylatków. Zabawa polega na uzupełnianiu ilustracji o odpowiednie naklejki, błądzeniu w labiryntach, rysowaniu szlaczków, i poprawianie przerywanych linii na obrazkach. Takie proste zadania doskonale ćwiczą małe rączki, rozwijają logiczne myślenia, a przede wszystkim są świetną rozrywką. Wszystkie zabawy manualne można łączyć z wymyślaniem zabawnych historyjek o pojazdach, a nawet prowadzić bardziej poważne rozmowy na temat ludzi i charakteru ich pracy. Wszystko zależy od wieku i potrzeb małych czytelników. Krótko mówiąc ładne, pouczające, wesołe i oryginalnie wykonane książeczki. Nic, tylko się bawić :)