Fotorelacja z ETNOmanii 2017


W ubiegłą niedzielę w Wygiełzowie odbyła się siódma edycja festiwalu ETNOmania. O mały włos nie przegapiłam terminu imprezy, bo ubzdurałam sobie, że tegoroczna edycja będzie odbywać się w sierpniu. Na szczęście koleżanka z pracy wyprowadziła mnie z błędu, więc w niedzielę wybraliśmy się do Wygiełzowa rodzinnie. Ja i mój Mateusz od trzech lat obowiązkowo musimy zaliczyć ETNOmanię, bo festiwal jest po prostu fajny, kramiki piękne, a atmosfera wesoła. W tym roku po raz pierwszy zabraliśmy ze sobą czternastomiesięcznego synka, więc mieliśmy okazję spojrzeć na całą imprezę pod nieco innym kątem.




Od początku wiedziałam, że my z Mateuszem na Etnomanii nie będziemy się nudzić, ale obawiałam się jak Ignaś zareaguje na tak dużą ilość ludzi, stoisk i ogólny zamęt w otoczeniu, szczególnie, że nie jest typem wózkowego dziecka i nie lubi zbyt długo siedzieć w bezruchu. Oczywiście martwiłam się na zapas, bo synek był całą imprezą nie mniej zachwycony niż my, szczególne, że mógł z bliska pooglądać karetkę pogotowia i posiedzieć w wozie strażackim. Radości było co niemiara, bo miejsca do biegania było sporo, można się było pobujać na hamaku, sam skansen również zainteresował nasze dziecko, choć wydawało mi się, że synek jest za mały, żeby zwiedzać chatki (strefa dziecięca oferuje mnóstwo atrakcji dla młodych uczestników festiwalu, ale Ignacy jest za mały, żeby brać udział w grupowych zajęciach). Tylko stoiska i kramiki nie wzbudziły w nim żadnych emocji, ale myślę, że już w przyszłym roku obok zabawek nie przejdzie obojętnie.

Ale dość przynudzania, zapraszam do oglądania zdjęć :)