O mamo, trudne pytania, czyli skąd się biorą dzieci


W życiu każdego małego człowieka następuje ten przełomowy moment kiedy zaczyna się zastanawiać jak to się stało, że jest na świecie. Później następuje seria pytań, często kłopotliwych i krępujących rodziców, którzy nie wiedzą jak wybrnąć z sytuacji. A przecież wszystkie pytania o to skąd się biorą dzieci są pytaniami o miłość.

„Powiedz mi, skąd się biorą dzieci” to świetna książeczka, która powstała z myślą o zagubionych rodzicach, którzy nie chcą zbywać swoich pociech bajkami o bocianach i kapuście. Karine-Marie Amiot podpowiada od czego zacząć i jakich słów użyć opowiadając o poczęciu, ciąży i narodzinach. Autorka zaczyna od różnic dzielących chłopców i dziewczynki, w prostych i przystępnych słowach opowiada o biologii, a co ważne - nazywa rzeczy po imieniu. Bez owijania w bawełnę i bez ściemniania. Oczywiście wszystkie rozmowy na intymne tematy muszą być dostosowane do wieku i dojrzałości malucha, jeśli więc uznacie, że wasze dziecko nie jest jeszcze gotowe na historię o jajeczkach, plemnikach i porodzie, to zwyczajnie możecie pominąć te fragmenty tekstu bez szkody dla opowieści.

Bo tak naprawdę w tomiku „Powiedz mi, skąd się biorą dzieci” najpiękniejsza jest warstwa emocjonalna opowieści. Spotkanie dwojga ludzi, którzy pokochali się całym serce i chcieli się tą miłością dzielić z małym człowiekiem. Mama i tata pokochali się całym ciałem, a dobry Bóg znając największe pragnienie ich serc, tchnął swoją miłością i od tamtej pory w brzuchu mamy zaczęła rosnąć najwspanialsza istotka. Rodzice długo przygotowywali się na przyjście na świat swojego dzidziusia, wybrali dla niego najpiękniejsze imię, szykowali pokoik, kupowali ubranka, aż w końcu mogli powitać je na świecie. Niby nic w tym odkrywczego, a jednak to piękny i wzruszający aspekt opowieści, bo przecież każde dziecko chce przede wszystkim być kochane i mieć pewność, że to właśnie miłość towarzyszyła jego narodzinom.

Na kilku ostatnich stronach książeczki Karine-Marie Amiot zamieściła krótką ściągawkę w formie pytań najczęściej zadawanych przez dzieci. No bo jak to możliwe, że dzidziuś cały mieści się w brzuchu mamy? Co je i pije zanim przyjdzie na świat? Czy tata też może być w ciąży? Nie ważne o co dziecko zapyta po lekturze, jakie myśli będą zaprzątać małą główkę, bo na nawet najbardziej niedorzeczne pytania rodzice powinni odpowiadać szczerze. Kolejnej szansy nie będzie. Jeśli mały człowiek wyczuje, że nie traktuje się go poważnie, to poszuka wiedzy na własną rękę. A internet i podwórkowi koledzy chętnie pomogą. Dlatego drodzy rodzice, czytajcie swoim pociechom ten uroczy tomik, opowiadajcie o miłości i przy okazji o Bogu, bez którego to wszystko nie byłoby możliwe.

★★★
Karine-Marie Amiot, Powiedz mi, skąd się biorą dzieci (tyt. otyg. Dis moi comment on fait les bébés?), tłum. Anna Kocot, wyd. Święty Wojciech, Poznań 2016.


KONKURS!

Kochani, dzięki uprzejmości wydawnictwa Święty Wojciech mam dla was nowiutki egzemplarz tej wyjątkowej książeczki. Żeby wygrać wystarczy jedynie zgłosić się w komentarzu i napisać czemu to właśnie do Ciebie powinien trafić tomik „Powiedz mi, skąd się biorą dzieci”. Konkurs trwa od dzisiaj, tj. 7 września do 14 września. Zwycięzcę wyłonię do trzech dni, a wyniki konkursu ukażą się pod tym postem. Zwycięzca zobowiązany jest do przesłania na mój adres mailowy swoich danych adresowych.

Zapraszam do zabawy :-)

WYNIKI KONKURSU! 

Książeczkę „Powiedz mi, skąd się biorą dzieci” wygrywa pani Marta Kusz :) Gratuluję i proszę o adres do wysyłki na maila martakowalik16@gmail.com.

Ponieważ zwyciężczyni nadal (do 26 września) nie przysłała swoich danych postanowiłam przekazać nagrodę dalej. Tomik wędruje do Aleksandry Urbańczyk. Gratuluję :)