To już miesiąc!

Ahoj! Dawno mnie tu nie było, ale pewnie większość z Was zdążyła się zorientować, że przedłużająca się na blogu cisza związana jest z pojawieniem się na świecie pewnego małego, ale bardzo absorbującego człowieka.

Dokładnie miesiąc temu urodził się mój synek. Nawet nie zdążyłam się zorientować kiedy zastał mnie czerwiec, a Ignaś skończył miesiąc. To niesamowite jak szybko biegnie czas przy takim małym człowieku. Mam nadzieję, że wkrótce uda mi się wyrobić pewną rutynę i wrócić do blogowania, bo mam sporo zaległych recenzji i kilka pomysłów na nowe wpisy. I tylko wolnych chwil na spisanie wszystkiego brakuje. Ale nie narzekam. Cieszę się tym moim złotowłosym szczęściem, łapię każdy moment, ściskam, tulę i całuję, bo przecież on tak szybko rośnie, zmienia się z dnia na dzień, a ja nie chcę niczego przegapić. Tak więc myśli, ręce, a przede wszystkim serce mam cały czas zajęte. I tylko czasami zaskakuje mnie świadomość, że ten cud naprawdę się wydarzył, a to śpiące obok maleństwo jest moje.