poniedziałek, 29 stycznia 2018

Książkowy taniec na rurze, czyli „Pamiętnik księżniczki” Carrie Fisher



Problem z książkami pisanymi przez celebrytów jest taki, że większość z nich powstaje dla mamony i nie niesie ze sobą żadnych wartości literackich. Niestety „Pamiętnik księżniczki” Carrie Fisher nie jest tutaj wyjątkiem.


Punktem wyjścia wspomnień spisanych przez Carrie Fisher jest niespodziewanie odnaleziony pamiętnik, który filmowa księżniczka Leia Organa pisała w trakcie kręcenia pierwszych „Gwiezdnych wojen”. Jednak wszyscy którzy spodziewają się smaczków prosto z planu „Nowej nadziei” będą srogo rozczarowani. Sama aktorka przyznaje, że niewiele z tego okresu pamięta. W końcu nikt z ekipy filmowej nie przypuszczał, że „Star Wars” odniesie taki sukces i stanie się kultową serią. O czym w takim razie jest „Pamiętnik księżniczki”? Mówiąc krótko o ostatniej tajemnicy, której Carrie nie zdążyła wcześniej wypaplać, czyli o płomiennym romansie z Harrisonem Fordem!

Dziewiętnastoletnia Carrie marzyła o flircie na planie filmowym. Chciała przeżyć coś niezobowiązującego w stylu wakacyjnego zauroczenia, które po latach wspomina się z uśmiechem. Jednak Harrison Ford zainicjował romans, który skończył się dla młodziutkiej aktorki złamanym sercem. Dziewczyna wpadła po uszy, choć od początku wiedziała, że ostatni klaps zakończy nie tylko jej filmową przygodę, ale również związek z ukochanym mężczyzną. Drobne miłostki na planie nie byłby niczym dziwnym, gdyby nie fakt, że filmowy Han Solo był wówczas żony, a flirt w młodszą koleżanką traktował jedynie jako odskocznię od codzienności. Zresztą sama Fisher pochodziła z rozbitej rodziny, więc gryzły ją wyrzuty sumienia, o czym wylewnie pisała w swoim pamiętniku.

Prywatne zapiski gwiazdy stanowią mniej więcej 1/4 książki i stanowią jej środkową część. Łzawe wiersze mieszają się z egzystencjalnymi przemyśleniami zakompleksionej romantyczki, która wplątała się w coś, co zdecydowanie ją przerosło. We wcześniejszych fragmentach Carrie opowiada między innymi o tym jak Leia na zawsze stała się jej atler ego, skąd się wzięła kultowa fryzura księżniczki oraz jakie wymagania stawiała przed nią ekipa. Natomiast końcówka to nic innego jak zabawne anegdotki związane z licznymi spotkaniami z fanami i garść gorzkich, ogólnożyciowych przemyśleń.

Największą zaletą „Pamiętnika księżniczki” jest humor Carrie Fisher i jej ogromny dystans do siebie. Jednak po pewnym czasie to naigrywanie się z siebie zaczyna męczyć, a w końcu wzbudza żal. Bo aktorka jest dla siebie bezlitosna. Obnaża wszystkie swoje słabości, a rozdawanie autografów, za które dostaje pieniądze nazywa tańczeniem na rurze. Trudno pozbyć się wrażenia, że niniejsza książka jest jednym z takich tańców dla pieniędzy. Napisana na kolanie, szybko i bez większego sensu, jest zwyczajnie słaba i kiepska jakościowo. 
Opowieść filmowej księżniczki Lei jest chaotyczna i naprawdę niczego nie wnosi ani do literatury wspomnieniowej, ani tym bardziej do życia jej czytelników. Pomimo poczucia humoru autorki całość ma zdecydowanie smutny i nieprzyjemny wydźwięk, a lektura skutecznie psuje humor. Po raz kolejny sprawdza się stara ludowa mądrość, że pieniądze szczęścia nie dają. Tym bardziej sława i życie na świeczniku. Można przeczytać. Tylko po co? Lepiej odpalić „Star Wars” na DVD i podziwiać aktorskie wyczyny Carrie Fisher, bo pisarka z niej marna.

💙💙💙
Carrie Fisher, Pamiętnik księżniczki (tyt. oryg. The Princess Diarist), tłum. Monika Skowron, wyd. Znak, Kraków 2017. 
***
Recenzję opublikowano również na portalu:

http://dzikabanda.pl/

7 komentarzy:

  1. Gdy usłyszałam pierwszy raz o tej książce, miałam ją w planach. Ale z czasem ten zapał opadł, bo recenzji też najlepszych nie zbiera.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta książka niekoniecznie leży w sferze moich zainteresowań, a już po lekturze pierwszego akapitu Twojego tekst wiem, że na pewno po nią nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda:( Z drugiej strony, jakoś nie dziwi mnie to, że całość wypada dosyć marnie. Nie przeczytam, chociaż jestem wielką fanką "Gwiezdnych wojen".

    OdpowiedzUsuń
  4. Zupełnie nie dla mnie, mimo że lubię takie poczucie humoru - sama za główny przyczynek do żartów uważam siebie i wyśmiewam wszystkie swoje cechy, z którymi nie czuję się komfortowo, to jednak pośpiech i niestaranność napisania tej książki irytowałby mnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety muszę zgodzić się z tą recenzją. Książka wygląda, jakby aktorka zawarła układ- coś napisze zamiast promocji filmu. Carrie ma lekkie pióro, dobrze się ją czyta, ale nie bardzo wiadomo po co akurat ta książka została napisana. Anegdoty nudne, pamiętnik (wspomina w nim o nowej części Gdzie jest Nemo- antycypowała?!) ciężki. Tylko pierwszą część, o jej młodości dobrze się czyta. Ale sam romans wywołuje smutek i współczucie :(

    OdpowiedzUsuń
  6. TO raczej nie dla mnie, ale znam jednego fascynata:)

    OdpowiedzUsuń