wtorek, 16 stycznia 2018

American Nightmare, czyli „Anastazja” Joanny Karpowicz i Magdaleny Lankosz


Zaczyna się niewinnie. Dziewczynka biega po łące, jej matka przegląda kolorowe magazyny i buja w obłokach. Ale na pierwszy rzut oka widać, że coś wisi w powietrzu, a złe czai się tuż za rogiem. Kiedy nadchodzi – trzeba uciekać. Kobieta chwyta dziecko za rękę i rusza w ślad za marzeniami. Kieruje swoje kroki w kierunku Fabryki Snów. Już wkrótce okaże się, że nie mogła wybrać gorzej. 

W komiksie stworzonym przez duet Lankosz/Karpowicz jest coś pięknego i obrzydliwego jednocześnie. Piękna, choć niedoskonała jest strona graficzna. Joanna Karpowicz kapitalnie oddaje detale epoki, z rozmachem maluje scenografię, umiejętnie ukazuje emocje bohaterów (nawet jeśli twarze są nieco rozmyte). Ponadto ilustratorka doskonale dobiera kolory, którymi nadaje opowieści odpowiedni ton, a także wpływa na nastrój odbiorcy. Ale to brutalny scenariusz Magdaleny Lankosz jest najmocniejszym punktem całości.

W swoim komiksie autorki zaglądają za kulisy Złotej Ery Hollywood. Pokazują wspaniałe, wykwintne przyjęcia, pracę na planie filmowym, plakaty z wizerunkami uśmiechniętych ślicznotek. Ale pod błyszczącą warstwą luksusu kryje się całe plugastwo Fabryki Snów. Bo Miastem Aniołów rządzą mężczyźni, dla których nie ma żadnej świętości, dlatego bez oporów wyciągają swoje brudne łapska nawet po małe dziewczynki. Liczą się zyski i osobista przyjemność. Kobiety są tu tylko środkiem do celu, kolejnym towarem, którego można używać do woli. Uroda aktorek ma przyciągać widzów, a marzenia o wielkiej karierze i życiu jak z bajki wabić kolejne ofiary. Jedną z nich jest mała Stacey, a raczej Anastazja, bo takie imię wraz z łzawą historyjką o rosyjskich korzeniach wymyśla dla niej matka. 



Ile można poświęcić, żeby spełniać swoje marzenia? To pytanie zdaje się być motywem przewodnim opowieści wymyślonej przez Magdalenę Lankosz. Amerykański sen o sławie i bogactwie matki stają się koszmarem jej córki. Bo kobieta bez oporów rzuca swoje dziecko na pożarcie lwom, a z czasem próbuje dyrygować losem dorosłej Anastazji, która zaczyna walczyć o prawo do decydowania o sobie. Historia dziewczynki z Kansas jest co prawda główną osią całego komiksu, ale tło i motywy poboczne są równie istotne. To tutaj autorka snuje wątek kryminalny, umieszcza okruchy historii filmowego biznesu, podrzuca kolejne tropy i sugestie, w nieoczywisty sposób nawiązuje do ponurych legend Hollywood.

Komiks Magdaleny Lankosz i Joanny Karpowicz skutecznie psuje humor i choć jest naprawdę świetnie napisany i zilustrowany, to po lekturze czytelnik ma ochotę wejść pod prysznic i zmyć z siebie cały ten ból, brud, wstyd i upokorzenie, którego stał się świadkiem. Tym bardziej, że wszystko o czym opowiadają autorki nadal ma odbicie we współczesności (patrz afera Harveya Weinsteina). Najbardziej wstrząsające są tutaj liczne niedopowiedzenia, które nakręcają wyobraźnię czytelnika, a ta podpowiada najczarniejsze scenariusze Mocna, bulwersująca i godna polecenia rzecz.

💙💙💙
Joanna Karpowicz, Magdalena Lankosz, Anastazja tom 1, wyd. Kultura Gniewu, Warszawa 2017. 

***
Recenzję opublikowano również na portalu:

http://dzikabanda.pl/

2 komentarze:

  1. Ja nie jestem fanką komiksów, ale ciesze się z tego. Nie miałam go w planach, ale twoja opinia też odstrasza od tej pozycji :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na pewno niebanalna ta propozycja czytelnicza :)

    OdpowiedzUsuń