wtorek, 31 stycznia 2017

Stosikowo informacyjne podsumowanie stycznia


W nowy rok weszłam pełna zapału, entuzjazmu i chęci do działania. Planowałam pisać post za postem, tak żeby blog nie świecił pustkami i mniej więcej co drugi dzień pojawiało się na nim coś nowego. Cóż, planowałam, bo pokonało mnie… ząbkowanie!

niedziela, 29 stycznia 2017

365 wyjątkowych dni, czyli coś miłego dla każdego


Od kilku tygodni planuję napisać choć kilka słów na temat dwóch pięknych i wartościowych książeczek, które podczytuję sobie regularnie już od kilku miesięcy. Miałam nadzieję, że uda mi się wspomnieć o nich jeszcze w grudniu, bo końcówka roku to dobra okazja do polecania tak nietypowych kalendarzy, ale tak się zbierałam, że zastał mnie styczeń (który już się kończy), ale przecież to nic, bo tego typu tomiki można zacząć czytać o każdej porze roku.

środa, 25 stycznia 2017

Puro od Farbotki, czyli torebka na każdą okazję


O swojej własnej Puro, czyli sztandarowej torebce mojej ukochanej marki Farbotka, marzyłam od dawna. Moje marzenie spełnił aniołek, który podrzucił moją Puro pod choinkę. Coś mi się wydaje, że mąż maczał w tym palce, ale wnikać nie będę, bo prezent okazał się wyjątkowo trafiony. Co takiego niezwykłego jest w tej torebce? Wymienne klapki, które sprawiają, że Puro to torebka na każdą możliwą okazję.

poniedziałek, 23 stycznia 2017

Dzień z życia małego chłopca, czyli Pucio znów na tapecie

 
„Pucio mówi pierwsze słowa” to już drugi tom przygód małego, uroczego chłopca, który pomaga wszystkim najmłodszym czytelnikom w nauce mówienia. Pierwszą część, czyli „Pucio uczy się mówić” pokochaliśmy całym sercem, tym bardziej, że mnóstwo w niej wyrazów dźwiękonaśladowczych, które tak bawią i fascynują mojego synka. Co prawda na pracę z książką jest jeszcze troszeczkę za mały, ale już za momencik będziemy czerpać z niej pełnymi garściami.

wtorek, 10 stycznia 2017

Oddaj książkę do renowacji, czyli drugie życie Misia Uszatka

 

Pamiętacie swoich ulubionych bohaterów z dzieciństwa? Jako mała dziewczynka całym sercem kochałam Scoobiego Doo, Smerfy i Misia Uszatka. Tego ostatniego nie tylko w wersji telewizyjnej, ale przede wszystkim książkowej. Mój egzemplarz „Przygód i wędrówek Misia Uszatka” zaczytywałam w dzieciństwie regularnie, zresztą była to jedna z pierwszych książeczek, które przeczytałam zupełnie sama od deski do deski. Od tamtej pory ukazało się kilka wznowień i rożnych wydań mojej ukochanej bajki, ale egzemplarz, który mam w domu darzę szczególnym sentymentem.

czwartek, 5 stycznia 2017

Dzień z życia zwyczajnej rodziny, czyli „Pod śniegiem” Petry Soukupovej

Na nową książkę Petry Soukupovej czekałam od trzech lat. Jej genialna powieść „Zniknąć” wbiła mnie w fotel i pozostawiła w przekonaniu, że właśnie wydarzyło się coś ważnego, coś, o czym z pewnością nie zapomnę. I faktycznie, wciąż pamiętam emocje towarzyszące lekturze, a „Zniknąć” to jedna z najważniejszych książek mojego życia. Później był „Bercik i niuniuch” - kolejna fenomenalna opowieść, tym razem skierowana do młodszych czytelników. Natomiast teraz przeżywam najnowsze dzieło młodej, czeskiej pisarki, czyli „Pod śniegiem”. I znów trudno mi powstrzymać się od zachwytów, bo najprościej mówiąc powieść jest znakomita.

niedziela, 1 stycznia 2017

Czytanie a macierzyństwo, czyli nie tylko czytelnicze podsumowanie 2016 roku


Rok 2016 był wyjątkowy pod każdym względem. W końcu nie codziennie zostaje się mamą (w dodatku po raz pierwszy). Z pojawieniem się tej małej istotki w moim życiu zmieniło się wszystko. Przybyło miłości i szczęścia, zabawek i ubranek, odkryłam w sobie nowe pokłady cierpliwości, dojrzałam emocjonalnie, poczułam się silniejsza i pewniejsza siebie. Tylko czasu na czytanie jakby ciągle za mało. Podobno to nie dobrze gdy jest tylko dobrze, dlatego nie ominęły mnie też smutki, zmartwienia i problemy. Ale pomimo wszystko uważam, że to był dobry rok. Jeden z najlepszych, bo nareszcie udało mi się odkryć sens istnienia.