niedziela, 31 grudnia 2017

Zaczytanego Nowego Roku, czyli kilka słów na zakończenie 2017 r.


Rok 2017 minął mi błyskawicznie. Niby od kilu lat narzekam, że czas ucieka mi zbyt szybko, ale ten rok ledwie się zaczął, a już się skończył. Przez ten czas dużo się działo. Czytelniczo i prywatnie bywało różnie, jednak bilans zysków i strat kończymy na plusie i w komplecie, więc uznaję, że jest dobrze.

W mijającym właśnie roku mój synek skończył roczek, ja skończyłam 30 lat. Najbardziej zadziwia mnie, że moje maleństwo nie jest już dzidziusiem, ale rezolutnym, energicznym chłopcem, który gada, biega i czyta książki! Poza tym wróciłam do pracy, wróciły więc dawne frustracje. Ogólnie pod względem emocjonalnym to był dla mnie trudny rok. Pełen czarnych myśli, zmartwień i negatywnych emocji. Ale nie zabrakło też drobnych radości i szczęśliwych chwil. Spełniłam jedno z moich małych marzeń, czyli zabraliśmy Ignasia nad morze. Było pięknie, choć męcząco, bo moje dziecko musi być w ciągłym ruchu. Przy okazji obiecałam sobie, że ostatni raz jadę na wakacje w środku sezonu. Zaliczyliśmy też wspaniały koncert Korteza i nowe „Gwiezdne Wojny” w kinie. Niby drobnostki, a cieszą.
 

Pod względem muzycznym i czytelniczym to był bardzo udany rok. Właściwie cały czas katowałam tylko moich ulubieńców, czyli Rojka, Korteza i Grechutę. Taki mój muzyczny zestaw ratunkowy. 
 
 
Natomiast czytelniczy rok zaczęłam go od genialnej „Zagrody zębów” Wita Szostaka, a skończyłam świetną „Macochą” Petry Hulovej. W sumie przeczytałam 74 książki z szeroko pojętej literatury pięknej i literatury faktu, 40 książeczek dla dzieci (nie licząc drobnych kartonówek od których ugina się Ignasiowa półeczka), a także 36 komiksów. Łącznie 150 tytułów. Ogólnie powieści graficzne to moje tegoroczne odkrycie, sama się sobie dziwię, że do tej pory byłam taką komiksową ignorantką. Ale, ale, powoli nadrabiam zaległości i dobrze mi z tym.


Zdecydowanie najlepszą książką 2017 r. okazał się dla mnie reportaż Ewy Winnickiej „Był sobie chłopczyk”. Mocny, wstrząsający i chwytający za gardło. W przypadku tej książki zwyczajnie zabrakło mi słów, dlatego postanowiłam darować sobie recenzję. 
 
Na specjalne wyróżnienie zasługują również:


Jeśli chodzi o Ignasiowe książeczki, to w tym roku zdecydowanie największe wrażenie zrobiła na mnie „Mały atlas ptaków Ewy i Pawła Pawlaków” oraz „Rok w Krainie Czarów” Maciej Szymanowicz.

Wśród komiksów w moim prywatnym ranking triumfowały takie tytuły jak: „Czerwone wilczątko” Amélie Fléchais, „Regulamin na lato” Shauna Tana, „Malutki Lisek i Wielki Dzik. Świt” Bereniki Kołomyckiej, „Trzy Cienie” Cyril Pedrosa, „Będziesz smażyć się w piekle” Krzysztofa Owedyka i świetne komiksy Kuby Ryszkiewicza.

Cieszę się, że udało mi się powrócić do czynnego blogowania, choć nadal brakuje mi czasu na pisanie o tym wszystkim, o czym bym chciała. Lista tematów nieksiążkowych pozostała nietknięta, ale może kiedyś uda mi się je zrealizować. Póki co walczę z zaległościami recenzenckimi, które mnożą się w zastraszającym tempie. Ale to oznacza, że mam co czytać, a to jednak optymistyczna myśl.

W grudniu nawiązałam współpracę z magazynem Dzika Banda, co niezwykle mnie cieszy, bo to świetne miejsce tworzone przez fantastycznych ludzi. Przy okazji zapraszam Was serdecznie do czytania wszystkich dzikich tekstów!

W nowy rok wchodzę z optymizmem i zapałem do działania, których brakowało mi przez ostatnie miesiące. A Wam, Kochani, życzę Zaczytanego Nowego Roku, dużo szczęścia, miłości, spełnienia małych i dużych marzeń, a także dzikości w sercu i uśmiechu na twarzy. A teraz pochwalcie się co dobrego spotkało Was w 2017 r.?
 

4 komentarze:

  1. Szczęśliwego Nowego Roku:) i jeszcze bardziej zaczytanego:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę w tym roku przeczytać "Był sobie chłopczyk". Marzę też o pokazaniu mojemu synkowi morza, chociaż mamy do niego bardzo daleko, więc już teraz słabo mi na myśl o podróży, bo mój syn też nie potrafi usiedzieć w miejscu. ;-) Wszystkiego dobrego w Nowym Roku! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nie mogę się pochwalić imponującą listą przeczytanych książek w ubiegłym roku, za to sukcesem jest dla mnie wydanie aż dwóch (bo wcześniej miałam tempo jedna książka na rok ;) ).

    OdpowiedzUsuń
  4. Podziwiam cie, że dalej blogujesz! Wszystkiego dobrego w 2018 roku!

    OdpowiedzUsuń