wtorek, 5 grudnia 2017

Retro smakołyki dla wszytskich łakomczuchów - „Retro kuchnia”, Anna Włodarczyk

 
Wybór książek kucharskich jest obecnie tak ogromny, że gdybym weszła do księgarni, to chyba nie potrafiłabym się zdecydować na nic konkretnego. Zresztą przepisów najczęściej szukam w internecie. Jednak tom „Retro kuchnia” Anny Włodarczyk przyciągnął mnie do siebie jednym magicznym słowem. Leguminy! Słowo-klucz, które natychmiast trafiło w moje serce, bo przypomniało mi moje lata dziecięce, kiedy to zaczytywałam się rożnymi powieściami, w których leguminy regularnie trafiały na stoły bohaterów. Tylko jakoś nikt nie był łaskaw wyjaśnić czym owe leguminy są, jak smakują (poza tym, że są pyszne) i z czego się je przyrządza. Nie było większej zagadki mojego dzieciństwa. A ponieważ nie było wtedy internetu (tak, jestem tak stara, że pamiętam przedinterentowe czasy), to mogłam sobie jedynie wyobrażać czym i z czym je się tajemnicze leguminy.

Dzięki Annie Włodarczyk i jej „Retro kuchni” dowiedziałam się, że legumina to raczej część posiłku, niż konkretne danie, bo różnorodność potraw określanych tym mieniem jest całkiem spora. To coś w rodzaju deseru, który ma być na tyle konkretny, że uzupełnimy nim lekki i marniutki obiad. O ile dobrze zrozumiałam, bo całość jest jednak zagmatwana. Smaczków podobnych do legumin jest w publikacji więcej, bo „Retro kuchnia” nie jest zwyczajną książką z przepisami, ale prawdziwą księgą z duszą, napisaną z czułością i wielką pasją. Autorka, miłośniczka stania przy garach, a także robienia zdjęć, pomiędzy przepisami opowiada o tym jak przed wojną kobiety radziły sobie w kuchni, co serwowano na polskich stołach oraz jak kształtowały się kulinarne gusta naszych przodków. Konkrety i ciekawostki przeplatają się wzajemnie, tworząc intrygującą całość, a przy tym pasują jak ulał do przepisów, które przecież stanowią główną część publikacji. 
 


W swojej księdze kucharskiej Anna Włodarczyk zgromadziła ponad sto rożnych przepisów na dania główne, przystawki, zupy, desery, przetwory. Najciekawsze jest to, że autorka zestawia oryginalne, przedwojenne receptury ze swoją autorską interpretacją przepisu. Czasami podmienia składniki na bardziej modne, nowoczesne, albo po prostu obecnie dostępne w sklepach. Nie zmienia to faktu, że wszystkie jej dania nadal są retro i aż się proszą o przygotowanie (choć wiadomo, ze jak ktoś nam coś ugotuje, to smakuje lepiej, niż jak zrobimy to sami).

Kucharka ze mnie żadna, wolę czytać książki niż stać przy garach, ale w trakcie lektury pozaznaczałam sobie przepisy, które chciałabym przetestować natychmiast. Tym bardziej, że receptury Anny Włodarczyk są jasne, proste i nie wzbudzają żadnych wątpliwości, dzięki czemu nawet kucharki z tak małym doświadczeniem jak moje mogą poczuć się pewnie, bo od początku do końca wiedzą co mają robić. Dodatkowo każdy przepis przyozdobiony został piękną fotografią gotowej potrawy, więc z góry wiadomo jak nasze kulinarne dzieło powinno wyglądać. Natomiast sama księga również została pięknie i solidnie wydana, ale w przypadku Naszej Księgarni to już standard. Jeśli więc nie macie pomysłu na prezent dla kogoś, kto uwielbia gotować lub jeść, to możecie brać „Retro kuchnię” w ciemno. Piękna i wartościowa rzecz (nigdy nie przypuszczałam, że napiszę coś takiego o książce kucharskiej!). Polecam :)

💙💙💙
Anna Włodarczyk, Retro kuchnia, wyd. Nasza Księgarnia, Warszawa 2017.

Drożdżowy wianuszek z nutellą wyszedł nieco większy, niż się tego spodziewałam :)

6 komentarzy:

  1. Mam już pomysł na prezent dla mamy.:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna książka, ja coraz częściej korzystam z takim pomocy, bo można znaleźć niesamowite przepisy :)
    Zapraszam do siebie na konkurs :)

    OdpowiedzUsuń
  3. To napisz jak wyszła Ci legumina;) Zaintrygowałaś mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ooo, super książka! Wprawdzie za gotowaniem nie przepadam, ale ten retro klimat mnie urzeka :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię książki kucharskie i planuję zapoznać się z tą pozycją. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. hmmm to muszę sprezentować ta książkę mężowi i potem chwilę poczekać:P

    OdpowiedzUsuń