środa, 27 grudnia 2017

Karpowicz w nieoczywistej formie - „Miłość”, Ignacy Karpowicz


Ignacy Karpowicz nieraz udowodnił, że potrafi zaskakiwać, ale czegoś takiego jak „Miłość” jeszcze nie było. I nie chodzi tutaj o gejowską tematykę (woda na młyn bardziej konserwatywnych czytelników), ale o ryzykowną i nieoczywistą formę.

Karpowicz z niezwykłą wrażliwością i czułością opowiada o czterdziestoletnim facecie, który decyduje, że w końcu przestanie się oszukiwać. Że zaakceptuje siebie takim, jaki jest i da sobie prawo do miłości i szczęścia. Jest w tym jakaś delikatność i niepewność. Jakby świeżo zdobyta pewność siebie mogła się skruszyć pod zbyt silnym naciskiem wrogich spojrzeń. Gdyby cała powieść była tak zwyczajnie życiowa, to rzesze czytelników płakałyby z zachwytu. Ale jak to on, Karpowicz musiał przykombinować i złożył swoją książkę z trzech zupełnie różnych historii. Ich motywem przewodnim jest tytułowa miłości, a zwierzenia smutnego geja są jedynie przerywnikiem pomiędzy poszczególnymi opowieściami.

Piękno, Prawda i Dobro, jako trzy składowe elementy Miłości, są jednocześnie tytułami kolejnych rozdziałów. Pierwsza z nich opowiada o trudnym związku Anny i Jarosława (skojarzenie z Iwaszkiewiczami nieprzypadkowe). Świetna stylizacja językowa ma staroświecki urok i mocno przykuwa uwagę, choć momentami jest nieznośnie patetyczna. Karpowicz znów nawiązuje do szekspirowskiego „Świat jest teatrem, aktorami ludzie”, choć tutaj wychodzi mu to zdecydowanie gorzej niż w „Sońce”.

Kolejna opowieść zatytułowana „Prawda” to orwellowska wariacja na temat państwa, w którym homoseksualizm jest chemicznie zwalczany. To także smutna opowieść o głupiej i naiwnej miłości. O babskim przekonaniu: „Moja miłość go zmieni/uleczy” (tutaj potraktowanym bardzo dosłownie). Wiadomo, że nie zmieni, ale kobiety lubią się w ten sposób oszukiwać, a później zostają z rozdartym sercem i zniszczonym życiem. Natomiast „Dobro” w swojej konwencji przypomina baśń. To ciepła i magiczna opowieść o księciu i biedaku, o dwóch chłopcach, którzy pomimo zupełnie różnej sytuacji życiowej cierpią z powodu samotności. Dopiero nieoczekiwana przyjaźń pozwala im odkryć, co jest w życiu ważne.

Wydźwięk dwóch pierwszych części jest ponury i pesymistyczny. Kobiety i mężczyźni są ofiarami wzajemnych kłamstw i krzywdzą się w imię naiwnie pojmowanej miłość. Antidotum na lęki i mrok jest ostatnia, baśniowa opowieść. To tutaj autor daje popis swoich literackich możliwości, puszcza wodze fantazji i tworzy świat, w którym szczęście jest możliwe. I choć baśń Karpowicza robi spore wrażenie, to nadal najlepsze pozostają fragmenty pisane pomiędzy, w których pierwszoosobowy narrator rozlicza się z przeszłością. Jakby tłumaczył się przed samym sobą, zbierał w garść okruchy dotychczasowego życia i obiecywał sobie, że już nigdy więcej nie będzie żył w kłamstwie. Ale całkowita szczerość nie jest możliwa i bohatera, a także czytelnik doskonale o tym wiedzą. Bo nie wszystkim można się zwierzyć ze swojego szczęścia. Są ludzie, nawet najbliżsi, dla których zrozumienie i akceptacja będą zbyt wielkim wyzwaniem.

„Miłość” to powieść eksperymentalna, oryginalna w swojej formie i bardzo nierówna. Na tle całej twórczości pisarza wypada dobrze, ale na pewno nie jest to dzieło na miarę jego talentu. Jednak magia słów Karpowicza działa, opowieść wciąga, a całość ma swój urok. W trakcie lektury trudno pozbyć się wrażenia, że pisarz uprawia autoterapię (bo trudno nie utożsamiać pierwszoosobowego narratora z autorem) i za pomocą słów zrzuca ciężar ze swojego serca. Te jego osobiste, ubrane w powieściową formę zwierzenia są w „Miłości” najlepsze, a kilka momentów autentycznie wzrusza i porusza. Szczególnie w opisywaniu relacji rodzinnych osiągnął on mistrzostwo. Równie ważna jest też refleksja, która wypływa z lektury, bo za pomocą swojej powieści Karpowicz serwuje czytelnikom subtelną lekcję tolerancji. Jednak pod kątem literackich uniesień „Miłość” pozostawiła po sobie spory niedosyt. 
 
💙💙💙
Ignacy Karpowicz, Miłość, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2017.

3 komentarze:

  1. Sprawdzę, sprawdzę, bo właśnie znalazła się w moich zbiorach:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Marto!!! Recenzja super wymowna ale nie zdradza za wiele ��
    Już poszukuje żeby zamówić !!!
    Pozdrawiam
    Stara znajoma ze studiów Ula C. ��

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety nie wiem czy to do końca moja bajka...

    OdpowiedzUsuń