Coś dla malucha, średniaka i starszaka, czyli pomysły na świąteczne prezenty z wydawnictwa Aksjomat


Od niedawna odkrywam ofertę mądrych, wartościowych i ślicznie ilustrowanych książeczek dla dzieci z krakowskiego wydawnictwa Aksjomat i nie przestaje mnie zadziwiać, że pomimo świetnej oferty wydawniczej tak o nich cicho. Dlatego postanowiłam przygotować krótkie zestawienie fajnych książeczek, które doskonale nadają się na prezenty dla maluchów, średniaków i starszaków, a jak wiadomo książka to najlepszy prezent na każdą okazję.



  • dla maluchów

Trafić na sensowną i ładnie zilustrowaną kartonówkę wcale nie jest łatwo, dlatego szczególnie doceniam te z Aksjomatu i chętnie podsuwam Ignacemu kolejne tytuły. Tym razem przerabiamy trzy tomiki z serii „Poznaję świat od najmłodszych lat”. „Mój dzień”, „Wycieczka” i „W mieście” to urocze wierszowane książeczki, które mają pomagać maluchom w odkrywaniu świata. W każdej z nich Bogusław Michalec opowiada o sprawach bliskich każdemu dziecku - o rodzinie, o zabawach, o wspólnym spędzaniu czasu, o tym, że w ciągu dnia jest odpowiednia pora na zabawę i na sen. Pokazuje jak wygląda życie w mieście i życie miasta, wspomina o wakacyjnych podróżach i wycieczkach. Same wierszyki są krótkie i wpadające w ucho, mają zachowany odpowiedni rytm, a rymy są przemyślane i dobrze dobrane. Do tego estetyczne i urocze ilustracje Ilony Brydak doskonale dopełniają dzieła. Co ciekawe na każdej rozkładówce znajdują się pytania, które zachęcają do pracy z książeczką,  do wnikliwego przyglądania się obrazkom oraz pozwalają dziecku usystematyzować świeżo zdobytą wiedzę. Z pewnością warto kupić, tym bardziej, że cena również zachęca.



Wśród nowych książeczek nie może u nas zabraknąć tych, które w jakiś sposób związane są z samochodami. A ponieważ Ignaś najbardziej lubi wszelkiego rodzaju io io io, to malutka książeczka w kształcie wozu strażackiego sprawiła mu ogromną frajdę. „Historyjki o pojazdach. Wóz strażacki” to króciutka opowiastka o pracy strażaków. Zaczyna się niewinnie, bo Tomek i Jurek liczą na spokojny dzień, dlatego beztrosko pucują swój wóz strażacki. Sielanka nie trwa jednak długo, bo oto rozlega się alarm i dzielni strażacy ruszają na akcję. Najpierw ratują kotka, który nie potrafi zejść z drzewa, a później pędzą gasić pożar.

Bogusław Michalec w prosty sposób opowiada o pracy strażaków (tym razem bez rymów, ale też całkiem fajnie i sensownie), a także uczy szacunku do ludzi, zwierząt i przedmiotów, które nas otaczają, bo dzielni strażacy wiedzą, że nie poradziliby sobie bez pomocy swojego wozu bojowego. Krótko mówiąc jest refleksja, jest akcja, jest wóz strażacki. Dla małego chłopca pozycja idealna!




  • dla średniaków 
  •  

Nieco starszym dzieciom chciałabym zaproponować książeczki, które nie służą do czytania, ale do zabawy. „Świąteczne ozdoby choinkowe” i „Szopka bożonarodzeniowa” to dwa tomiki z kartonowymi modelami do samodzielnego wyciskania i składnia. Wszystkie modele są bezpieczne, niebrudzące, a do ich wyjęcia z kartoników nie potrzeba nożyczek, dlatego myślę, że nawet trzylatki, z niewielką pomocą rodziców, mogą złożyć ozdoby choinkowe, maski karnawałowe i poszczególne elementy szopki. Co prawda wszystko zostało zaprojektowane tak, żeby do złożenia nie trzeba było używać kleju, ale na przykład Mikołaja musiałam delikatnie podkleić, bo za bardzo rozchodził mu się kubraczek.



Pamiętam, że jako dziecko uwielbiałam podobne książeczki, dlatego musiałam się powstrzymywać, żeby nie złożyć wszystkiego naraz. W końcu z ciężkim serce odłożyłam oba tomiki na przyszły rok dla Ignasia. Teraz jest jeszcze za mały na podobne atrakcje, ale myślę, że za rok zabawa będzie przednia. A przy okazji wspólnego składania modeli będziemy sobie rozmawiać o choince, Świętach, tradycji, a przede wszystkim o Bożym Narodzeniu.

  • dla starszaków

Uwielbiam wszelkie legendy, podania, ludowe opowiastki. Zarówno w ich klasycznej, jak i bardziej nowoczesnej wersji. Interpretacje polskich legend w filmowej wersji Bagińskiego mogłabym oglądać w nieskończoność, bo są po prostu genialne. Jednak dzieciom, które mają jeszcze czas na poznawanie tych dorosłych wersji polecam tomik „Legendy polskie dla dzieci”, które spisane zostały ręką Marioli Jarosckiej i Bogusława Michalca (chyba naczelnego autora Aksjomatu).

W zbiorze znalazło się 20 legend z rożnych regionów Polski. Są wśród nich te doskonale wszystkim znane - smoku wawelskim, złotej kaczce czy Panu Twardowskim, a także te mało popularne, np. o łysogórskich wiedźmach, o tym jak powstały Kaszuby i jakie psoty wymyślał diabeł Hehelek.

Krótkie, bo zaledwie kilkustronicowe historie, okraszone przyjemnymi dla oka ilustracjami Artura Nowickiego, doskonale sprawdzą się do czytania przed snem (najlepiej z mamą, bo to przecież największa frajda) lub trenowania umiejętności samodzielnego czytania. Wszystkie legendy mają swój baśniowy urok, działają na wyobraźnię, a także prowokują marzenia o wędrówkach po Polsce, żeby na własne oczy zobaczyć miejsca, o których właśnie się przeczytało. Coś mi się wydaje, że spędzimy niejedne wakacje podróżując śladami polskich legend, zaczytując się w książeczce i porównując nasze wrażenia. A ponieważ lubię takie przyszłościowe lektury, to „Legendy polskie dla dzieci” polecam Wam z całego serca.

5 komentarzy:

  1. doskonałe propozycje dla maluszków. Dla trochę starszych idealne jest wydawnictwo Dwie Siostry.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oooo, super te legendy, muszę dorwać tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. W której części "Poznaję świat od najmłodszych lat" jest wątek o lekarzu ze zdjęcia? :) Można liczyć na więcej fotek tylko tej książeczki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę odezwać się do mniam na maila albo na FB, to prześle Pani zdjęcia każdej rozkładówki :)

      Usuń