środa, 15 listopada 2017

Słodka i pyszna jak ptyś powieść dla wszytskich marzycielek - „Salon sukien ślubnych” Rachel Hauck


Pamiętacie powieści „Był sobie książę” i „Suknia ślubna” Rachel Hauck? Ja pamiętam doskonale, bo choć nie jestem wielbicielką obyczajówek, to opowieści wymyślone przez Rachel Hauck są czymś więcej niż tylko lekkimi czytadłami do poduszki. Jej najnowsza książka „Salon sukien ślubnych” w fajny sposób łączy się z wcześniejszą „Suknią ślubną”, ale trudno nazwać ją kontynuacją. Bo to zupełnie inna historia, choć przecież oba tomy łączy motyw tej jedynej i wymarzonej sukni, w której panna młoda przeżyje najważniejszy dzień swojego życia.


W powieści „Salon sukien ślubnych” splatają się losy trzydziestoletniej Cory Scott, która w latach trzydziestych XX wieku prowadziła w Heart’s Bend w Tennessee rozsławiony w całej okolicy salon sukien ślubnych oraz jej równolatki Haley Morgan, która ponad osiemdziesiąt lat później postanawia na nowo otworzyć dawny salon, a przy okazji zrealizować swoje dziecięce marzenie. Co łączy obie kobiety? Jak potoczą się ich losy? I co ma z tym wspólnego sławna suknia ślubna z innej powieści Rachel Hauck? O tym, drogie panie, musicie doczytać już same.

Celowo nie chcę zdradzać zbyt wiele, żeby nie psuć nikomu przyjemności z odkrywania zawiłości fabuły. Musicie jedynie wiedzieć, że obie bohaterki są silnymi, mądrymi kobietami, których los nie oszczędzał. Kariera Cory kwitnie, dziewczyna uwielbia swoją pracę, ale z utęsknieniem czeka na powrót ukochanego, który uczyni z niej w końcu pannę młodą. Tylko czy na pewno jest on tym człowiekiem, za którego uważa go jego ukochana? Natomiast Haley to współczesna, fajna dziewczyna, która wraca do domu po odejściu ze służby wojskowej. Dziewczyna planuje rozpocząć wszystko od nowa, tylko, że sama nie wie co chciałaby robić w życiu. Cała jej rodzina, zarówno rodzice, bracia i bratowe, to ludzie sukcesu. Samo prawnicy i lekarze. I choć nikt nie naciska na Haley, to oczekiwania rodziny są dla dziewczyny więcej niż oczywiste. Jednak ona postanawia uratować przeznaczony do rozbiórki budynek dawnego salonu sukien ślubnych panny Cory i znów tchnąć w niego życie. Najbliżsi są przeciwni jej planom, bo uważają, że dzianiami Haley kierują emocje związane ze śmiercią jej przyjaciółki, a także twierdzą, że dziewczyna powinna być kimś więcej niż tylko zwykłą sprzedawczynią. A jednak bohaterka upiera się przy swoim, bo po raz pierwszy w życiu czuje, że robi dokładnie to, co powinna.

Rachel Hauck w ciepły i subtelny sposób opowiada o szukaniu własnego miejsca w życiu, o przyjaźni i zaufaniu, o marzeniach, które stają się rzeczywistością oraz o pogmatwanych ścieżkach miłości. Szczególnie cenię to, że amerykańska pisarka nie stosuje łatwych rozwiązań, komplikuje losy swoich bohaterek i w przejmujący sposób ukazuje różne oblicza miłości. Dzięki temu „Salon sukien ślubnych” to lekka, słodka i pyszna jak ptyś powieść, która będzie smakować przede wszystkim wielbicielkom gatunku. Po porostu trzeba lubić takie historie, żeby czerpać z nich przyjemność. Ale już swoimi wcześniejszymi książkami Rachel Hauck udowodniła, że wymyślane przez nią historie nie są pustymi czytadłami, ale wzruszającymi opowieściami z przesłaniem.

💙💙💙
Rachel Hauck, Salon sukien ślubnych (tyt. oryg. The Wedding Shop), tłum. Katarzyna Brzezińska, Wydawnictwo Świętego Wojciecha, Poznań 2017.

9 komentarzy:

  1. I ja przeoczyłam tę książkę? Przecież teraz w ręce wpada mi wszystko, co ze ślubem związane;) "Suknię ślubną" czytałam, dobrze byłoby sięgnąć teraz i po "Salon sukien ślubnych";)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytaj czytaj, bo kiedy jak nie teraz? W okresie przedślubnym takie historie smakują najlepiej <3

      Usuń
  2. Mam ochotę na lekturę tej książki.:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Już sam tytuł jest bardzo romantyczny :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja wprawdzie już po ślubie. Chętnie sobie przypomnę te emocje i zapoznam się z tą obyczajówką :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A mi ślub się kojarzy jedynie ze stresem...

    OdpowiedzUsuń