poniedziałek, 6 listopada 2017

Kościoludki w natarciu - „Gnat. Kant kontratakuje, czyli przesilenie”, Jeff Smith


Szczerze mówiąc przed lekturą komiksu Jeffa Smitha „Gnat. Kant kontratakuje, czyli przesilenie” miałam mnóstwo obaw. No bo czy historyjki o kościoludkach mogą być fajne? Niby w Ameryce wszyscy Gnata kochają, ale wiadomo, kwestia gustu, a z moim gustem bywa różnie. Oczywiście martwiłam się na zapas, bo wystarczyło otworzyć okładkę, żeby wpaść w wir przygody i co najważniejsze – doskonale się bawić!


„Kant kontratakuje, czyli przesilenie” to druga część trzytomowej sagi. Pierwszego tomu nie czytałam, ale opowieść jest tak skonstruowana, że bez problemu odnalazłam się między bohaterami i szybko załapałam o co chodzi w fabule. Wojowniczka Zadra, jej babcia i Chwat Gnat wyruszają na niebezpieczną wyprawę. Sprawy szybko się komplikują, bo na naszych bohaterów napadają szczurostwory. A to dopiero początek kłopotów i tajemnic. W tym samym czasie cwany Kant Gnat i luzacki Chichot Gnat kombinują jak tu się ustawić, żeby żyć lekko, dostanie i bez większych zmartwień. Ale za rogiem już czeka kolejna przygoda.

Akcja komiku rozwija się błyskawicznie, a Jeff Smith nie oszczędza swoich bohaterów, którzy co rusz wpadają w kolejne tarapaty. Momentami jest naprawdę mrocznie i strasznie, ale nawet największe napięcie zostaje rozładowane przez rewelacyjny humor Gnatów. Autor w przewrotny sposób bawi się konwencją, nawiązuje do klasycznych dzieł, z „Władcą Pierścieni” na czele, a tropienie kolejnych powiązań sprawia czytelnikowi ogromną frajdę, szczególnie jeśli jest wielbicielem fantasy.



Od strony wizualnej komiks robi imponujące wrażenie. Z pewnością dopieszczone wydanie ma tu swoje zasługi, ale to od plansz z klasycznymi ilustracjami Smitha nie można oderwać wzroku. Świat wykreowany przez rysownika zachwyca swoim rozmachem, postaci ludzkie niemal ożywają na naszych oczach, a rożne potwory jednocześnie straszą i chwytają za serce, bo pomimo grozy jest w nich mnóstwo uroku, któremu nie potrafię się oprzeć. I tylko śmieszne Gnaty sprawiają wrażenie jakby zupełnie nie pasowały do ilustracji, a przez to pasują do nich idealnie. To tak jak Królik Bugs obok Michaela Jordana w „Kosmicznym meczu” - niby widać, że są z rożnych bajek, a jednak odbiorca bez zastrzeżeń kupuje ich wspólną obecność.

„Gnat - Bone 2 - Kant kontratakuje, czyli przesilenie” to pełna przygód i magii opowieść o niesfornych Gnatach, które mają wyjątkowy talent o pakowania się w kłopoty. Komiksy z serii Gnat w oryginale ukazywały się w latach 1991–2005 i zostały wydane w 55 zeszytach. O ich ogromnej popularności może świadczyć fakt, że zgarnęły najważniejsze wyróżnienia w branży - dziesięć Nagród Eisnera i jedenaście Nagród Harveya. Co prawda komiksy Jeffa Smitha powstawały z myślą o dzieciach, ale jestem pewna, że dorośli czytelnicy docenią urok i humor Gnatów. Dla mnie bomba, dlatego polecam i czekam na część trzecią – ostatnią, w której wszystko się wyjaśni!

💙💙💙
Jeff Smith, Gnat - Bone 2 - Kant kontratakuje, czyli przesilenie (tyt. oryg. Solstice, or Phoney Strikes Back), tłum. Jacek Drewnowski, wyd. Egmont Polska, Warszawa 2017.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz