niedziela, 19 listopada 2017

„ciężko jest nie kochać ludzi i ciężko kochać kiedy się zna ich tak dobrze”, czyli kilka słów o zbiorze opowiadań „Ojciec”


Tadeusz Różewicz

***
ciężko jest wracać
do ziemi
po takim
długim życiu

ciężko jest nie kochać ludzi
i ciężko kochać
kiedy się zna
ich tak dobrze

łatwiej jest kochać
tych od których dzielą nas
oceany
góry i mury
niż tych od których
dzieli nas ściana
powiedział ten co odszedł

z tomu „Ostatnia wolność”, Biuro Literackie, Wrocław 2015

Przytoczony wiersz Tadeusza Różewicza kołatał mi się po głowie w trakcie lektury tomu opowiadań „Ojciec”. Zaskakujący jest tutaj dobór autorów (same czołowe nazwiska polskiej sceny literackiej), a przed wszystkim wspólny mianownik wszystkich opowieści. Ojciec. A więc relacje rodzinne, te najtrudniejsze, bo przecież z tymi, których kochamy najbardziej, a których sami sobie wybrać nie możemy, bo mamy ich jakby „narzuconych odgórnie”.

Wydaje mi się, że relacja z rodzicem tej samej płci jest najtrudniejsza. Przynajmniej takie są moje odczucia, a w przypadku tej lektury trudno nie porównywać własnych doświadczeń z tym, o czym się właśnie przeczytało. I tak w moim odczuciu dzieciństwo kończy się w momencie kiedy zaczynamy w naszych idealnych rodzicach dostrzegać zwykłych ludzi, z wszystkimi ich wadami i niedoskonałościami. A ten moment otwarcia oczu jest jednakowo bolesny i przełomowy. Później już nic nie jest takie samo. Można się buntować, zarzekać, że nigdy nie popełnimy tych samych błędów, a później łapiemy się na tym, ze karcimy nasze dzieci używając tych samych słów i tego samego tonu co nasi rodzice. Bo chcąc nie chcąc jesteśmy z nimi związani nie tylko więzami krwi. I o tym tak w skrócie opowiadają polscy, zdolni pisarze.

Małecki, Orbitowski, Muszyński, Witkowski, Szczerek, Engelking, Cichy i Dukaj snują swoje opowieści z perspektywy syna. Wśród wszystkich tytułów najbardziej podobała mi się pierwsza historia – autorstwa Jakuba Małeckiego. Opowiadaniem „Żaglowce i samoloty” Małecki potwierdza swoją klasę oraz daje jasny sygnał, że jest niezawodny w tym co robi. Reszta historii trzyma równy poziom, ma swoje mocne i słabe strony, ale jak dla mnie nie wyróżnia się niczym szczególnym. Dobra rzecz i tyle. Moim zdaniem najgorzej w całym zbiorze wypada Michał Witkowski. Zupełnie nie przekonuje mnie jego historia, ani tym bardziej styl pisarski. Myślę, że nadal będziemy się skutecznie unikać.

W powyższej wyliczance celowo pominęłam Wita Szostaka, który jako jedyny narratorem swojego opowiadania uczynił ojca. Jego „List” pisany z perspektywy starego człowieka do dorosłego już syna chwyta za gardło, ściska serce i stawia mnóstwo pytań, na które Szostak nie jest łaskaw odpowiedzieć. Tęsknota miesza się tutaj z wyrzutami sumienia, smutkiem, samotnością i wspomnieniami sprzed lat. I ten człowiek pokonany, zrozpaczony, przepełniony żalem, podgląda z daleka szczęście swojego syna, ale nie ma odwagi podejść i choćby bez słów skinąć głową. Co się wydarzyło, że mężczyźni ze sobą nie rozmawiają? Ile złego musieli sobie wzajemnie wyrządzić? Tego się nie dowiemy, ale gwarantuję, że domysły nie pozwolą wam w nocy zasnąć. Prawdziwe mistrzostwo!

Tomik opowiadań „Ojciec” to z pewnością ciekawa i godna polecenia pozycja. Dziewięć męskich, pełnych emocji opowieści o ojcostwie, o miłości i nienawiści, o rodzinie, relacjach międzyludzkich, miejscach, a także o pamiętaniu. O tym co siedzi nam w środku, głęboko ukryte, o czym czasami boimy się nawet pomyśleć. Hylę czoła i mam nadzieję, że powstanie tom drugi - „Matka”. Już nawet wiem, które pisarki warto byłoby zaprosić do udziału w projekcie.

💙💙💙
Jakub Małecki, Wit Szostak, Łukasz Orbitowski, Andrzej Muszyński, Michał Witkowski, Ziemowit Szczerek, Wojciech Engelking, Michał Cichy, Jacek Dukaj, Ojciec, wyd. Ringier Axel Springer Polska, Warszawa 2017.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz