niedziela, 19 listopada 2017

„ciężko jest nie kochać ludzi i ciężko kochać kiedy się zna ich tak dobrze”, czyli kilka słów o zbioerze opowiadań „Ojciec”


Tadeusz Różewicz

***
ciężko jest wracać
do ziemi
po takim
długim życiu

ciężko jest nie kochać ludzi
i ciężko kochać
kiedy się zna
ich tak dobrze

łatwiej jest kochać
tych od których dzielą nas
oceany
góry i mury
niż tych od których
dzieli nas ściana
powiedział ten co odszedł

z tomu „Ostatnia wolność”, Biuro Literackie, Wrocław 2015

Przytoczony wiersz Tadeusza Różewicza kołatał mi się po głowie w trakcie lektury tomu opowiadań „Ojciec”. Zaskakujący jest tutaj dobór autorów (same czołowe nazwiska polskiej sceny literackiej), a przed wszystkim wspólny mianownik wszystkich opowieści. Ojciec. A więc relacje rodzinne, te najtrudniejsze, bo przecież z tymi, których kochamy najbardziej, a których sami sobie wybrać nie możemy, bo mamy ich jakby „narzuconych odgórnie”.

środa, 15 listopada 2017

Słodka i pyszna jak ptyś powieść dla wszytskich marzycielek - „Salon sukien ślubnych” Rachel Hauck


Pamiętacie powieści „Był sobie książę” i „Suknia ślubna” Rachel Hauck? Ja pamiętam doskonale, bo choć nie jestem wielbicielką obyczajówek, to opowieści wymyślone przez Rachel Hauck są czymś więcej niż tylko lekkimi czytadłami do poduszki. Jej najnowsza książka „Salon sukien ślubnych” w fajny sposób łączy się z wcześniejszą „Suknią ślubną”, ale trudno nazwać ją kontynuacją. Bo to zupełnie inna historia, choć przecież oba tomy łączy motyw tej jedynej i wymarzonej sukni, w której panna młoda przeżyje najważniejszy dzień swojego życia.

poniedziałek, 13 listopada 2017

Mocny powrót komisarza Zgrozy, czyli „Zgroza #2 Obłęd” Kuby Ryszkiewicza, Grzegorza Kaczmarczyka i Patrycji Awdjenko


Najgorsze w przypadku komiksów wydawanych w zeszytach jest oczekiwanie na kolejną część, a na powrót komisarza Zbigniewa Zgrozy czekałam w ogromnym napięciu. I w końcu jest! Nowiutki, świeżutki i przedpremierowy. Wersja papierowa ukaże się już wkrótce na Warsaw Comic Con, czyli fani Zgrozy muszą jeszcze uzbroić się w cierpliwość, a zapewniam wszystkich, że jest na co czekać!

sobota, 11 listopada 2017

Dobre bo polskie, czyli cztery książki do czytania nie tylko od święta


Szukając po internecie jakiejś fajnej bluzki, którą mogłabym sobie kupić rzuciła mi się w oczy koszulka z Bobem Dylanem. Nie żebym zaraz miała ją zamawiać, bo wielką fanką Dylana nie jestem, ale pomyślałam sobie, że to chyba jedyny literacki noblista, którego można na siebie wdziać i nosić z dumą. Ach, jakżebym chciała założyć bluzkę z gębą polskiego pisarza lub poety, wypiąć pierś do przodu i ruszyć na miasto jako ruchoma reklama literatury. No bo w czym gorsze się książki od muzyki? Czyżby literaci byli mniej wyluzowani od rockandrollowców i nie zasługiwali na własne koszulki? Specjalnie wspominam tutaj o polskich pisarzach, bo mam kilka swoich typów, których brałabym od razu (to znaczy bluzki z ich podobiznami, żeby było jasne).

środa, 8 listopada 2017

Przyjaźń niejedno ma imię - „Miller i Pynchon”, Leopold Maurer



Lubię pięknie narysowane komiksy, z misternymi, najlepiej kolorowymi ilustracjami, choć i te czarno-białe mają swój niepowtarzalny urok. Dlatego trochę kręciłam nosem przy pierwszym kontakcie z dziełem Leopolda Maurera. Proste i skromne ilustracje wydały mi się mało ciekawe, ale to tylko pozory, bo kiedy zaczęłam czytać okazało się, że minimalistyczna szata graficzna świetnie współgra z prostymi, ale pełnymi wdzięku opowiastkami.

poniedziałek, 6 listopada 2017

Kościoludki w natarciu - „Gnat. Kant kontratakuje, czyli przesilenie”, Jeff Smith


Szczerze mówiąc przed lekturą komiksu Jeffa Smitha „Gnat. Kant kontratakuje, czyli przesilenie” miałam mnóstwo obaw. No bo czy historyjki o kościoludkach mogą być fajne? Niby w Ameryce wszyscy Gnata kochają, ale wiadomo, kwestia gustu, a z moim gustem bywa różnie. Oczywiście martwiłam się na zapas, bo wystarczyło otworzyć okładkę, żeby wpaść w wir przygody i co najważniejsze – doskonale się bawić!

sobota, 4 listopada 2017

Przygody pechowych krwiopijców, czyli „Bezdomne wampiry o zmroku” Tadeusza Baranowskiego


Dawno, dawno temu, no dobra, może nie aż tak dawno, ale jednak byłam wtedy zdecydowanie młodsza, uwielbiałam wampiry. Szczególnie w czasach kiedy kochałam się w Lestacie, zaczytywałam się mangą „Hellsing”, po raz setny oglądałam anime o tym samym tytule, a Regis, zaraz obok Geralta, był moim ukochanym bohaterem sagi o „Wiedźminie”. Ech, to były czasy! Teraz, kiedy zamiast podejrzanych śladów na szyi wypatruję raczej pierwszych siwych włosów, dzięki znakomitym komiksom Tadeusza Baranowskiego znów mogłam poczuć się jak zwariowana małolata i razem z Szlurpem i Burpem ruszyłam na poszukiwanie świeżej krwi.