środa, 30 sierpnia 2017

Sto lat walki z bocianem - „Zobaczyć łosia”, Agnieszka Kościańska


„Głupstwo. Najmniej ważna rzecz na świecie, póki w niej nie ma miłości.” Niespodziewanie właśnie te słowa Morozowa o seksie z mojego ukochanego „Łuku triumfalnego” Remarque'a przypomniały mi się w trakcie lektury „Zobaczyć łosia. Historia polskiej edukacji seksualnej od pierwszej lekcji do internetu” Agnieszki Kościańskiej. Chyba dlatego, że przez lata traktowano edukację seksualną właśnie jako najmniej ważną rzecz na świecie.
Cóż, nadal mamy problem z edukacją na właściwym poziomie. Pamiętam, że siedemnaście lat temu w czasie mojej gimnazjalnej edukacji lekcje wychowania do życia w rodzinie (czy jakkolwiek to się wówczas nazywało) prowadziła najbardziej rozciamciana nauczycielka w całej szkole, w dodatku panna, więc klasa zgodnie orzekła, że cóż ona może wiedzieć na temat seksu (tym bardziej, że matematyczka nie była szczególnie lubiana, więc dzieci uznały, że nie dziwota, że nikt jej nie chce za żonę i za kochankę). Z całego cyklu lekcji przypominam sobie jedynie skrępowanie nauczycielki, choć ze wszystkich sił starała się być naturalna. Interesujących ani wartościowych informacji nie zapamiętałam. Niestety, z tego co mówi moja nastoletnia siostra, pod względem edukacji seksualnej w szkołach niewiele się zmieniło, a i nieograniczony dostęp do Internetu wcale nie ułatwia młodzieży sprawy. A jak to wyglądało na przestrzeni ostatnich stu lat? O tym już bardzo szczegółowo opowiada w swojej książce Agnieszka Kościańska.

Publikacja podzielona została na trzy części - w szkole i poza nią, w kościele oraz na wsi. Autorka przedstawia historię edukacji seksualnej, przedstawia najważniejsze osoby, które miały wpływ na rozwój tego zagadnienia w szkołach, omawia ważne publikacje, które swego czasu siały spory zamęt w społeczeństwie, a przede wszystkim konfrontuje naukowy punkt widzenia ze świadomością i potrzebami obywateli. Oczywiście największy nacisk kładzie się tutaj na młodzież. Szczególnie ciekawe okazały się dla mnie fragmenty listów do redakcji pism, w których porad udzielali seksuolodzy, bo z nich można wyczytać faktyczne problemy frapujące młodych. I nie chodzi tylko o seks jako taki, ale przede wszystkim jego emocjonalną otoczkę. Równie interesująca okazała się walka kobiet o uświadamianie swoich mężczyzn (i innych pań), że one również seks lubią i chcą, żeby był przyjemny. Choć kiedy Zofia Nałkowska jako pierwsza upomniała się o prawo do czerpania przyjemności ze zbliżeń, to zbulwersowała nawet wojujące środowiska kobiet. Agnieszka Kościańska porusza także kwestię antykoncepcji, aborcji, homoseksualizmu, gwałtów, czyli krótko mówiąc same kontrowersje. Ale spokojnie, autorka nie daje się ponieść emocjom, a wszystko o czym opowiada podpiera solidną bibliografią.

W rozdziale drugim znajdziemy informacje jak zmieniało się podejście kościoła do kwestii edukacji seksualnej. Na tym polu zaszły ogromne zmiany, ale w wersji książkowej ta część okazała się dla mnie wyjątkowo nudna. Natomiast ostatnia część dotycząca wiejskiej moralności jest najlepsza. Autorka obala stereotypy o zahukanej wiejskiej ludności, cytuje ludowe przyśpiewki i wyjaśnia w jaki sposób niewinne piosenki z podtekstem uświadamiały dzieci i przygotowywały młodych do rozpoczęcia życia seksualnego. Jest więc zabawnie, co dodaje publikacji lekkości, bo muszę przyznać, że naukowy ton całości trochę mi ciążył.

„Zobaczyć łosia” nie jest książką, którą można przeczytać szybko i bezrefleksyjnie. Jak dla mnie wszystkie informacje mogłyby zostać podane w lżejszej i bardziej skondensowanej formie, bo w pewnym momencie przytłoczył mnie nadmiar faktów, a lektura zaczęła męczyć i nudzić. Nie zmienia to faktu, że publikacja Agnieszki Kościańskiej jest ważna, szczególnie dla osób, które odpowiadają za uświadamiane naszych dzieci. Choć osobiście uważam, że edukacja seksualna powinna zacząć się w domu. Dlatego drodzy rodzice i opiekunowie - czytajcie „Zobaczyć łosia” i wyciągajcie odpowiednie wnioski! Wasze dzieci będą wam za to kiedyś wdzięczne.

💙💙💙
Agnieszka Kościańska, Zobaczyć łosia. Historia polskiej edukacji seksualnej od pierwszej lekcji do internetu, wyd. Czarne, Wołowiec 2017.


Ten i inne tytuły do kupienia w dobrej cenie (z 35% rabatem) na platon24.pl
https://platon24.pl

4 komentarze:

  1. Raczej się nie skuszę. Wybieram lektury, które nawet ambitniejsze ale jednak mnie nie znużą. Nie gdy mam obok siebie małe dziecko i czasami ciężko dobrze się skupić :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie narzekam na nauczycielkę, która uczyła mnie wychowania do życia w rodzinie, gdyż natrafiłam na osobę, która potrafiła przekazać swoją wiedzę w sposób sukcesywny i ciekawy, nie wprawiający w zakłopotanie młodych ludzi, jakimi byliśmy.
    Dobrze, że powstają takie książki jak powyższy tytuł. Choć nie czuję się zaintrygowana, gdyż tą tematyka traktuję jak coś powszedniego i wiem na jej temat całkiem sporo.

    OdpowiedzUsuń
  3. Za moich czasów w ogóle nie było takiego przedmiotu w szkole ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. no u mnie w szkole nie było aż tak optymistycznie jeśli chodzi o przygotowanie seksualne... na tych zajeciach odrabialo sie lekcje. a na temat pigułek czy nowoczesnej antykoncepcji jak np. wkładka levosert dowiedziałam się dopiero na studiach szukając najlepszej metody dla siebie

    OdpowiedzUsuń