czwartek, 31 sierpnia 2017

Letnia kraina czarów, czyli „Regulaminie na lato” Shauna Tana


Powoli kończy się lato. Co prawda astronomiczne lato potrwa jeszcze trzy tygodnie, ale nie ulega wątpliwości, że w powietrzu czuć już jesień. Zaciągam się głęboko tym zapachem i otulam melancholią, która dopada mnie zawsze o tej porze roku i sprzyja wspomnieniom. Tak, jesienią uwielbiam marzyć, wspominać, rozmyślać, czytać poezję i słuchać smutnych piosenek. A także wracać do ważnych dla mnie książek. Jedną z nich stał się przeczytany niedawno tomik „Regulamin na lato”autorstwa genialnego Shauna Tana.

Książeczka z obrazkami australijskiego ilustratora jest zachwycająca, zadziwiająca i nieoczywista. Bohaterowie komiksu spędzają letnie dni na wspólnej zabawie i wymyślaniu kolejnych przygód. Tytułowy regulamin to nic innego jak zbiór zaskakujących wniosków spisanych ręką młodszego z braci. Poszczególne punkty regulaminu brzmią dziwnie. No bo cóż może znaczyć to, że nigdy nie wolno zostawiać czerwonej skarpetki na sznurze do suszenia prania? Dopiero w zderzeniu z ilustracją lakoniczna treść zaczyna nabierać sensu. Umysł dorosłego czytelnika potrzebuje chwili zastanowienia, żeby wyobraźnie zaczęła działać, natomiast jestem pewna, że dzieci od razu załapią o co chodzi, a między stronami tej niezwykłej książeczki poczują się jak w domu. 


„Regulamin na lato” mógłby być komiksem niemym, a i tak robiłby na odbiorcy piorunujące wrażenie. Jednak wskazówki rzucane przez Shauna Tana świetnie podkręcają wyobraźnię, pomagają zanurkować w świecie fantazji, a przede wszystkim pozwalają choć na chwilę znów poczuć się dzieckiem. W dzieciństwie wszystko odczuwa się mocniej, przeżywa bardziej, widzi wyraźniej. Wszelkie radości mają wielką moc, a drobne nieporozumienia urastają do rangi katastrofy. Ta intensywność dziecięcych wrażeń ma swoje odzwierciedlenie w ilustracjach Tana. Soczyste, mocne kolory hipnotyzują swoją intensywnością, a grafiki wyglądają jakby zostały namalowane ręcznie. Podczas pierwszej lektury (od tamtej pory oglądałam tomik już milion razy) z lubością gładziłam kolejne strony i nie mogłam się nadziwić, że są gładkie, choć byłam pewna, że poczuję pod palcami szorstkość farby i kredek. 


W „Regulaminie na lato” najbardziej zachwyca mnie niczym nieskrępowana wyobraźnia autora, która pozwala zamieniać szarą codzienność w niesamowitą krainę czarów. Ten dziecięcy pierwiastek, który udało mu się w sobie ocalić. Dzięki tej niepozornej książeczce, której nie boję się nazywać arcydziełem, mogłam choć na moment wrócić do krainy dzieciństwa, popatrzeć na siebie z czułością, rozmarzyć się i rozrzewnić. Bo wtedy wszystko było tak piękne i proste. Nawet moje dziecięce dramaty wspominam teraz z uśmiechem. Shaun Tan w piękny sposób uwiecznił na swoich ilustracjach dziecięcą niewinność, wrażliwość na otaczający nas świat i braterską miłość. Doprawdy cudowna lektura, która swą niezwykłością oczaruje małych i dużych czytelników. 


💙💙💙
Shaun Tan, Regulamin na lato (tyt. oryg. Rules of Summer), tłum. Jacek Drewnowski, Kultura Gniewu, Warszawa 2017.

3 komentarze:

  1. Ta książka ma niesamowite ilustracje! Bardzo podoba mi się ich klimat;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe ilustracje, nie można nazwać ich pięknymi, ale zdecydowanie mają coś w sobie, są tajemnicze i niepokojące :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne ilustracje :) rzeczywiście spodobają się i dużym i małym!

    OdpowiedzUsuń