piątek, 11 sierpnia 2017

Kosiarka marki Wader-Polesie, czyli szaleństwa małego ogrodnika


Niezmiennie od kilku miesięcy mój synek przeżywa fascynację dziadkową kosiarką do trawy. Najchętniej pomagałby dziadkowi pchać kosiarę, na co kochany dziadziuś czasami pozwala, ale koszenie trawy razem z wnukiem jest raczej nieporęczne, o kwestiach bezpieczeństwa nie wspominając. Żeby wybawić dziadka z kłopotu, a Małemu zafundować dobrą zabawę kupiłam mu zabawkową kosiarkę do trawy marki Wader-Polesie.

Kosiarka z Wadera do złudzenia przypomina tę prawdziwą. Przede wszystkim jest czerwona, co może się wydawać drobnostką, a dla dziecka ma kolosalne znaczenie, bo wygląda jak dziadziowa kosiara. Ignacy bez problemu radzi sobie z wydawaniem dźwięków pracującego silnika, ale dodatkowo nasza kosiarka ma specjalną wajchę, która w wersji dla dorosłych służy do zmiany biegów, a w tej zabawkowej uruchamia wesołe turkotanie.

Nasza Kosiarka naprawdę kosi, a raczej dzięki dużej szczotce zbiera drobne zabawki czy klocki do odczepianego pojemnika umieszczonego z tyłu kosiary (łatwo wpadają do środka i równie łatwo z niego wypadają). Dodatkową atrakcją jest schowek umieszczony w centralnej części zabawki, do którego mieszczą się różne dziecięce drobiazgi. Krótko mówiąc frajda na całego.



Zabawka jest prosta i nie przekombinowana, na szczęście nie ma zbyt wielu dodatkowych opcji i guziczków, które odwracałyby uwagę od jej podstawowej funkcji, jaką jest dobra zabawa na świeżym powietrzu. Oczywiście Ignaś używa swojej kosiarki również w domu, ale jednak dreptanie po prawdziwej trawie, ewentualnie po chodniku sprawia mu największą frajdę.

Zabawka wykonana została z grubego plastiku spełniającego wszelkie normy bezpieczeństwa (dla tak uznanej firmy jak Wader-Polesie to w końcu standard). Według producenta kosiarka nadaje się dla dzieci od 12 roku życia. Moim zdaniem wiek malucha nie jest tu głównym kryterium, ale umiejętność chodzenia. Kosiarka jest bardzo lekka, dlatego mały użytkownik musi dobrze i pewnie chodzić, żeby nie opierać ciężaru ciała na kosiarce. To ważne, żeby pamiętać, że ze względów bezpieczeństwa zabawka zupełnie nie nadaje się jako pchacz do nauki chodzenia.

Szukając zabawkowej kosiarki do trawy oglądałam kilka modeli rożnych firm, ale wydaje mi się, że udało mi się kupić najlepszą. Zabawka jest ładnie i solidnie wykonana, spełnia wszelkie normy bezpieczeństwa, a przede wszystkim nie ma niepotrzebnych funkcji, guziczków i świecidełek. Jest lekka, więc można się z nią wybrać na dłuższy spacer, bo nawet jak dziecku już się znudzi, to rodzic bez wysiłku przyniesie ją i dziecko do domu. Jako mama jak najbardziej polecam.

2 komentarze:

  1. Synuś jeszcze nie potrafi chodzić, ale w przyszłości jak najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwszy raz widzę zabawkową kosiarkę. Teraz to dzieci mogą mieć faktycznie już wszystko, a ja się kiedyś jarałem gumowymi dinozaurami jak dostałem. :D

    OdpowiedzUsuń