czwartek, 3 sierpnia 2017

Kobiece klimaty, czyli ”Linie kodu kreskowego. Piętnaście historii” Krisztiny Tóth

Książkowe Klimaty

„Linie kodu kreskowego. Piętnaście historii” to zbiór piętnastu opowiadań węgierskiej pisarki Krisztiny Tóth. Wielokrotnie deklarowałam, że za opowiadaniami nie przepadam, bo rzadko trafiam na te naprawdę dobre (moim zdaniem trudniej napisać dobre opowiadanie niż dobrą powieść), ale zbiorek Krisztiny Tóth okazał się strzałem w dziesiątkę. Tak piękne, liryczne i zmysłowe historie mogła napisać tylko kobieta.


Tytułowy kod kresowy jest symbolem zachodniego stylu życia i bogactwa, czyli czymś czego się pożąda, choć szanse na spełnienie pragnień są raczej marne. Ale to także metafora kolejnych etapów życia i ról, w jakie wchodzą bohaterki Krisztiny Tóth. W kolejnych opowiadaniach podglądamy bohaterki-narratorki w istotnych momentach ich życia. Nie są to spektakularne wydarzenia, czasem zwykłe błahostki, ale gdzieś między wierszami możemy wyczytać, że w tym danym momencie zmienia się wszystko, że będzie on miał decydujący wpływ dalsze życie kobiety.

Literackie miniatury Krisztiny Tóth są proste i surowe. Odnoszę wrażenie, że pisarka doskonale wyważyła ilość słów i usunęła wszelkie zbędne zdania. Nie potrafię wybrać najlepszego opowiadania, bo w mojej opinii wszystkie są świetne. Jeśli już muszę ustawiać je w jakiejś hierarchii, to największe wrażenie zrobiły na mnie histonie „Take Five (Linia uskoku)” i „Lubię tańczyć (Linia ciągła)”.

Węgierska pisarka patrzy na swoje bohaterki z czułością, opowiada o nich z wrażliwością i empatią. Jej opowieści są kameralne i intymne, momentami zmysłowe. Mocne, zapadające w pamięć pointy pozostawiają czytelnika z poczuciem, że właśnie wydarzył się coś ważnego. „Linie kodu kreskowego. Piętnaście historii” to wspaniała, bardzo kobieca i pisana z głębi serca literatura. Krisztina Tóth w subtelny sposób opowiada o miłości, przyjaźni, samotności, zdradzie, pożądaniu i namiętności. O życiu po prostu. Jestem przekonana, że wszystkie wrażliwe dusze docenią prozę węgrowskiej pisarki.

💙💙💙
Krisztina Tóth, Linie kodu kreskowego. Piętnaście historii (tyt. oryg. Vonalkód), tłum. Anna Butrym, Książkowe Klimaty, Wrocław 2016.

4 komentarze:

  1. O, bardzo mnie zaintrygowałaś. Uwielbiam tę tematykę, dlatego wydaje mi się, że to coś dla mnie. Interesuje mnie jak ta książka jest napisana - wydaje się niesamowicie ascetyczna. Zapisuję!

    OdpowiedzUsuń
  2. Swego czasu bardzo dużo czytałam opowiadań, ale to były bardziej horrory. Zaoferowałaś mi tom bardziej kobiecy i przeznaczony dla wrażliwych dusz. Jestem ciekawa czy się w tym odnajdę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Opowiadania można sobie też tak podczytywac. A jeszcze jak są dla wrażliwych to tym bardziej... Warto czytać niespiesznie i powolutku...

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie powiedziane:) A dla nieco starszych czytelników, którzy pamiętają czasy PRL-u - dodatkowo jeszcze lektura wydaje się wejściem w całkiem dobrze znaną krainę...:) Ale wiadomo: Polka i Węgierka to dwie bratanki;)

    OdpowiedzUsuń