wtorek, 15 sierpnia 2017

„Abecadło” i „Akademia Malucha”, czyli fajne miesięczniki dla maluchów i przedszkolaków



Rzadko sięgam po czasopisma. W ciąży czytałam magazyny dla mam, teraz zdarza mi się sięgać po „Książki”, natomiast z typowo kobiecych gazet lubię tylko „Twój styl”. Zmieniają się okoliczności, a z nimi moje potrzeby, dlatego ostatnio zainteresowałam się… magazynami dla dzieci! Pamiętam, że w dzieciństwie moja młodsza siostra uwielbiała rożne gazetki, a już w szczególności „Abecadło”. Okazuje się, że miesięcznik nadal się ukazuje! Jest też wersja dla młodszych dzieciaczków, czyli „Akademia Malucha”. Dziś zapraszam na szybki przegląd sierpniowych numerów obu magazynów!

„Abecadło” to miesięcznik stworzony z myślą o dzieciach w wieku 4-7 lat. Magazyn ukazuje się nieprzerwanie od 1999 r., czyli naprawdę kawał czasu! Z kolei „Akademia Malucha”, czyli gazetka dla dzieci w wieku 2-4 lat, jest na rynku od 2014 r. Z racji wieku mojego synka na ten moment bardziej interesuje mnie „Akademia Malucha”, ale byłabym niesprawiedliwa, gdybym nie doceniła edukacyjnych i rozrywkowych walorów „Abecadła”.


W „Akademia Malucha” znajdziemy króciutką, rymowaną i zabawna historyjkę do przeczytania razem z dzieckiem, czyli rodzic czyta tekst, a maluch nazywa obrazki zastępujące wyrazy. Dodatkowo w krótkim opowiadaniu poznajemy przygody misia Bartusia, a w kolejnym opowieść świnki Malwinki (tu już rodzice muszą przejąć czytelniczą pałeczkę), opowiadamy o przygodach lwa Leona, towarzyszymy dzieciom bawiącym się na plaży, a z Olą i Tomkiem wybieramy się na wieś (mali czytelnicy mają za zadanie odnaleźć wymienione w tekście przedmioty oraz opowiedzieć o tym co widzą na ilustracji). Ponadto poznajemy literki i cyferki (zaledwie dwie naraz), a także proste angielskie słówka - oczywiście związane z wakacjami. Dodatkowo maluszki mają mnóstwo okazji do wykazania się sprytem i inteligencją przy rozwiązywaniu rożnych zadań, a także do kreatywnej zabawy (pomysł na akwarium rewelacyjny!).



Fajnie, że do miesięcznika dołączono uwielbiane przez wszystkie dzieci naklejki, które mają swoje konkretne zastosowanie w zabawie z gazetką. Jednak najbardziej podobają mi się ramki na dole strony, w których uroczy pan profesorek podpowiada rodzicom i opiekunom jak pracować z maluchami, jakie pytania zadawać i na co zwrócić uwagę. Dla mnie takie informacje są szczególnie cenne, bo zdaję sobie sprawę z tego, że nie wszyscy dorośli odnajdują się w świecie dziecięcych zabaw. 



 Jeśli chodzi o „Abecadło”, to magazyn ma zbliżoną formę do „Akademii Malucha”, jednak od razu widać, że zadania dla małych czytelników są bardziej skomplikowane. Również tutaj znajdziemy opowiadania i historyjki sprawdzające logiczne myślenie, kolorowanki oraz naukę literek i cyferek (tym razem trzeba przy okazji poćwiczyć pisownię) oraz kreatywne zadania do wykonania. Przy okazji lew Leon i myszka Zuzia sprawdzą jak przedszkolaki radzą sobie z rozpoznawaniem kolorów i kształtów, a także zaangażują maluchy w zabawy logopedyczne. Świetne okazały się ciekawostki związane z mieszkańcami mórz i oceanów, jednak jeśli miałabym wskazać dział, który spodobał mi się najbardziej, to z pewnością jest to słowniczek wyrażeń i powiedzeń, który ma formę krótkich, zabawnych i rymowanych wierszyków. Również do „Abecadła” dołączono zestaw fajnych naklejek (sama mam ochotę użyć kilku z nich!).




 Muszę przyznać, że oba miesięczniki dla dzieci są dobrze przemyślane i dopracowane w szczegółach. Nie tylko bawią, ale i uczą małych czytelników, rozwijają wyobraźnię i twórcze myślenie, a także podsycają ciekawość świata. Jednak przede wszystkim pozwalają w fajny i ciekawy sposób spędzić czas z dzieckiem, bo przecież chodzi o to, żeby zaangażować dzieci i dorosłych we wspólną zabawę. Osobiście obie gazetki bardzo mi się podobają i z pewnością zostaną z nami na dłużej.


A wy znacie te miesięczniki? A może kupujecie dzieciom inne czasopisma?

1 komentarz:

  1. Uważam, że tego typu ,,gazetki" są świetne, dzięki nim można dziecko zachęcić do bardzo inspirującej zabawy i dobrego myślenia. Ja ze swojego dzieciństwa pamiętam prenumeratę ,,gdzie jest Wolly?" och miałam wszystkie numery, segregatory i idąc do szkoły zawsze byłam pierwsza po nowy numer. Świetna sprawa :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń