niedziela, 9 lipca 2017

Przygody kultowego psiaka w wersji książeczkowej, czyli „Reksio. Dobranocka wszech czasów” do czytania nie tylko przed snem


Gdzieś na początku roku, przy okazji renowacji ważnej dla mnie książki, wspominałam, że w dzieciństwie jednym z moich ukochanym bajkowym bohaterem był Miś Uszatek. Kochałam go nie tylko w wersji książeczkowej, ale i telewizyjnej. Aż trudno uwierzyć, że w tym roku Uszatek świętuje swoje 60 urodziny. Ale to nie jedyna rocznica tego typu, bo pół wieku stuknęło pewnemu uroczemu i wesołemu psiakowi. Reksio kończy właśnie 50 lat. Z tej okazji wydawnictwo Papilon wydało piękną i ponadczasową, jak sam bohater, książkę „Reksio. Dobranocka wszech czasów”.


W książeczce (choć słowo „książeczka” nie jest zbyt trafnym określeniem, bo to całkiem imponujących rozmiarów księga) znajdziemy 10 opowiadań o przygodach Reksia i jego przyjaciół z podwórka. Historyjki spisane zostały ręką pani Marii Szarf, ale tak naprawdę to żadna nowość, bo wszystkie przygody mogliśmy kiedyś oglądać na małym ekranie. Przyznam szczerze, że niektórych opowiastek zupełnie nie mogę sobie przypomnieć, więc możliwe, że tych dobranocek nie widziałam, choć trochę mnie to dziwi, bo byłam pewna, że widziałam wszystkie (albo jako dziecko, albo oglądając je ponownie kilkanaście lat temu razem z siostrą). Mniejsza o to, bo każde spotkanie z Reksiem jest fantastyczną zabawą, niezależnie od tego, czy przygody przeżywa się po raz pierwszy czy któryś już raz z kolei. 

Przygody Reksia i jego przyjaciół nie są szczególnie wymyślne. Bohaterowie taplają się w błocie, zbierają owoce w sadzie, wędrują po górach, spacerują po lesie, szaleją w wesołym miasteczku. Krótko mówiąc wykorzystują każdą możliwą okazję do psot i wygłupów, a dzięki pomysłom i wyobraźni nawet obowiązki potrafią zamienić w zabawę. Wszystkie opowiastki są zabawne, napisane w humorystycznym tonie, a ich głównym zadaniem jest zapewnienie rozrywki małym i dużym czytelnikom. Ale gdzieś między wierszami razem z Reksiem dziecko poznaje jak cennym darem jest przyjaźń, uczy się współpracy z innymi oraz szacunku do zwierząt i ludzi. A także odkrywa, że żeby się świetnie bawić wcale nie trzeba mieć drogich zabawek, ani nowoczesnych sprzętów. Wystarczy zgrana paczka przyjaciół z podwórka. I to jest w przygodach Reksia najlepsze, bo pod przykrywką wesołych historyjek kryje się prosta prawda o tym, że jesteśmy sobie do szczęścia potrzebni.

Od strony technicznej książka prezentuje się obłędnie! Duży format, twarda oprawa, gruby papier, kolorowe ilustracje z ukochanymi postaciami z serialu i duży, wyraźny druk. Właśnie te duże litery są tutaj dodatkowym atutem, bo starszaki bez trudu poradzą sobie z samodzielną lekturą. Wiem, że najfajniej jest kiedy to mama lub tata głośno czytają (koniecznie z odpowiednią modulacją głosu), ale nieco starsze dzieci, które opanowały już czytanie prostych tekstów mogą ćwiczyć swoje umiejętności razem z Reksiem. Tym bardziej, że treść jest prosta, fabuła wciągająca, a same opowiadania na tyle krótkie, że dziecko nie zdąży się zmęczyć samodzielną lekturą. 



„Reksio. Dobranocka wszech czasów” to pięknie wydana i świetnie napisana książka o przygodach kultowego psiaka z łatką na oku. Takie pozycje aż głupio polecać, bo jestem pewna, że zarówno dziadkowie, rodzice jak i nastoletni członkowie rodzin na widok Reksia otrą łezkę wzruszenia. Takie bajki są ponadczasowe i tyle. Bardzo się cieszę, że Reksio pojawił się też w wydaniu papierowym, bo lektura książki daje okazję do świetnej zabawy, żartów i śmiechów, a także wciąga dziecko w świat dzieciństwa rodziców i dziadków. Bo przecież wszyscy kochamy Reksia, który choć kończy właśnie pół wieku, to nie postarzał się nawet o dzień!
💙💙💙
Maria Szarf, Reksio. Dobranocka wszech czasów, wyd. Papilon, Grupa Wydawnicza Publicat, Poznań 2017.

2 komentarze:

  1. Twoje zdjęcia są niesamowite... Wszystkie! Mój synek uwielbia Reksia. Trzeba pomyśleć nad prezentem ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Reksio! Bajka mojego dzieciństwa :))

    OdpowiedzUsuń