wtorek, 4 lipca 2017

Baśń dla młodzieży w najlepszym wydaniu, czyli „Kroniki Jaaru. Księga Luster” Adama Fabera


„Harry Potter” świętował ostatnio swoje dwudzieste urodziny. Trudno było ignorować tę okrągłą rocznicę, bo media społecznościowe zalała fala okolicznościowych zdjęć i wspominek. Wychodzi na to, że serię o młodym czarodzieju kochają wszyscy. Ja sama mam do niej ogromną słabość, więc doskonale rozumiem wszelkie zachwyty. Pani Rowling wyniosła fantastykę młodzieżową na zupełnie nowy poziom, a swoim dziełem cały czas inspiruje rzesze młodych twórców. Wygląda na to, że magiczna gorączka nie ominęła również Adama Fabera, którego powieść „Kroniki Jaaru. Księga Luster” szturmem wdarła się na regały młodszych i starszych czytelników.

Na odwrocie okładki wydawca wprost nawiązuje do „Harrego Pottera”, co mi osobiście przeszkadza i w mojej opinii jest krzywdzące dla powieści Adama Fabera. Bo jak Londyn i czarodzieje, to musi być zaraz Potter? Fakt, że Kate Hallander też dowiaduje się nagle o swoich magicznych mocach, może kojarzyć się z kultową serią, ale w tym miejscu wszelkie podobieństwa się kończą. „Księga Luster” ma swój własny świat, świetnie wykreowany przez autora, intrygujących bohaterów i niepodrabiany klimat, dlatego wszelkie sugestie związane z Harrym Potterem należy zignorować, bo obie książki są po prostu zupełnie różne. Choć obie wciągają od pierwszej do ostatniej strony i lektura obu jest po prostu fantastyczną przygodą. 
 

Kate Hallander mieszka w Londynie u swojej cioci. Rodzice Kate się rozwodzą, dlatego dom ekscentrycznej krewnej stał się dla dziewczyny bezpiecznym schronieniem i daje jej namiastkę normalności, choć sama ciotka do normalnych z pewnością nie należy. Pewnego dnia w ręce Kate wpada księga zaklęć i choć nastolatka nie wierzy w takie bzdury, to jednak postanawia rzucić zaklęcie miłosne na nowego kolegę. W tym samym czasie, ale w zupełnie innym miejscu, młody fer Fion ucieka z domu, żeby udowodnić rodzinie, że jest już dorosły i potrafi sam o siebie zadbać, a także znaleźć swoją czarownicę. Naiwny młodzieniec wpada w sidła przebiegłej nimfy Erato, która zamierza wykorzystać go do własnych celów. Drogi młodych bohaterów przecinają się w niezwykłych okolicznościach…

Adam Faber miał świetny pomysł na fabułę i w pełni wykorzystał podszepty swojej wyobraźni. Świat przedstawiony w powieści wabi czytelnika wszechobecną magią, fascynuje i przeraża jednocześnie. Autorowi należą się ogromne brawa, bo wykreował baśniowy Jaar w bardzo realistyczny sposób, dlatego nie miałam problemu z uwierzeniem, że taka kraina naprawdę istnieje. Podobnie w przypadku bohaterów powieści, Kate i Fion natychmiast podbili moje serce i nie mam żadnych wątpliwości, że gdzieś tam, choćby w mojej głowie, przeżywają kolejne przygody. Akcja powieści cały czas gna do przodu, przygoda goni przygodę, a od ilości magii aż kręci się w głowie. Styl Adama Fabera jest lekki i naturalny, co najlepiej widać w fajnie poprowadzonych dialogach.
 
 
Okładka powieści jest obłędna! Niby drobiazg, a jednak nie mogę się na nią napatrzeć. Za ilustrację odpowiada znana wszystkim książkoholikom Tojko. Co prawa nie jestem fanką rysowanych przez nią dziewczynek, bo jak dla mnie wszystkie są takie same (wiem, że przez to są charakterystyczne i trudno je pomylić, ale jednak to zupełnie nie mój styl i nie moja bajka), ale ilustracja z okładki cały czas mnie zachwyca. Widać, że autorka czuje klimat powieści i sama włada magicznymi umiejętnościami (no bo jak inaczej nazwać taki talent?). Mam nadzieję, że Tojko będzie regularnie tworzyć okładki do książek, bo wychodzi jej to doskonale!

„Kroniki Jaaru. Księga Luster” Adama Fabera to wciągająca, pełna przygód i magii powieść, która spodoba się nie tylko nastoletnim czytelnikom. W opowieści o młodej czarownicy nie brakuje momentów strasznych, zabawnych i wzruszających, a sam autor z łatwością żongluje emocjami czytelnika. Jednak mnie najbardziej ujęła baśniowa atmosfera, którą w trakcie lektury chłonęłam całą sobą. Doceniam również dopracowany w każdym szczególe i pełen magicznych stworzeń baśniowy świat przedstawiony, czyli tytułowy Jaar oraz fajnych bohaterów, których polubiłam od pierwszej chwili. Jak dla mnie lektura „Księgi Luster” doskonale współgra z wakacyjnym lenistwem i mrożoną kawą. Polecam szczególnie poczytać na kocyku :)
 
💙💙💙
Adam Faber,  Kroniki Jaaru. Księga Luster, wyd. Czwarta Strona, Poznań 2017.


8 komentarzy:

  1. Uwielbiam baśnie :) Muszę przeczytać ,,Kroniki Jaaru"! Dodatkowo fantastyczny kubek i zakładka, a okładka książki również bardzo mi się podoba ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Harry Potter rządzi ! uwielbiam go !
    Kronika Jaaru może być ciekawą książką, nie miałam styczności ani z samą książką, ani z autorem, ale chętnie sięgnę po książkę.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Zbankrutuję. A całą winę zwalę na Ciebie, właścicielko tego bloga! :D Ostatnio kupuję coraz więcej książek, nie wyrabiam się już z czytaniem i znowu trafiam na lekturę "MUST HAVE". :( Zwariuję! :D Ale trzeba przyznać, że zarówno tytuł jak i okładka mnie oczarowały <3

    Pozdrawiam ;*
    Czytanie Naszym Życiem

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta książka zdecydowanie przyciąga wzrok. Tematyka właściwie nie moja, ale Harrego lubię, więc może i ta historia przypadłaby mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Podoba mi się porównanie do Harrego Pottera, choć to bardzo ryzykowne posunięcie ze strony wydawców. Chętnie zapoznam się z powyższą pozycją, aby sprawdzić czy to porównanie jest trafne.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ta książka jest tak pięknie wydana, że dla samej oprawy graficznej warto ją mieć w swojej biblioteczce :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba w końcu się zdecyduję na zakup tego tomiku :)

    OdpowiedzUsuń