niedziela, 25 czerwca 2017

Opowieść, która ocala, czyli „Kroniki z życia ptaków i ludzi” Aidy Amer




Najpierw zobaczyłam okładkę. Stara mądrość głosi, że książek nie należy sądzić po ich wierzchnim opakowaniu, a zdarzało się w przeszłości, że zbyt pochopnie dopierałam sobie lektury kierując się tylko estetycznymi względami. Jednak wystarczy zerknąć na „Kroniki z życia ptaków i ludzi” Aidy Amer, żeby zyskać pewność, że tak piękna i subtelna okładka musi skrywać wyjątkową historię. I faktycznie tak jest, jednak po lekturze nie jestem do końca pewna, czy to historia odpowiednia dla mnie.

Jestem rozdarta wewnętrznie, bo sama nie wiem co myśleć o powieści Aidy Amer. Podobała mi się i nie podobała jednocześnie. Zarwałam pół nocy czytając o Poli, bo byłam tak ciekawa jak potoczą się jej dalsze losy, a pod koniec książki nie mogłam się pozbyć wrażenia, że chyba coś mi umyka, czegoś jakby brakuję. Zacznijmy jednak od początku, a ten jest ciężki w odbiorze. Pisarka natychmiast rozpoczyna swoją opowieść, a tym samym wrzuca czytelnika na głęboką wodę. I tak zaczęłam tonąć, bo nie mogłam połapać się w bohaterach i przerwanych wątkach. Totalny chaos. Jednak z każdą kolejną stroną wszystko zaczęło mi się rozjaśniać, a fabuła nabierać sensu. O czym w takim razie jest powieść Aidy Amer? O ziemi, o ludziach na niej zamieszkujących, o zwierzętach, które żyją z ludźmi we wspólnocie, o trosce o swój mały kawałek świata, a także o tym, że to wszystko można tak łatwo utracić.

Pisarka oparła swoją powieść na kanwie prawdziwych wydarzeń. Usłyszała o przesiedleńcach z Podlasia i postanowiła opowiedzieć historię ludzi i ziemi, którą kochali. Dlatego dużo tu smutku i nostalgii, bezradności, złości na okrutny los, a także nadziei, że kolejny dzień przyniesie ze sobą coś dobrego, bo przecież trzeba żyć dalej. Trudno mi jednoznacznie określić kto jest głównym bohaterem „Kronik...”. Jan Putra? A może jego wnuczka Pola? Trochę mnie ta niepewność uwiera, bo lubię czepić się głównego bohatera, podążać jego ścieżkami, wiedzieć, że wszystkie poboczne wydarzenia są po to, żeby coś mi powiedzieć na temat głównej postaci. Natomiast u Aidy Amer mamy raczej zlepek historii rożnych ludzi, którzy są ze sobą mniej lub bardziej powiązani. Trochę więcej tu o przygodach dziadka Jana oraz smutnym i pełnym goryczy życiu Poli, ale to wciąż za mało, żeby uznać ich za najważniejszych w powieści. Ale może właśnie o to chodziło, żeby nie wyróżniać nikogo, żeby pokazać bezlitosny wpływ wielkiej historii na życie zwykłych, często biednych i ciężko spracowanych ludzi.
 
 
Jak już wspominałam na „Kroniki z życia ptaków i ludzi” składa się mnóstwo niewielkich opowieści, okruchów ludzkiego życia, momentami tak przejmujących, że czyta się je ze łzami w oczach i ściśniętym gardłem. Tym samym wydaje mi się, że powieść pani Amer to wielki hołd oddany opowieści jako takiej. W końcu to opowieść ocala od zapomnienia, pozwala oswoić rzeczywistość, a także służy rozrywce. W końcu dziadek Jan jest wielkim gawędziarzem, a żebraczka Felicja „zarabia” opowiadając historie. Zresztą cała powieść przypomina swoim stylem jedną wielką gawędę.

Cieszę się, że w swojej powieści Aida Amer opowiada nie tylko o ludziach, ale i zwierzętach. Zwierzęta są ważne. I to nie tylko tytułowe ptaki, ale wszyscy mieszkańcy gospodarstw. Koń Ryży, krowa Berta, bezimienne kury i prosięta. Cała menażeria, która żyje razem z ludźmi i na swoich grzbietach niesie równie ciężki los. Pisarka oddaje zwierzętom sprawiedliwość, czyni ich równoprawnymi bohaterami, którzy mają swoją osobowość, uczucie i nieraz więcej oleju w głowie niż ich właściciele.

„Kroniki z życia ptaków i ludzi”to smutna i poruszająca opowieść o ludziach i ziemi, na której przyszło im żyć. Zresztą każdy kto zna literaturę chłopską nie będzie oczekiwał sielskich obrazków. Autorka nie boi się trudnych tematów, dlatego zdarzają się naprawdę wytrząsające fragmenty. Ale sporo tu także humoru, optymizmu i uśmiechu w kierunku czytelnika. Obok powieści Aidy Amer trudno przejść obojętnie, sama od kilku dni przed snem w kółko roztrząsam losy Poli, bo to jej opowieść poruszyła mnie najbardziej. Jednak nadal uważam, że największym minusem powieści jest zbyt wielu bohaterów, którzy swoją obecnością wprowadzają zbyt duży zamęt. Autorka chciała chyba napisać o zbyt wielu rzeczach, przez co czasami ledwie ślizga się po temacie, który aż prosi się o rozwinięcie, albo chociaż uzasadnienie, że znalazł się w książce po coś, a nie tylko dla samego gadania. Może gdyby „Kroniki...” rozrosły się do kilkutomowej sagi dałoby się uniknąć chaosu i opowiedzieć to wszystko dokładniej? A może właśnie tak jak jest, jest najlepiej? Musicie osądzić sami, bo ja nie potrafię zdecydować.

💙💙💙
Aida Amer, Kroniki z życia ptaków i ludzi, wyd. Nasza Księgarnia, Warszawa 2017. 
 

5 komentarzy:

  1. Zapraszamy do dodania wpisu do najnowszej akcji na zBLOGowani.pl "Książka na lato" :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajny blog! w moim stylu !:) Zapraszam do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam jeszcze czegoś podobnego, co poruszałoby taką tematyke. Najbardziej intrygują mnie natomiast zawarte w książkach emocje. Z pewnościa jest to tytuł obok którego nie przejdę obojętnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękna i nastrojowa okładka :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kolejna interesująca książka, którą chętnie przeczytam w wolnym czasie, moja lista ciągle się wydłuża :)

    OdpowiedzUsuń