środa, 21 czerwca 2017

Biblioteczka CzuCzu, czyli fantastyczne książeczki dla maluszków

 „Hop, hop! Czy tu mieszkam?”, "Hop, hop! Duży czy mały?"

Uwielbiam ten moment, kiedy mój synek wstaje z łóżka i pierwsze co robi to sięga po swoje książeczki. Rozczula mnie kiedy siedzi i w skupieniu przerzuca kolejne strony, choć jeszcze przed momentem spał słodko obok mnie. Ostatnio królują u nas książeczki CzuCzu, czyli nowość na rynku i nowość w naszym domu. Biblioteczka CzuCzu zapowiada się fantastyczne i mam nadzieję, że seria rozrośnie się do gigantycznych rozmiarów. 



 
 
Nowa książeczkowa miłość nie oznacza wcale, że karty obrazkowe CzuCzu zeszły na dalszy plan, bo Ignaś musi je obejrzeć kilka razy dziennie, ale zna je już na tyle dobrze, że wie czego szuka. Znajduje ulubiony obrazek, coś sobie do niego pogada i pędzi dalej odkrywać świat. A w tym odkrywaniu pomagają nam tomiki z serii „Od słowa do słowa”. My mamy wersję „Tu mieszkam. W mieście, Na wsi”, ale można kupić jeszcze dwa komplety książeczek, czyli „Wokół mnie. Owoce i warzywa, W domu” oraz „Ja jestem. Moje ciało, Co czuję”. Mieszkamy na wsi, więc mojego synka zafascynował szczególnie tomik o mieści, a już ulica bije wszelkie rekordy popularności i jest jego najulubieńszym obrazkiem. Zupełnie nie wiem dlaczego, bo mi akurat karmnik podoba się bardziej. 
 

Od słowa do słowa. Tu mieszkam. W mieście, Na wsi

Od słowa do słowa. Tu mieszkam. W mieście, Na wsi
 
Każda książeczka harmonijka składa się z 12 kolorowych i ślicznych (jak zwykle) ilustracji, które są ściśle powiązane z tytułem tomiku. Obrazki są różnorodne, więc ich przeglądanie (nawet setne albo i tysięczne) nie nudzi i daje pretekst do świetnej zabawy. Książeczki zostały solidnie wykonane (gruba tektura, zaokrąglone rogi), a do tego mają malutki format. Dzięki temu łatwo je zabrać wychodząc z domu, bo zmieszczą się nawet w kieszeni. Fajna sprawa jeśli trzeba dziecko zabawić gdzieś w kolejce, albo choćby w samochodzie. Niewielki rozmiar harmonijek sprawia również, że nawet malutkie rączki bez problemu poradzą sobie z samodzielnym przeglądaniem obrazków. Grupą docelową są dzieci od pierwszego roku życia, bo przeglądanie książeczek ma być nie tylko zabawą, ale i pomocą w nauce mówienia pierwszych słów. 

CzuCzu
 
Również z myślą o roczniakach powstała seria książeczek harmonijek „Hop, hop!”, w skład której wchodzą tomiki „Czy tu mieszkam?”, „Duży czy mały?”, „Gdzie jest mama?”, „Kto powie ile?”. Mamy dwa pierwsze tytuły i przyznam szczerze, ze jestem nimi oczarowana od pierwszego przeczytania. Uważam, że w tym przypadku wiek dzieci jest granicą raczej umowną, bo wesołe, rymowane historyki zaciekawią zarówno roczniaka, trzylatka, a nawet pięciolatka. Choć dla starszych maluszków opowiastki będą zbyt proste, to myślę, że śliczne ilustracje i humorystyczne teksty spodobają się wszystkim bez wyjątku. 



W tomiku „Duży czy mały?” zwierzątka zestawione zostały na zasadzie przeciwieństw. Niby prosta sprawa, a dla maluszka, który dopiero poznaje świat odkrywanie różnic jest fascynującą przygodą. Teksty z książeczki są bardzo proste i rymowane, dzięki temu łatwo wpadają w ucho, ale same przeciwieństwa to już skomplikowana sprawa, dlatego nie oczekuję, że mój roczniak zrozumie wszystko bez problemu. Póki co bawią go ilustracje i rytm słów, dlatego staram się opowiadać mu co znajduje się na obrazkach i wymyślać krótkie historyjki. Myślę, że dzięki temu łatwiej zapamięta przeciwieństwa i szybciej zrozumie różnice między zwierzątkami. No i w końcu czas, który spędzamy na wspólnej zabawie jest bezcenny. 

Od słowa do słowa. Tu mieszkam. W mieście, Na wsi

Od słowa do słowa. Tu mieszkam. W mieście, Na wsi
 
Od słowa do słowa. Tu mieszkam. W mieście, Na wsi
 
Od słowa do słowa. Tu mieszkam. W mieście, Na wsi
 
Z kolei książeczka „Czy tu mieszkam?” opowiada o małej mróweczce, która szuka swojego domu. Na kolejnych ilustracjach mrówka odwiedza zwierzątka w ich domach i pyta: „Czy tu mieszkam?”, po czym dowiaduje się do czyjego mieszkania zawędrowała. Właśnie ta odpowiedź, czyli głośne „nie” tak śmieszy moje dziecko i sprawia, że pytanie o mrówcze mieszkanie pada u nas kilkadziesiąt razy w ciągu dnia. Nawet jeśli nie czytamy książeczki, ale jesteśmy np. na spacerze lub placu zabaw, wystarczy, że zapytam „Czy tu mieszka mróweczka?”, a Ignaś woła „nie” i zanosi się śmiechem. Dlatego ja też lubię sięgać po ten tomik, bo dobry humor synka natychmiast mi się udziela. Poza tym bawią mnie humorystyczne rymowanki, a prześliczne ilustracje Agnieszki Malarczyk uwielbiam, więc ich oglądanie zawsze cieszy. Trudno nie wspomnieć też o edukacyjnym charakterze książeczki, ale przy CzuCzu to już norma, więc w sumie głupio się powtarzać. 
 

Krótko mówiąc książeczki CzuCzu są rewelacyjne. Bawią, uczą, cieszą oko, pozwalają fajnie spędzać razem czas, wspomagają rozwój mowy i pomagają odkrywać świat. Minusy? Brak! CzuCzu jest najlepsze i tyle!


PS
Wszystkie te cuda do kupienia w sklepie CzuCzu.

Od słowa do słowa. Tu mieszkam. W mieście, Na wsi

3 komentarze:

  1. Wszyscy się zachwycają Czu Czu, a nam na Szczycie jakoś nie bardzo przypadło do gustu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale mnie zaskoczyłaś :) Wszyscy moi znajomi uwielbiają CzuCzu :) no i ich dzieci też :P Zresztą sama firma ma bardzo pozytywny odbiór, ja sama najbardziej lubię kupować CzuCzu na prezenty dla znajomych maluchów, bo nie tylko mam pewność, że prezent się spodoba, jakość jest świetna, a sam produkt (wszystko jedno który) jest tak ładnie opakowany, że nic więcej nie potrzeba :) Ostatnio uradowałam synka przyjaciółki memorkami z CzuCzu i mówi, że są tak ogromne, że zajmują cały salon. No ale aż chce się nimi bawić :)

      Usuń
  2. Czuczu jest najlepsze! Książeczki ekstra! Kupię na pewno

    OdpowiedzUsuń