sobota, 13 maja 2017

Sto lat temu w Fatimie, czyli kilka słów na temat książki „Fatima” Icilio Felici


Dokładnie sto lat temu, 13 maja 1917 r., trójka dzieci z niewielkiej portugalskiej miejscowości jak co dzień pasła owce. To co wydarzyło się tamtego dnia odmieniło losy świata, a sama Fatima stała się jednym z najpopularniejszych miejsc, do których pielgrzymują wierni. O tym co działo się w maleńkiej wiosce, jak potoczyły się losy pastuszków i w końcu jak naprawdę wyglądała historia objawień i dzieje orędzia Maryi, ze swadą i prawdziwym literackim zacięciem opowiada włoski kapłan Icilio Felici.


Autor opowiada historię trójki pastuszków w sposób niezwykle barwny i niebanalny. Krótko mówiąc nikt już tak dziś nie pisze  i ten urok dawnych opowieści jest chyba najmocniejszą stroną publikacji. Niektóre zdania są tak plastyczne i pełne emocji (czasami nawet zabawne, bo zmienił się sposób myślenia i np. nikt już dziś nie uważa, że taniec jest czymś niemoralnym), że z przyjemnością będę do nich wracać, jako do literackich perełek i ciekawostek. Ale wracając do samej treści, podziwiam, że w momencie powstania książki, czyli znów nie tak bardzo długo po samych objawieniach, autor podszedł do wydarzeń, które rozegrały się małej portugalskiej wiosce z wiarą i pokorą (co jak podejrzewam, wcale nie musiało być proste). Swoją książką oddał hołd nie tylko Matce Boskiej, która była sprawczynią całego zamieszania, ale także trójce dzieci, których imiona były na ustach wszystkich – wierzących, wątpiących i poszukujących. Dziesięcioletnia Łucja, jej dziewięcioletni kuzyn Franciszek i jego zaledwie siedmioletnia siostrzyczka Hiacynta doświadczyli czegoś, co nie mieści się w głowie, jeśli patrzy się na to tylko posługując się rozumem. Bez wiary i otwartego serca nawet dziś trudno uwierzyć we wszystko to, co od maja do października działo się w Fatimie.

Znałam wcześniej historię objawień z Fatimy, wiedziałam jak potoczyły się losy dzieci, a jednak autorowi udało się mnie zaskoczyć, a nawet zaszokować. Najbardziej w tym wszystkim zadziwia mnie hart ducha i niezłomna wiara dzieci, które oskarżane o kłamstwa, poddawane różnym próbom i manipulacjom ze strony różnych ludzi, cały czas pozostały wierne sobie i obietnicom złożonym Matce Boskiej. A przecież musieli się bać (oczywiście nie Maryi, choć i pozaziemskie spotkania mogły wywoływać w nich pewien rodzaj niepokoju), bo sceptyczni dorośli za wszelką cenę chcieli udowodnić, że wszystko o czym mówią pastuszkowie to zwykłe bujdy. Zadziwia mnie zdrowy rozsądek i powaga Łucji, wierność Franciszka i odwaga małej Hiacynty, która potrafiła odmówić sobie zabawy, tak przecież naturalnej dla małej dziewczynki, żeby ofiarować Matce Najświętszej wszystko, co tylko mogła. 

bez
 
Tomik „Fatima” wydano w po raz pierwszy w 1943 r. Książka została natychmiast doceniona przez czytelników, nakład szybko się wyczerpał, a za życia autora wznawiano ją kilkakrotnie. Przed każdą kolejną edycją Icilio Felici dokładnie sprawdzał swoje dzieło i aktualizował informacje. Następna ważna edycja nastąpiła w 1979 r., kiedy to Eugenio Fornsari dopisał ciąg dalszy niezwykłych objawień. Wydanie, które trzymam w rękach zostało uzupełnione po raz trzeci, historię orędzia doprowadzono aż do dnia dzisiejszego, choć w momencie kiedy piszę te słowa książka wymaga kolejnej aktualizacji, ponieważ właśnie zakończyła się msza święta, na której papież Franciszek kanonizował Hiacyntę i Franciszka. Jestem pewna, że za jakiś czas ukaże się kolejne wznowienie, ponieważ dzieło Icilio Felici nie bez powodu cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem od ponad siedemdziesięciu lat.

„Fatima” nie jest pierwszą ani najlepszą książką o objawieniach maryjnych, którą czytałam. Jednak na tle innych tytułów wyróżnia ją przede wszystkim piękny i oryginalny styl autora, który podszedł do temu z niezbędną wiarą i wrażliwością. Z dzieła Icilio Felici poznajemy nie tylko szczegółową historię pastuszków, ale także dzieje orędzie i wpływ jaki objawienia z Fatimy miały na kształtowanie życia religijnego w XX i XXI wieku. Jednak przez cały czas najważniejsze pozostają słowa Matki Bożej przekazane dzieciom. Słowa, które mimo upływu stu lat nie tracą na aktualności, są swego rodzaju ostrzeżeniem, niosą ze sobą nadzieję, pozwalają się na zatrzymać i zastanowić nad tym, co tak naprawdę jest w życiu ważne. Przypominają jak piękną modlitwą jest różaniec. To co mnie wzrusza, to także postawa dzieci, które w prosty i bezpośredni sposób udowodniły, że nawet będąc małym i biednym zawsze znajdzie się coś, co można ofiarować innym. I tą lekcję chciałabym zachować dla siebie na zawsze.
 
bez różaniec
 
💙💙💙
Icilio Fleici, Fatima (tyt. oryg. Fatima), tłum. Adam Szymanowski, wyd. PROMIC, Warszawa 2017. 



PS

Jeśli chodzi o najlepszą książkę o objawieniach maryjnych, to nadal niezmiennie pozostaje nią tomik „Niebo otwarte”  Patricka Sandrin. Autor ze szczegółami analizuje objawienia, które miały miejsce w Paryżu przy rue du Bac (1830 r.), w La Salette (1846 r.), w Lourdes (1858 r.) i w Fatimie (1917 r.). Patrick Sandrin w umiejętny sposób zestawia ze sobą te cztery objawienia, pokazuje istniejące między nimi powiązania i łączące je cechy. Każde z osobna jest niezwykle interesujące, a przesłanie Maryi istotne, ale dopiero w połączeniu objawienia te tworzą integralną całość, a słowa Pięknej Pani nabierają głębszego sensu.


3 komentarze:

  1. Moja mama ma taką małą książeczkę o Fatimie :) Może kiedyś sama przeczytam, bo jestem zaciekawiona tym objawieniem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. recenzja ciekawa,zdjęcia bardzo ładne, ale po książkę nie sięgnę... nie mój rodzaj duchowości.

    OdpowiedzUsuń
  3. Polecam NIEBO NAD FATIMĄ. I zapraszam do siebie ;)

    OdpowiedzUsuń