środa, 31 maja 2017

Ponad trzy metry świetnej zabawy, czyli „Miasto w chmurach, miasto pod ziemią” Tomasza Kowala

Nasza Księgarnia

Do sięgnięcia po tomik „Miasto w chmurach, miasto pod ziemią” skusiło mnie moje własne nazwisko na okładce! Żałuję, że z panem Tomaszem Kowalem nie jestem w żaden sposób spowinowacona, bo pomysły ma świetne i fajnie byłoby mieć w rodzinie kogoś tak kreatywnego. Na pociechę pozostaje książka, z którą można spędzić długie godziny fantastycznej zabawy.

Spędziłam w dwóch niezwykłych miastach kilka miłych chwil, sporo się nagłówkowałam i wytężałam wzrok, żeby zrealizować zadania, a później ukryłam tomik przed moim dzieckiem. „Miasto w chmurach, miasto pod ziemią” trochę na Ignasia poczeka, ale książki takie jak te są uniwersalne, ponadczasowe i zajmujące, a ta ostatnia cecha jest szczególnie cenna jeśli mamy w domu energiczne dziecko, które na moment nie może usiedzieć w miejscu. Już sama forma książeczki jest na tyle interesująca, że z pewnością przyciągnie do siebie każdego rozrabiakę. Niezwykłe w tym tomie jest to, że możemy go przeglądać jak klasyczną książkę – storna po stronie, lub rozciągnąć i w całości zobaczyć ponad trzymetrową mapę miasta.
 
Nasza Księgarnia
 
Nasza Księgarnia
 
Miasta są dwa. Jedno w chmurach, drugie pod ziemią. Oba nieznane, tajemnicze i równie fascynujące. Zabawa z książką przypomina trochę grę komputerową, bo czytelnik wciela się w postać tajnego agenta Tymka i razem z nim wyrusza na pełną przygód misję do dwóch miast, gdzie musi odnaleźć specjalne przedmioty. Ale to nie koniec, bo nasz bohater powinien pozostać niezauważony, dlatego musi działać po cichu, ale też na luzie i udając zwykłego turystę pomóc mieszkańcom miast rozwiązać ich problemy. A wykonanie misji wcale nie jest łatwym zadaniem. Trzeba się nieźle namęczyć i mieć sokoli wzrok, żeby wykonać wszystkie zadania. Do tego potrzebna jest jeszcze uwaga i cierpliwość, bo bez nich Tymek na pewno nie podoła zadaniom specjalnym.
 
Nasza Księgarnia
 
Nasza Księgarnia
 
Zarówno pomysł na książkę, jak i wykonanie są świetne. I nie chodzi mi tylko o kartki złożone w harmonijkę, którą można rozciągnąć, ale też o szatę graficzną. Podoba mi się industrialny charakter ilustracji, to, że wyglądają jak wyjęte prosto z jakiejś dziwnej maszyny. W każdej dzielnicy miasta sporo się dzieje, właściwie każdy fragment obrazka daje ogromne możliwości do wymyślania własnych historii, tworzenie szalonych i zabawnych opowieści. Dlatego zabawa z książką nie kończy się po wykonaniu misji, bo jak w przypadku innych książek obrazkowych, „Miasto w chmurach, miasto pod ziemią” można czytać na setki rożnych sposobów. Jestem pewna, że pomysłów interpretacyjnych dzieciakom nie zabraknie.

PS
Moim zdaniem książka idealnie nadaje się do wspólnej zabawy przez dwójkę, a nawet trójkę młodych czytelników.

💙💙💙
Tomasz Kowal, Miasto w chmurach, miasto pod ziemią, wyd. Nasza Księgarnia, Warszawa 2017.


Nasza Księgarnia

3 komentarze:

  1. Świetna sprawa! Bardzo podoba mi się taka forma nauki poprzez zabawę. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow, uwielbiam tego typu książeczki, w dzieciństwie mogłam godzinami oglądać takie obrazki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gdzie Ty te cudeńka wynajdujesz! Idealnie się nada do międzypokoleniowej zabawy:)

    OdpowiedzUsuń