wtorek, 18 kwietnia 2017

Wyjątkowe zaproszenia na roczek, czyli mamo zrób to sama (DIY)


handmade, DIY

Czas tak szybko leci (przy okazji przypomniał mi się wiersz Stachury „Czas leci i zabija rany”, czyli pora odświeżyć sobie twórczość Steda!), że czasami zastanawiam się nie tyle jaki jest dzień tygodnia, ale jaki mamy miesiąc… Pierwsze trzy miesiące z dzieckiem płynęły spokojnie, a momentami nawet mi się wlekły. Za to teraz nie nadążam za uciekającymi dniami i tylko kolejne postępy mojego synka i coraz większe ubranka świadczą o tym, że nie mam już w domu dzidziusia (płakać mi się chce na samą myśl), ale małego, rezolutnego chłopca, który zdecydowanie wie czego chce. Dokładnie za trzy tygodnie będziemy świętować pierwsze urodziny Ignacego, a ponieważ taka impreza zdarza się raz, to powoli wpadam w wir przygotowań. Dziś chciałabym pokazać Wam zaproszenia, które sama zrobiłam.


Wiem, że zaproszenia na roczek nie są konieczne, w końcu można poinformować zainteresowanych „na gębę” i też będzie. Ale uznałam, że jak już świętować to z przytupem, więc stosowne zaproszenia muszą być. Moja ciocia robi bajecznie piękne kartki okolicznościowe i zaproszenia, więc zawsze korzystamy z jej usług (tak jak w przypadku naszych hobbicko elfowych zaproszeń ślubnych), ale tym razem postanowiłam, że wezmę sprawy w swoje ręce. Inspiracji szukałam w Internecie i nawet szybko udało mi się znaleźć to, czego potrzebuję. Część materiałów (rozchodziło się głównie o papier w kropki) zamówiłam na allegro, natomiast wstążki i wszelkie przybory miałam w domu. Samo wykonanie nie zajęło mi szczególnie dużo czasu, ale musiałam je rozłożyć na kilka dni i korzystać z popołudniowej drzemki Ignasia (a ponieważ śpi już tylko raz dziennie, to czasu zbyt wiele nie miałam).

papier w kropki, nożyczki, wstążka, serwetka, linijka, ołówek
Do wykonania zaproszeń wykorzystałam:
- turkusowy oraz szary dwustronny papier w kropki – to co w nim najlepsze, to właśnie dwustronny wzór, niby drobiazg, ale moim zdaniem prezentuje się fantastycznie,
- żółtą kartkę z bloku technicznego,
- papierowe serwetki z ażurowym brzegiem,
- wstążkę – początkowo nie wiedziałam, który kolor użyję, ale w końcu zdecydowałam, że żółty pasuje najlepiej,
- dziurkacz serduszko,
- kostkę 3d,
- klej na gorąco,
- ołówek, linijkę, nożyczki, taśmę klejącą dwustronnaą.

Każdą turkusową kartkę przecięłam na pół, żeby zrobić bazę do moich zaproszeń. Następnie każdą połówkę złożyłam na pół (zdecydowałam, że wierzch będzie turkusowy, a środek biały). Mniej więcej na środku taśmą dwustronną przykleiłam okrągłą, ażurkową serwetkę, a na niej, na kostkach 3d nakleiłam przygotowaną wcześniej jedynkę (przygotowałam sobie szablon, żeby cyferki były takie same) oraz serduszko wycięte za pomocą specjalnego dziurkacza. Na koniec klejem na gorąco doczepiłam kokardki zrobione na widelcu (najlepszy i najprostszy patent!). Do środka wkleiłam (również na taśmie dwustronnej, ponieważ bałam się, że zwykły klej rozmoczy i pofaluje mój obłędny kropkowany papier) przygotowane wcześniej na komputerze i wydrukowane karteczki z informacją kto i kogo zaprasza, z jakiej okazji, gdzie i kiedy odbędzie się przyjęcie. I tyle. Efekt końcowy oceńcie sami, ale nieskromnie przyznam, że jestem zachwycona moimi zaproszeniami. Pękam z dumy i cieszę się, że zdecydowałam się je zrobić samodzielnie. Teraz walczę z girlandą, ale o tym opowiem innym razem :) 
handmade, DIY
handmade, DIY

4 komentarze:

  1. No Martusia, zdolna bestia z Ciebie ;)
    Zaproszenia wyszły Ci przepiękne :)
    Teraz tylko czekam na moje, żeby pooglądać je na żywo :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale śliczne! Żebym ja miała zdolności manualne... :)
    @Waniliowe Czytadła

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz talent, świetny pomysł z zaproszeniami, teraz większość osób kupuje gotowe w sklepach, a Twoje były od serca:)

    OdpowiedzUsuń