wtorek, 25 kwietnia 2017

Poe w wersji obrazkowej, czyli zabójczo zachwycające „Opowieści tajemnicze i szalone”


Dawno, dawno temu czytałam „Opowieści niesamowite” Edgara Allana Poe. Co prawda nie zostałam poemaniaczką, ale lekturę wspominam z lekkim niepokojem. Poza tym doceniam geniusz Edgara, jego styl i klimat grozy ziejący z kart opowiadań. Kiedy w zapowiedziach Naszej Księgarni zobaczyłam „Opowieści tajemnicze i szalone” wiedziałam, że to jednak z tych książek, które muszę mieć. Wiem, że nie powinno się oceniać książki po okładce, ale właśnie okładka przesądziła sprawę.

 
W tomiku znajdują się zaledwie cztery opowieści: „Czarny kot”, „Maska czerwonej śmierci”, „Żaboskoczek” i „Upadek domu Usherów”. Do tego na okładce możemy przeczytać o tym, że oryginalne opowiadanie Poego zostały nieznacznie zmodyfikowane na potrzeby niniejszego wydania. Bulwersująca wiadomość! No bo jak to tak? Poprawiać mistrza? Jednak prawda jest taka, że choć znam te historie, to czytałam je na tyle dawno, że zupełnie nie potrafię wskazać na czym te skrócenia polegają. Sens opowieści, właśnie taki jak zapamiętałam, jest ten sam, a że nie mam do czego porównać, bo „Opowieści niesamowite” opuściły progi mego domostwa, to się nie czepiam. Bo szczerze mówiąc w przypadku tego wydania całe show ukradł Poemu Gris Grimly – ilustrator.

 
Ilustracje w „Opowieściach tajemniczych i szalonych” są fenomenalne. Momentami aż zapierają dech w piersi. Mocna, wyrazista kreska, kanty, ostre krawędzie, powykrzywiane twarze, dopracowane detale, gra świateł, a nawet kolory wywołują u odbiorcy gęsią skórkę. Strachy, dziwy, czyste szaleństwo. To połączenie makabry i obłędu hipnotyzuje, sprawia, że od każdej strony nie można oderwać wzroku. Skojarzenie z dziełami Toma Burtona jest u mnie automatyczne. Do tego niepokojące, mrocznie genialne opowieści wymyślone przez Poego (choć nie mogę pozbyć się wrażenia, że w tym przypadku to tekst jest dodatkiem do ilustracji, a nie odwrotnie), komiksowa konwencja i mamy tomik, który autentycznie zachwyca, przeraża i fascynuje.
 
 
Po lekturze „Opowieści tajemniczych i szalonych” można się oburzać na gwałt na Edgarze, bo to wydanie faktycznie jest kontrowersyjne. Szczególnie informacja o zmodyfikowanych wersjach opowieści Poego. Wszystkie te zarzuty doskonale rozumiem, sama jestem przeciwna takim zabiegom, ale akurat w wersji obrazkowej, trochę jakby komiksowej, Poe nic nie traci ze swojej upiorności. Grafiki rekompensują wszystko i tworzą cudownie makabryczny klimat. A co najlepsze wersja ta została przygotowana z myślą o… dzieciach!!! Dla mnie bomba, tylko pamiętajcie drodzy rodzice, że nie jest to książka dla małych niewiniątek. Jeśli więc macie w domu wielbiciela opowieści z dreszczykiem, to nie możecie przejść obok tego tomu obojętnie. Z resztą myślę, że każdy kto uwielbia filmy Burtona doceni oryginalne ilustracje Grisa Grimly’ego. A jak już wspominałam, to one grają tutaj pierwsze skrzypce.

💙💙💙
Edgar Allan Poe, Opowieści tajemnicze i szalone (tyt. oryg. Edgar Allan Poe's Tales of Mystery and Madness), tłum. Jolanta Kozak, il. Gris Grimly, wyd. Nasza Księgarnia, Warszawa 2017


2 komentarze:

  1. Meh, osobiście bardzo nie lubię tego typu kreski.

    OdpowiedzUsuń
  2. Faktycznie, niebanalne i wyjątkowe te ilustracje :)

    OdpowiedzUsuń