czwartek, 6 kwietnia 2017

Nietypowy przewodnik, fajny pamiętnik, czyli „Podróżownik. Wybrzeże Polski” szykuje się do drogi

 
„Podróżownik” mignął mi gdzieś na facebooku. Trochę poszperałam w internecie, spodobał mi się pomysł na książkę, więc postanowiłam ją kupić (jak gdybym kiedykolwiek potrzebowała specjalnej zachęty do kupna kolejnego tomiku…). Wybrałam wersję „Podróżownik. Wybrzeże Polski”, bo latem wybieramy się nad morze, a ponieważ będą to pierwsze wczasy naszego synka i pierwsza tak daleka podróż, uznałam, że „Podróżownik” może być fajnym i nietypowym pamiętnikiem z wakacji.

Nie ma znaczenia, w którym miejscu na wybrzeżu planujecie spędzać wakacje, bo „Podróżownik” został tak pomyślany, że każdy znajdzie w nim coś dla siebie. Serio! Dawno nie spotkałam się z tak dobrze przemyślaną książką. Widać, że autorzy są rodzicami, że zjeździli z dziećmi niemało i nieraz musieli sobie radzić z trudami podróży w postaci marudzących maluchów. Dlatego „Podróżownik” ma w sobie wszystko, co niezbędne, żeby zabawić i zaciekawić małych podróżników.
 
 
„Podróżownik. Wybrzeże Polski” to interesująca hybryda przewodnika i pamiętnika. Autorzy co rusz podrzucają nam jakieś ciekawostki, fakty historyczne, oznaczają interesujące miejsca, wynajdują charakterystyczne punkty, odwołują się do tradycji ludowej i folkloru (sporo tu o Kaszubach co dla mnie jest tylko dodatkowym plusem). Ale prawdziwym hitem okazała się dla mnie informacja o Wiosce Hobbitów, która powstała w Sierakowie. Co prawda w tym roku wczasy mamy już zaklepane, ale już wiem gdzie jedziemy za rok! W końcu oboje z mężem mamy mentalność hobbitów (lubimy się najeść i mieć święty spokój), więc nie może nas tam zabraknąć!!!

 
Krótko mówiąc jest o czym czytać, a po lekturze człowiek czuje się mądrzejszy. Ale to nie koniec atrakcji, bo poza funkcją przewodnika mamy w „Podróżowniku” sporo miejsca na notatki, zadania do wykonania, jakieś kolorowanki i zgadywanki, opowiadania do wspólnego czytania, naklejki (no kto z nas, a tym bardziej dzieci, nie lubi naklejek?), a nawet grę planszową i memo do wycięcia ze skrzydełka okładki i grania w chwilach znudzenia. Tyle z teorii, natomiast jak tomik sprawdzi się w zderzeniu z rzeczywistością przekonamy się w sierpniu, bo mam zamiar spakować go do naszej wakacyjnej walizki. Ja wiem, że to książeczka dla dzieci, ale jej lektura sprawiła mi tak wielką frajdę, że coś czuję, że uzupełnianie jej będzie jeszcze fajniejsze. 

 
 
Jestem pod ogromnym wrażeniem pomysłu, wykonania i prostoty całego przedsięwzięcia. Bo „Podrózowniki” z wersji podstawowej rozrosły się już do całej serii, a nawet wyszły poza granice Polski i można sobie z nimi pojechać np. na Chorwację, do Włoch czy Grecji. Ja w najbliższym czasie mam zamiar zakupić jeszcze wersję klasyczną oraz „Tatry i Pieniny”, żeby szukać fajnych pomysłów na wycieczki z Ignasiem, a przede wszystkim tworzyć niezwykłe pamiętniki z podróży.

💙💙💙
Anna i Krzysztof Kobusowie, Podróżownik.Wybrzeże Polski, MAC Edukacja, Kielce 2015.


7 komentarzy:

  1. Prze-cudowny pomysł! Ja już w takim razie zaopatruję się w wersję górską! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj znać czy fajna :D Co prawda też mam zamiar ją kupić, ale nie wiem jeszcze kiedy :D

      Usuń
    2. Dam znać :D Już nie mogę się doczekać, kiedy wpadnie w nasze łapki.

      Usuń
  2. Od ilu lat teoretycznie jest ta książeczka? Moja kuzynka wybiera się nad morze na weekend majowy, więc mógłby jej zajączek przynieść taką książeczkę, w ramach przygotowania do wyprawy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że przedszkolaki powinny już zabawić się z książeczką, ale im starsze dzieci tym więcej z niej wyniosą :)

      Usuń
  3. No i narobiłaś mi jeszcze większej ochoty na wjazd nad morze! ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Rewelacja! Chciałabym mieć taki Podróżownik z Dolnego Śląska :D

    OdpowiedzUsuń